Zbieranie podpisów dla kandydata KO w podstawówce. Nasz czytelnik wszystko nagrał [WIDEO]

Czytelnik portalu tvp.info wysłał nam nagranie, na którym widać, jak w jednej z rzeszowskich podstawówek zbierane są podpisy na listach poparcia dla kandydata KO na prezydenta, Rafała Trzaskowskiego. Zgodnie z prawem prowadzenie w takich miejscach jakiejkolwiek agitacji politycznej jest zabronione. Jednak dyrektorka placówki stwierdziła w rozmowie z nami, że budynek obecnie nie jest szkołą, bo nie ma w nim dzieci ani nauczycieli. Dodała, że ona sama nie będzie się w wyjaśnienie tej sprawy angażować, bo to nie jest w jej interesie.

Trzaskowski: Będę wypalać żelazem to, co zrobił PiS

Nadchodzi kryzys i jestem gotowy na współpracę z rządem, jeśli chodzi o pomoc gospodarce. Nie może być jednak dalej tak, że nikt nie patrzy władzy...

zobacz więcej

Na nagraniu widać, jak wyglądająca na pracownicę kobieta otwiera drzwi szkoły interesantowi i pyta go służbowym tonem, w czym może pomóc. Ten informuje, z jaką sprawą przyszedł.

– Dostałem informację od cioci, że są zbierane tutaj podpisy na Rafała Trzaskowskiego. Mogę się podpisać? – zapytał. – Pani dyrektor jest ciocią? – usłyszał w odpowiedzi od kobiety. – Nie, ktoś inny – odparł mężczyzna. Kobieta kiwa głową ze zrozumieniem, odchodzi, by zaraz wrócić z formularzem poparcia dla kandydata. Wpuściła mężczyznę do szkoły, gdzie ten złożył podpis na przedstawionej mu liście.

Nasz czytelnik powiedział nam później: – Dostałem informację, co się dzieje w różnych regionach Rzeszowa. Pojechałem sprawdzić, czy ta sytuacja faktycznie ma miejsce. To była szkoła podstawowa, czyli instytucja, w której nie można agitować ani zbierać podpisów – mówił portalowi tvp.info internauta, autor nagrania (nazwisko do wiadomości redakcji).

– Powiedziałem, że informację mam od cioci, a pani uwierzyła. Dostałem formularz i długopis – dodał. Jak zaznaczył, na liście wpisał fałszywe dane, ponieważ nie popiera Rafała Trzaskowskiego.

Prosiliśmy o komentarz w tej sprawie dyrektorkę rzeszowskiej placówki, Grażynę Lachcik.

– Ja dokładnie wiem, że nie wolno robić takich agitacji na terenie szkoły. Natomiast nie powiem na 100 proc., czy wcześniej pracownicy między sobą tego nie robili. Pracownik oprócz tego, że jest pracownikiem u mnie, to może się udzielać w instytucjach rady osiedla, rady miast itd. (…) Tak więc między sobą, myślę, że pracownicy mogli sobie listy rozprowadzić – powiedziała nam dyrektorka.

Zapytaliśmy, co zamierza zrobić z sytuacją, którą opisaliśmy.

– Ja mogę podejść, zapytać, ale naprawdę nie będę się w to angażować, bo mnie to nie interesuje. Ja jestem od 20 lat dyrektorem i zawsze byłam apolityczna. Zawsze, bo taka jest moja funkcja – powiedziała.

Zapewniła też, że nic nie wie o zbieraniu podpisów w jej szkole. Nie chciała też, żebyśmy przesłali jej nagranie, chociaż jest w nim o niej mowa. Stwierdziła, że nie ma w tym interesu i woli udzielić reprymendy wszystkim pracownikom.

„Chcesz poprzeć Trzaskowskiego?” – „GW” publikuję listę miejsc, gdzie zbierają podpisy

„Gazeta Wyborcza” do piątkowego wydania papierowego dołączyła formularz do zbierania podpisów poparcia dla kandydata na prezydenta RP. Już w...

zobacz więcej

– Ja wolę w poniedziałek rozpocząć dzień od tego, że zbiorę wszystkich pracowników i powiem, że jeżeli cokolwiek i coś takiego miało miejsce, to żeby więcej nie miało to miejsca – oznajmiła.

Dyrektorka nie chciała też komentować tego, że pracownica wymieniła jej funkcję, przyjmując chętnego do podpisania listy poparcia kandydata KO.

– Nie byłam tego świadkiem (zbierania podpisów – red.). Cały czas pracuję w zamkniętym gabinecie, być może mogło coś takiego nastąpić. Ja nie mam takiej wiedzy – oznajmiła.

źródło:
Zobacz więcej