RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Muzeum zbiera przedmioty z czasów zarazy. Czeka na intymne historie

Przedmioty zostaną pokazane na wystawie (fot. Jakub Porzycki/NurPhoto via Getty Images)

Muzeum Etnograficzne w Krakowie zbiera przedmioty, które wiążą się z osobistymi przeżyciami podczas pandemii koronawirusa. Zostaną one pokazane na wystawie.

Epidemia uderza w przemysł filmowy. Ceremonia rozdania Oscarów przesunięta

54 Gubernatorów zasiadających w Radzie Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej podjęło decyzję o przesunięciu daty 93. ceremonii rozdania...

zobacz więcej

– Zależy nam dotarciu do konkretnych ludzkich historii i przedmiotów z nimi związanych, takich, które mają bardzo osobisty charakter. I na przekazaniu opowieści. Takie indywidualne relacje pozwolą pokazać nasze wspólne doświadczenie. Jeśli ktoś nie będzie chciał nam podarować rzeczy na zawsze, może zechce ją wypożyczyć lub choćby wykonać zdjęcie – powiedziała Dorota Majkowska–Szajer z Muzeum Etnograficznego.

Pod koniec marca muzeum zaproponowało ankietę „Nasze życie w czasach zarazy”, w których badaczki postawiły 45 pytań o życie w trakcie pandemii koronawirusa i związane z tym ograniczenia. Za kilka dni nie będzie ona już aktywna. Do tej pory wypełniono ją ponad 1,5 tys. razy. Respondenci anonimowo odpowiadali m.in., czy coś się zmieniło w ich rytmie dnia; jak czują się w domu; jak często wychodzą; z kim spędzają czas, czy inaczej myślą o przyszłości?

Co kilka dni na stronie internetowej muzeum publikowane są „wycinki” z badań, czyli odpowiedzi i refleksje respondentów. – Dla wielu ważne jest to, że mogą się z kimś podzielić swoimi odczuciami i zobaczyć, że nie są odosobnieni w tym, co przeżywają – mówiła Dorota Majkowska–Szajer.

W odpowiedziach na pytania ankietowani przyznali się do robienia zapasów jedzenia, które ułożone według terminów przydatności do spożycia dawały poczucie bezpieczeństwa i do tego, że zmieniły się ich priorytety dotyczące rzeczy: najpotrzebniejszy okazał się internet oraz komputer czy tablet umożliwiający kontakt ze światem zewnętrznym, a towarem deficytowym stała się „normalność” i rytuały dnia codziennego, których nie można było wypełniać.

Konkurs Piosenki Eurowizji w Rotterdamie przesunięty. Podano daty

Rozpoczęło się oficjalne odliczanie do przyszłorocznej edycji Konkursu Piosenki Eurowizji w Niderlandach. Organizatorzy wydarzenia ogłosili nowe...

zobacz więcej

Na pytanie o przedmiot ważny w czasie zarazy wielu uczestników badania odpowiadało: „Teraz to, co najważniejsze, to nie przedmioty” raczej „zdrowie i życie”. W kwestionariuszach 44 proc. respondentów zadeklarowało, że ich sytuacja zawodowa uległa zmianie: pracują zdalnie lub rotacyjnie w biurze i w domu. Niektórzy stracili pracę, a osoby zatrudnione na umowę zlecenie – źródło dochodu.

Uczestnicy badania skarżyli się w kwestionariuszach na brak miłości. „Teraz widzę, że miłości naprawdę mi brakuje i nie mogę już tego braku zapychać tysiącem aktywności” – napisała jedna z osób. Inni wskazywali, że brakuje rzeczywistego kontaktu z drugim człowiekiem, bliskości, intymności, a w czterech ścianach robi się ciasno, bo ile można tam siedzieć. W ankiecie pojawił się też wątek przemocy domowej.

Wraz z upływem czasu zmieniał się ton udzielanych odpowiedzi – na początku pandemii Polaków bardzo poruszały obrazy z włoskich szpitali, z czasem i w miarę liberalizacji obostrzeń emocje były mniejsze. Jak podkreślają badaczki, na początku była nadzieja, że „to wszystko szybko się skończy”, po kilku tygodniach pojawiło się znużenie, przekonanie, że do normalności daleko i nie ma sensu planować w dłuższej perspektywie. – Do pewnych rzeczy po prostu się przyzwyczailiśmy – uważa Dorota Majkowska–Szajer.

Jak podkreśliła, respondenci pisali, że wyłączenie z normalnego funkcjonowania, choć uciążliwe, smutne i wywołujące tęsknoty, dla wielu osób było impulsem do zatrzymania się, zwolnienia tempa życia.

źródło:

Zobacz więcej