RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Urzędnik dręczył 85-latkę w majestacie sądu”. Dramatyczna relacja świadka rozprawy

„Tak ją męczył, że dawno czegoś takiego nie widziałam. Sąd nie reagował” (fot. Jaap Arriens/NurPhoto via Getty Images)

Pełnomocnik ratusza nękał i dręczył 85-letnią kobietę – ofiarę dzikiej reprywatyzacji – przed sądem. Mimo złego stanu wielokrotnie i przy aprobacie sądu przepytywał kobietę z faktów, o których już wielokrotnie opowiadała. – Tak ją męczył, że dawno czegoś takiego nie widziałam – opowiada nam kobieta, która była świadkiem tej rozprawy.

Reprywatyzacja w Warszawie: Zarzuty dla trojga byłych urzędników stołecznego biura

Zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowych w związku z tzw. aferą reprywatyzacyjną...

zobacz więcej

Portal tvp.info dotarł do kobiety, która była świadkiem jednej z rozpraw przed Sądem Rejonowym w Warszawie-Śródmieściu. Posiedzenie dotyczyło 85-letniej schorowanej lokatorki z kamienicy przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie, którą dotknął proceder dzikiej reprywatyzacji.

Kobieta uzyskała wcześniej decyzję o odszkodowaniu, którą przyznała jej komisja weryfikacyjna. Miejscy urzędnicy zaskarżyli tę decyzję do sądu. Jak wynika z relacji naszej rozmówczyni – bardzo poruszonej sprawą – zachowanie pełnomocników ratusza było wobec kobiety skandaliczne.

Rozprawa odbyła się w lutym 2020 r. Stawili się kobieta wraz z pełnomocnikiem oraz dwóch pełnomocników miasta st. Warszawy.

Kobieta relacjonuje, że prowadzącego rozprawę sędziego „nic nie obchodziło”. Zwracał tylko uwagę pełnomocnikowi seniorki, by ten uważał na słowa, bo obraża miejskich urzędników.

Onet o śmierci ofiary dzikiej reprywatyzacji. Kaleta: Obrzydliwe wykorzystanie

Tekst Onetu jest obrzydliwym wykorzystaniem choroby i tragedii ofiary warszawskiej reprywatyzacji oraz jej śmierci do zaatakowania opcji...

zobacz więcej

Jak relacjonuje nasza rozmówczyni, pełnomocnicy ratusza storpedowali możliwość przesłuchania powódki, co jednak ostatecznie nastąpiło. – Tu zaczęły się schody – opowiada.

85-latka mimo wielu chorób – m.in. tętniaka przy sercu – wypowiadała się rzeczowo i spokojnie.

– Pełnomocnik – tu pada nazwisko – tak ją męczył, że dawno już czegoś podobnego nie widziałam. Sędzia nie reagowała. Pełnomocniczka powódki się nie odzywała – opowiada.

Pełnomocnicy ratusza kazali kobiecie okazać kopie jakichś przelewów. Mimo, że były dokładnie opisane, wielokrotnie powtarzano pytanie. Kobieta trzęsła się ze zdenerwowania, sąd nie reagował. Jak ocenia świadek, to było „nękanie i dręczenie w majestacie prawa”.

Pełnomocnik miasta kazał starszej pani odpowiadać na fakty, które już wcześniej wielokrotnie powtarzała.

Miejski urzędnik – kontynuuje nasz informator – trzykrotnie pytał, ile powódka miała dziennie na życie. Jak już trzy razy odpowiedziała, to pytał – „a ile w tym było na środki czystości?”. – Ewidentnie na wyprowadzenie z równowagi i ogłupienie! A sędzia nic – mówi nasza rozmówczyni.

– W pewnym momencie, gdy nadal ją naciskał, powiedziała do pełnomocnika – „Wie pan, ile ja mam lat? Na ile chorób choruję? Pan nie dożyje takiego wieku!” – opowiada.

źródło:
Zobacz więcej