Warszawscy rodzice wściekli na Trzaskowskiego. Marzenia o żłobkach runęły

„W żłobkach miejsc nie ma od dawien dawna” – piszą w sieci rozżaleni rodzice. Ci, których dzieci są najmłodsze, mają do ratusza jeszcze większe pretensje. Miasto poinformowało właśnie, że w związku z epidemią, nie przyjmie maluchów poniżej pierwszego roku życia. – Ta decyzja jest niezrozumiała – komentuje w rozmowie z portalem tvp.info wiceminister Iwona Michałek z resortu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Zadzwoniliśmy do 10 żłobków w Warszawie. Tak Trzaskowski „spełnia obietnice”

– Czesne 1,5 tys. zł plus około 300 zł miesięcznie za wyżywienie – słyszymy w słuchawce, gdy pytamy o miejsca w warszawskich żłobkach. W 100 pro....

zobacz więcej

Rafał Trzaskowski obiecał „darmowe żłobki dla każdego warszawiaka”, a teraz przekonuje, że taki projekt wprowadzi w całym kraju. Portal tvp.info zadzwonił do 10 żłobków w stolicy. Okazało się, że ceny za miesięczny pobyt dziecka z wyżywieniem wynoszą średnio ok. 1,8 tys. zł.

„Jesteśmy w stanie zapewnić bezpłatne miejsca dla wszystkich zgłoszonych dzieci. Są rodzice, którzy korzystają ze żłobków prywatnych, do których portal tvp.info dzwonił. Mają do tego prawo” – zareagowała na nasz artykuł rzeczniczka stołecznego ratusza Karolina Gałecka.

Teraz rodzice warszawskich maluchów alarmują w sieci, że wielu z nich nie dostało się do żłobka, a podobne problemy są w stolicy od wielu lat. Oliwy do ognia dolał komunikat ratusza. Urzędnicy Rafała Trzaskowskiego przekazali, iż z uwagi na sytuację epidemiczną dzieci poniżej pierwszego roku życia nie będą przyjmowane do żłobków.

„Trzaskowski obiecał miejsca w żłobkach. Może niech się wypowie o tej sytuacji. Masakra” - pisze w jedna z mam. „W sumie ten bur*** mnie nie dziwi. Starszy syn ma 5 lat. Od kiedy się urodził, to czekaliśmy na miejsce w państwowym żłobku. Uwaga! Nigdy się nie dostał” - dodaje kolejna.



Podobnych wpisów są na warszawskich portalach i grupach rodziców są setki. Po ogłoszeniu wstępnych wyników rekrutacji wielu rodziców jest zadowolonych. W końcu, jak informuje rzeczniczka ratusza, miasto zapewnia już ponad 14 tys. bezpłatnych miejsc w żłobkach. To dużo, ale opiekunowie podkreślają, że zmiany miały dotknąć wszystkich.

Politycy PiS przekonują, że miejsc w żłobkach jest 21 tys., więc aż co trzeci rodzic wciąż ma problem. „Super mamy władzę w stolicy. Czekać tylko, jak przejmą ją na cały kraj” - komentuje jeden z rodziców.

Jasne odpowiedzi z dwóch ministerstw

Warszawskie opiekunki oburzone słowami Pawła Rabieja. Pokazały nam swoje zarobki

Wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej stwierdził, że opiekunki w żłobkach ze zrozumieniem podeszły do obcięcia im pensji. – To nieprawda – mówi nam...

zobacz więcej

Duża część dyskusji między internautami dotyczy również tego, czemu właściwie dzieci poniżej 1 roku życia są bardziej zagrożone od tych starszych. Rodzice wskazują, że koronawirus jest groźny dla osób starszych, ale zasłanianie się COVID-19 w przypadku rekrutacji maluchów nie powinno mieć miejsca. „Może to wynika z decyzji ministerstwa i zaleceń rządu?” - pytają również rodzice.

– Nie było decyzji rządu w tej sprawie. Jest ona niezrozumiała, ale należy wyłącznie do ratusza – zapewnia w rozmowie z portalem tvp.info Iwona Michałek. Wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej dodaje, że „gospodarka rusza, rodzice muszą iść do pracy, przedsiębiorstwa dostosowują się do wytycznych, więc rodzice mogą mieć pretensje do miasta stołecznego Warszawy”.

Na nasze pytanie, dlaczego dzieci poniżej roku uznano za szczególnie zagrożone, odpowiada, że nie ma pojęcia. – Niby dlaczego mniejsze dzieci nie miałyby chodzić do żłobków, jeżeli rodzice o tym zdecydują? – pyta Michałek.

O sprawę postanowiliśmy zapytać też resort zdrowia. „W imieniu Rzecznika Prasowego informuję, że nie ma takich zaleceń. Otwarcie żłobków i przedszkoli to decyzja samorządów” – czytamy w odpowiedzi nadesłanej z resortu.

Co najbardziej oburza rodziców? Termin

Konfederacja poprze kandydata PO? Rzeczniczka SLD przypomina słowa Nitrasa

– Nie będziemy się (…). Jak będziemy rządzić z Konfederacją, to my się zajmiemy Polską, a oni wami – słychać na dzisiejszym nagraniu z sali...

zobacz więcej

Rodzice w internecie opisują najróżniejsze problemy. Mama bliźniaków informuje na przykład, że jeden z synów dostał się do żłobka, a inny nie. Teraz czeka na informację, co z drugim. Inna z mieszkanek Warszawy pisze: „Starszy syn chodził do prywatnego żłobka, bo nie miał szans na państwowy. Dlatego tym bardziej jestem zirytowana sytuacją, bo wychodzi na to, że przez kolejne lata będziemy płacić za żłobek, mimo że byliśmy wysoko na listach i zapewne byśmy się dostali”.

Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec. „Mam zamiar napisać zażalenie nie tylko do zespołu żłobków, ale też do prezydenta Trzaskowskiego” – deklaruje jedna z matek. „Napisałem odwołanie. Domagam się rozpatrzenia wniosku dla mojego syna” – zapewnia ojciec jednego z chłopców.

Co najbardziej zdenerwowało rodziców? Fakt, że o decyzji ratusza dowiedzieli się w ostatniej chwili. „Napisałam póki co maila do zarządu żłobków z prośbą o wyjaśnienie. (...) To absurd, że nagle się dowiedzieliśmy, że mamy epidemię, a w niedzielę jeszcze można było składać wnioski” – piszą.

Sugerują też, że wyniki celowo ujawniono z opóźnieniem i dopiero przed Bożym Ciałem: „Dlatego tak późno wrzucili wyniki, żeby nie odbierać telefonów od wściekłych rodziców”.

Dlaczego decyzja zapadła dopiero teraz, przed ogłoszeniem wyników rekrutacji? Z tym pytanie zwróciliśmy się już do biura prasowego stołecznego ratusza. Przedstawicieli miasta zapytaliśmy również, czy decyzja o nieprzyjmowaniu najmłodszych dzieci jest ostateczna. Gdy tylko otrzymamy odpowiedzi na nasze pytania, poinformujemy o tym na naszym portalu.

źródło:
Zobacz więcej