Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Premier Węgier odmówił Hitlerowi pomocy w inwazji na Polskę. „To sprawa honoru”

Węgierski premier Pál Teleki sprzeciwił się Adolfowi Hitlerowi (fot. Universal History Archive/Universal Images Group via Getty Images))

W 1939 r. Adolf Hitler zaproponował Węgrom udział w inwazji na Polskę. Ku jego zaskoczeniu Budapeszt – mimo dobrych relacji z Niemcami – stanowczo odmówił. – Premier Węgier tłumaczył, że ta droga przez Koszyce nie może być otwarta dla Wehrmachtu ze względu na tradycję przyjaźni polsko-węgierskiej. W depeszy wysłanej do Hitlera podkreślał, że „jest to sprawa honoru”. Sprawą honoru było, aby Węgry nie brały udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciwko Polsce – mówi portalowi tvp.info dr Adam Buława, historyk wojskowości z UKSW.

Niezawodny przyjaciel. Węgrzy nie zapomnieli o zaatakowanych Polakach

Polak, Węgier dwa bratanki nie jest pustym hasłem. Wielowiekowa przyjaźń łącząca nas z Węgrami została wystawiona na próbę, gdy Niemcy szykowały...

zobacz więcej

4 czerwca Węgrzy upamiętnili setną rocznicę traktatu w Trianon z 1920 r., w wyniku którego utracili znaczną część swojego terytorium. Czy pomimo upływu lat wydarzenie to wciąż pozostaje dla Madziarów wielką traumą?

Dr Adam Buława: Można powiedzieć, że jest to taka niezabliźniona do dziś rana. Na mocy tego traktatu Węgry straciły aż 71 proc. swojego terytorium. Spora część ich ziem weszła w skład Królestwa SHS, czyli późniejszej Jugosławii, Rumunii, Słowacji i Austrii. Polska otrzymała skrawki Spisza i Orawy, które należały wcześniej do Węgrów. Nasz stosunek do tego traktatu był jednak taki, że Sejm nigdy go nie ratyfikował.

W wyniku układu w Trianon Węgrzy utracili też dostęp do morza, o czym przypominał zresztą tytuł admirała, który miał regent tego państwa Miklos Horthy. Oprócz tego jedna trzecia narodu znalazła się poza granicami kraju.

Oczywiście trzeba pamiętać, że sytuacja w Trianon wyglądała zupełnie inaczej z perspektywy francuskiej. Oni tworzyli blok państw sojuszniczych flankujących Niemcy. Wszystkie państwa obdarowane tymi ziemiami były więc Paryżowi bardzo wdzięczne.

Mówiąc o Trianon, nie sposób nie wspomnieć o profesorze geografii Pálu Telekim, który sporządził tzw. czerwoną mapę przedstawiającą tereny z etniczną przewagą Węgrów. Później został on dwukrotnie wybrany premierem Węgier i był wielkim przyjacielem Polaków.

Teleki sporządził wiele map, z których najsłynniejsza była właśnie ta tzw. czerwona. Niezależnie od naszej sympatii do Węgrów trzeba jednak szczerze powiedzieć, że była to mapa nieco zmanipulowana. Rumuni byli na niej zaznaczeni kolorem różowym, przez co wydawali się bledsi. Teleki wprowadził też przedział zaludnienia i na przykład wyszło mu, że obszary niewęgierskie były obszarami bezludnymi.

Odnosząc się natomiast do przyjaźni polsko-węgierskiej należy wspomnieć, że w lipcu 1920 r., gdy nasi żołnierze walczyli z bolszewikami, rząd Telekiego wysłał przez Rumunię do II RP amunicję, karabiny oraz kuchnie i piece polowe. Można powiedzieć, że pokonaliśmy bolszewików w Bitwie Warszawskiej węgierskimi nabojami. Ta pomoc węgierska już wtedy miała swoje znaczenie.

Orbán: Jeśli Polska jest silna, Węgry nie zginą. Jeśli Węgry są silne, mogą pomóc polskim przyjaciołom

„Jedność Polski i Węgier jest źródłem siły; jeśli Polska jest silna, Węgry nie zginą, a jeśli Węgry są silne, mogą pomóc polskim przyjaciołom” -...

zobacz więcej

Ta przyjaźń okazała się bardzo trwała również w latach późniejszych. Dążenia do rewizji traktatu w Trianon doprowadziły do zbliżenia Budapesztu i Berlina, jednak gdy w 1939 r. Adolf Hitler zaproponował Madziarom wspólny atak na Polskę, Teleki odpowiedział stanowczo, że prędzej wysadzi węgierskie linie kolejowe. Trzeba przyznać, że był to gest nie tylko bardzo honorowy, ale i odważny.

Premier węgierski tłumaczył, że ta droga przez Koszyce nie może być otwarta dla Wehrmachtu ze względu na tradycję przyjaźni polsko-węgierskiej. W depeszy wysłanej do Hitlera Teleki podkreślał, że „jest to sprawa honoru”. Sprawą honoru było, aby Węgry nie brały udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciwko Polsce.

Także w trakcie wojny podejście Węgier do Polski było wyjątkowe jak na alianta III Rzeszy. Można powiedzieć, że Węgrzy stworzyli wręcz zupełnie nową definicję, a sprowadzała się ona do stwierdzenia, że „nasz przyjaciel, który jest wrogiem naszego alianta, nie może być naszym wrogiem”.

Postawa Telekiego nie była jednak odosobnionym przypadkiem. Przeciwko Polsce nie zamierzali występować także inni węgierscy politycy, jak regent Horthy czy szef MSZ István Csáky. Nawet proniemiecki dyplomata i późniejszy kolaborant III Rzeszy Döme Sztójay odmówił przyjęcia od Hitlera nabytków terytorialnych kosztem II Rzeczpospolitej.

Naprawdę rzadko się zdarza, aby dwa narody europejskie i to jeszcze w tej części kontynentu, gdzie antagonizmy międzypaństwowe są dosyć silne, pielęgnowały i kultywowały swoją przyjaźń. Ta przyjaźń polsko-węgierska stałą się swego rodzaju emblematem, czymś co weszło do takich imponderabiliów obydwu stron.

Powiedziałbym, że Węgrzy chyba nawet jeszcze silniej to kultywują niż Polacy. Dlatego też trudno właściwie byłoby znaleźć wśród nich postać, która w jakiś otwarty sposób firmowałaby politykę walki czy rywalizacji z Polską. Wręcz przeciwnie. Węgrzy, będąc w aliansie z Niemcami, nie odwrócili się od Polski.

Jak Węgrzy zareagowali na zaatakowanie Polski we wrześniu 1939 r.?

Przede wszystkim zapewnili Polakom schronienie. Po 17 września Węgrzy otworzyli dla nas swoje granice. Polscy żołnierze nie byli internowani, a przeszli przecież potem dalej na Zachód. Między innymi Węgry były jednym ze szlaków odwrotu brygady kawalerii Maczka. Łącznie z cywilami na Węgry przeszło kilkadziesiąt tysięcy naszych rodaków.

Oczywiście, poza bezinteresowną sentymentalnością wobec Polski można domyślać się, że Węgrzy liczyli, że jeśli wojna potoczyłaby się w kierunku zwycięstwa aliantów, to ta pomoc będzie im policzona na plus.

„Zwyciężyli Sowietów węgierskimi nabojami”. Wspólną historię przypomną muzea Polski i Węgier

W 1920 r. „Polacy zwyciężyli bolszewików węgierskimi nabojami” – przypomniał dyrektor Muzeum Wojska Polskiego Adam Buława, podpisując wraz z...

zobacz więcej

Sam Teleki wyraził to zresztą kiedyś wprost, mówiąc: „To, co zrobimy dobrego dla Polaków w czasie wojny, będzie przemawiało na naszą korzyć na konferencji pokojowej”.

Otóż to. Władze w Budapeszcie nie tylko zezwoliły na przemieszczenie się żołnierzy, ale organizowały też polskie szkoły i instytucje kulturalne. Wracając do samej postaci Telekiego, to trzeba przyznać, że jak na polityka, był on chyba trochę idealistą.

Był to człowiek, dla którego honor był rzeczą najważniejszą. Nie mówiąc już nawet o jego zasługach dla przyjaźni polsko-węgierskiej, to była to postać pod wieloma względami niezwykła. Dość wspomnieć, że gdy Horhy złamał układ o nieagresji i razem z Niemcami zaatakował Jugosławię, Teleki popełnił samobójstwo.

Madziarzy zdobywali się na podobne gesty będąc nawet pod niemiecką komendą. Świadczy o tym stacjonujący w okolicach polskiej stolicy węgierski oddział, który nie wziął udziału w walkach przeciwko powstańcom warszawskim. Jak Niemcy zareagowali na tę nietypową sytuację?

Rzadko się zdarza, aby aliant jednej ze stron walczących nie tyle bojkotował, ale wręcz sabotował decyzje swojego silniejszego sprzymierzeńca. Węgrzy nie tylko odmówili udziału w pacyfikowaniu powstania, ale zaopatrywali Warszawę w broń, ratowali powstańców, pomagali w ewakuacji. Niektórzy z nich zostali wręcz rozstrzelani przez Niemców.

Co ciekawe, dowódcą węgierskiego korpusu rezerwowego, który został wysłany na Warszawę, był Béla Lengyel, który według legendy miał polskie korzenie. Jego nazwisko znaczy zresztą po węgiersku „Polak”. Kilka lat przed wojną był też attaché wojskowym w Warszawie. Co więcej, jeszcze w 1939 r. tenże Lengyel chciał walczyć po stronie Polski przeciwko Sowietom.

Niemcy widząc co się dzieje, oddelegowywali żołnierzy tej jednostki do tzw. zadań drugiego stopnia. Prawdopodobnie polskie oddziały pod Warszawą były wpierane przez Węgrów amunicją i bronią. Strona węgierska przekazywała nawet prowadzącym walkę powstańcom informacje o przygotowaniach niemieckich.

W swoich pamiętnikach gen. Lengyel pisał, że „w tej sytuacji militarnej dotarliśmy do dalekiej granicy, do jakiej pozwolił dojść honor węgierskiego żołnierza i którą określiły przysięga honwedzka, rozkaz naszego zwierzchnictwa oraz przyjazna neutralność wobec Polaków”. I to chyba najlepiej oddaje postawę Węgrów wobec Polaków podczas Powstania Warszawskiego.

źródło:
Zobacz więcej