RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Trzaskowski. Człowiek, który udaje, że jest kimś innym

Wymyślono ad hoc na potrzeby kampanii, że Rafał Trzaskowski jest zwolennikiem jakiejś wyimaginowanej nowej solidarności (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Platforma Obywatelska stosuje w kampanii prezydenckiej przede wszystkim uniki. Nie tylko Rafał Trzaskowski, ale i Borys Budka, szef PO, konsekwentnie unikają odpowiedzi na znaczną część pytań zadawanych im zarówno przez kontrkandydatów tego pierwszego na urząd prezydenta Rzeczpospolitej, jak i przez dziennikarzy.

Trzaskowski o LGBT, uchodźcach i mieniu żydowskim. Tak mówił kilka lat temu

Choć do wyborów zostały niecałe dwa tygodnie, Rafał Trzaskowski, kandydat KO na prezydenta, nie przedstawił jeszcze swojego programu.

zobacz więcej

Ta druga kwestia nie dotyczy jedynie – jak chcieliby to widzieć zaciekli obrońcy Platformy – dziennikarzy mediów publicznych. Kuriozalnym, choć świetnym przykładem była niedawna rozmowa Roberta Mazurka z Borysem Budką w jednej z komercyjnych stacji radiowych. Budka właściwie nie chciał rozmawiać o obyczajowym programie własnej partii, czyli o od dawna zapowiadanej ustawie na temat związków partnerskich, ani o jej pełnej hipokryzji strategii dotyczącej wyborów.

Było to tak groteskowe, tak ostentacyjne w wydaniu lidera Platformy, że przestaje dziwić, iż Rafał Trzaskowski nie chce być z nim kojarzony. I mówiąc nieco sarkastycznie, najwyraźniej uważa, że z panem Borysem nie wychodzi najlepiej na zdjęciach.

Taka strategia nie dziwi. Po pierwsze, Platforma nie chce nikomu przypominać, dlaczego właściwie straciła władzę i dlaczego od dobrych paru lat przegrywa wszystkie kolejne wybory. Platforma nie chce przypominać, że mocny dziś w gębie (i na Twitterze) Donald Tusk właściwie uciekł przed dalszą odpowiedzialnością za Polskę na brukselski wygodny i finansowo mocno opłacalny stołek. Platforma nie chce nikomu przypominać, że nikt – na czele z nią samą – nie traktował serio jej przedwyborczych obietnic. No chyba że tych danych gdzieś po cichu bardzo nielicznym.

W tej materii bilans wypada zdecydowanie na korzyść Prawa i Sprawiedliwości – nawet jeśli nie udało dotrzymać się wszystkich obietnic, a część reform szła opornie – choćby ze względu na opór elit III RP. To jest też dziś potężny atut po stronie prezydenta Andrzeja Dudy. Bo nie jest to polityk, dla którego poparcie gdzieś znikło. To jest człowiek, który ma wciąż za sobą miliony ludzi, którzy ufają mu jako politykowi, choćby wówczas, gdy mówi, że będzie dbał o interesy zwykłych polskich rodzin.

Budka uciekał od tematu LGBT, sam zadawał sobie pytania. Konsternacja w studiu

Nie odpowiadał na pytania dziennikarza, zmieniał tematy rozmowy – tak w RMF FM zachowywał się przewodniczący PO Borys Budka. Gdy został zapytany,...

zobacz więcej

Duda – jako polityk – ma dziś samodzielnie większe poparcie wyborców niż kilku kontrkandydatów razem wziętych. Łącznie z tym mocno prawicowym, którego zaplecze w ogóle nie wierzy, że wejdzie do drugiej tury i już – „prywatnie” oczywiście, w imię tej arcyprawicowości namawia do głosowania na... Rafała Trzaskowskiego. Tak, mówię o Krzysztofie Bosaku i głośnych wypowiedziach Jacka Wilka, które rozsierdziły naprawdę sporą część wyborców Konfederacji.

A co do prezydenta stolicy – on ewidentnie nie ma interesu w tym, by odpowiadać na pytania swoich kontrkandydatów. Jego strategia polega bowiem na udawaniu kogoś, kim nie jest. Wymyślono ad hoc na potrzeby kampanii, że Rafał Trzaskowski jest zwolennikiem jakiejś wyimaginowanej nowej solidarności, że troszczy się i rozumie problemy Polski B, że w ogóle nie jest człowiekiem lewicy obyczajowej (w swojej desperacji jego szef partyjny Borys Budka nazwał je wręcz „tematami zastępczymi”).

Tylko że to wszystko nieprawda – Rafał Trzaskowski niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że nie traktuje serio polityki prospołecznej i prorodzinnej. Ktoś doda: krytykował jedynie 500 Plus. Ale ten program przez ostatnich kilka lat stał się probierzem podejścia do polityki rodzinnej i podobnych programów wsparcia dla milionów Polek i Polaków. I podział zrobił się dość ostry i ewidentny: wielokrotnie widzieliśmy celebrytów, miłośników III RP, kumpli, znajomych i przyjaciółki polityków Platformy, którzy z pogardą mówili o „pięćsetplusach”, z pogardą wyrażali się o milionach Polek i Polaków – często zdecydowanie na wyrost, kierując się własnymi uprzedzeniami, robiąc z tych ludzi hołotę i roszczeniowych leni.

Czy ktoś słyszał Rafała Trzaskowskiego, który podobno tak walczy z nienawiścią, jak broni dzieci, które dzięki 500 Plus mogą od paru lat regularnie jeździć na wakacje? Czy ktoś słyszał Rafała Trzaskowskiego karcącego celebrytów i celebrytki, obrażających i wyśmiewających miliony Polek i Polaków?

Nieoficjalnie: Ludzie Tuska w sztabie kandydata Platformy

W sztabie Rafała Trzaskowskiego jest Sławomir Nowak i Igor Ostachowicz – ujawnił na Twitterze szef portalu tvp.info Samuel Pereira. Obaj politycy...

zobacz więcej

Platforma i Trzaskowski nie mają wyjścia – muszą udawać, że nagle im zależy na Polsce B, Polsce powiatowej, że zależy im na przynajmniej chłodno-poprawnych relacjach z Kościołem. I w tej sprawie dziwnie jakoś milczą ostatnio i Rafał Trzaskowski, i jego małżonka – żadnych wywiadów o tym, że już nie posyłają dzieci na religię.

Rafał Trzaskowski liczy na krótką pamięć nieco bardziej socjalkonserwatywnych i centroprawicowych wyborców, ma nadzieję na to, że zapomną, kim jest: wyraźnie lewicowo obyczajowym członkiem Platformy, partii o mocno neo- i lumpenliberalnym podejściu do gospodarki i polityki społecznej/rodzinnej. Partii skrajnego egoizmu bogatszych i najbogatszych, od zawsze uwielbiającej mówić – jak mówił Rafał Trzaskowski – że „pieniędzy na 500 Plus nie ma”. I więcej, gdy ktoś bliżej przyjrzy się polityce prezydenta Warszawy we własnym mieście, to zobaczy, na czym zaczął obecnie oszczędzać stołeczny Ratusz. A nie są to oszczędności do pogodzenia z wizerunkiem polityka „nowej solidarności”.

Ktoś powie: wszyscy wiemy, że te wybory to plebiscyt za lub przeciw dalszym rządom Prawa i Sprawiedliwości. Ale tym bardziej warto sobie uświadomić, że Trzaskowski to żadna nowa jakość i żadna nowa solidarność. To recydywa III RP w jej najgorszym dla znacznej części Polek i Polaków wydaniu.

źródło:
Zobacz więcej