RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Plaga szczurów w Warszawie. „Musiałam uciekać z synem z domu”

O pladze gryzoni piszą lokalne media (fot. CShutterstock/arlos Aranguiz)

Plaga szczurów pojawiła się na warszawskiej Pradze-Północ. Według lokalnych mediów ludzie uciekają z domów. Joanna Narożniak, rzecznik prasowy Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego radzi w rozmowie z portalem tvp.info, co robić w takiej sytuacji.

Martwe szczury na brzegu zanieczyszczonej Wisły [WIDEO]

Tuż za miejscem zrzutu ścieków z lewobrzeżnej Warszawy, na brzegu Wisły leżą martwe szczury – informuje portal wPolityce.pl. Rzeczniczka GIOŚ...

zobacz więcej

O sprawie informuje m.in. Radio Kolor, cytując mieszkankę ulicy Szwedzkiej, która mówi, że czuję się jak bezdomna. Wyjaśnia, że przed gryzoniami uciekła z synem do samochodu, w którym śpią od dwóch tygodni. Ale plaga dotyczy całej dzielnicy. I, jak podaje radio, deratyzacje nie przynoszą efektów.

– Szczury na początku chodziły tylko w nocy, a teraz biegają po całej kamienicy. Okazuje się, że gniazdo szczurów jest pod moją podłogą! Nie jestem w stanie psychicznie tutaj mieszkać –powiedziała radiu pani Ania z ul. Szwedzkiej. Z informacji radia wynika, że pani Ania nie została pozbawiona pomocy: Dzielnicowy Zakład Gospodarowania Nieruchomościami podjął decyzję, że 22 czerwca wymieni podłogę w jej mieszkaniu.

Ale takich relacji alarmujących o szczurach jest więcej. Joanna Narożniak, rzeczniczka Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego przyznaje w rozmowie z portalem tvp.info, że problem szczurów w mieście istnieje nie od dzisiaj. – Dużo winy leży po stronie mieszkańców, którzy wyrzucają resztki jedzenia do kanalizacji, gdzie żywią się gryzonie – ocenia.

Wskazuje jednocześnie, że kiedy zauważymy skupiska szczurów w swojej okolicy, w pierwszej kolejności powinniśmy powiadomić zarządcę budynku, czyli spółdzielnię czy zarząd wspólnoty. – Jeśli to nie przyniesie skutku, trzeba interweniować w urzędzie dzielnicy lub gminy – wskazuje Narożniak. Jeśli tu nic nie wskóramy, trzeba zaalarmować Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną – mówi.

źródło:
Zobacz więcej