Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

30 milionów miesięcznie. Rachunek dla Trzaskowskiego za wstrzymanie inwestycji

„Zamrożenie prac na Mierzei Wiślanej byłoby absurdem. To groźny pomysł dla budżetu i polskiej racji stanu” (fot. PAP/Adam Warżawa)

Średnio 30 milionów złotych miesięcznie – tyle wynoszą koszty inwestycji płacone zgodnie z budżetem od października zeszłego roku za prace wykonywane na Mierzei Wiślanej. – Te środki przepadłyby, gdyby zamrozić teraz inwestycję – mówi dyrektor Michał Kania z Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. To nie jedyne koszty wynikające z ewentualnego przerwania robót. Wstrzymanie tych prac, w razie zwycięstwa w wyborach prezydenckich, zadeklarował Rafał Trzaskowski.

Gróbarczyk: Przekop przez Mierzeję Wiślaną nie podrożał

Pragnę sprostować. Przekop przez Mierzeję Wiślaną nie wzrósł w stosunku do kwoty, która została podpisana poprzez umowę z wykonawcą – powiedział...

zobacz więcej

Czy są realne możliwości, żeby zaawansowaną inwestycję o takiej skali przerwać i zamrozić na okres bliżej nieokreślony?

Michał Kania: Zawsze istnieje możliwość przerwania każdej inwestycji. Wystarczy, by zapadła decyzja rządu w tej sprawie. Tyle że w tym momencie byłaby to decyzja absurdalna, ponieważ część pieniędzy już została wydana, a cała kwota na tę inwestycję została zabezpieczona w budżecie. Miesięcznie to 30 milionów złotych od października zeszłego roku. Te pieniądze by przepadły. Na miejscu pracują ludzie, operuje ciężki sprzęt, zostały wycięte drzewa, wykonuje się wiele prac. Przerwanie teraz tej inwestycji byłoby ze szkodą po pierwsze dla dla budżetu, po drugie dla polskiej racji stanu.

Jakie byłyby dodatkowe koszty inwestycji, gdyby ją teraz wstrzymać i odmrozić po 2-3 latach, jak tego chce Rafał Trzaskowski, lub w bliżej nieokreślonym czasie...

Trzeba by tu policzyć przede wszystkim wzrost kosztów materiałów i samych prac. Pamiętajmy, że zgodnie z analizą znaną jeszcze z 2016 r. budowa samego kanału na Mierzei Wiślanej miała kosztować 880 mln złotych, natomiast ostatecznie przetarg wygrało konsorcjum z kwotą ponad 990 mln złotych, czyli o 110 milionów większą, ponieważ przez te lata wzrosła cena materiałów budowlanych i prac na rynku budowlanym. Dlatego za kilka lat ta kwota może być znacząco wyższa. Byłoby to marnowanie publicznych pieniędzy. Pamiętajmy, że inwestycję finansuje budżet państwa. Do tego doszłoby wiele innych kosztów powiązanych choćby z lokalnym biznesem.

Polityk PO o Trzaskowskim: „Nie mógłby zablokować żadnej inwestycji. Wie o tym”

Doszło do niezrozumienia – mówią działacze warmińsko-mazurskiej PO, pytani o słowa kandydata formacji Rafała Trzaskowskiego w sprawie przekopu...

zobacz więcej

Czy zna pan przypadek podobnej inwestycji w Europie, gdzie prace zostałyby przerwane z powodu przerzucenia środków na inne cele? Mam na myśli skalę i złożoność, niekoniecznie bliźniacze podobieństwo.

Nie znam inwestycji z takim rozmachem w Europie, która byłaby przerwana w ten sposób, czyli gdzie wstrzymano by prace i pozostawiono rozgrzebany teren. Takie inwestycje są impulsem gospodarczym dla regionu, korzystają z tego lokalne firmy, zatrudniające pracowników z tego regionu. Nikt odpowiedzialny nie podejmie decyzji, żeby w trakcie realizacji wstrzymać inwestycję. To można porównać do budowy autostrady A2. Nagle w trakcie prac ktoś stwierdziłby, że nie wylewamy już dalej asfaltu, niech zostanie usypana górka piachu i niech tak pozostanie na bliżej nieokreślony czas.

Czy za kilka lat trzeba by było organizować od początku procedurę przetargową?

Najpewniej tak, bo przetarg ma doprowadzić do wybrania najkorzystniejszej oferty w danym momencie. Jeśli więc obecna umowa byłaby zerwana, to procedura musiałaby się rozpocząć od początku. A są to bardzo skomplikowane procedury, trwające od kilku do kilkunastu miesięcy.

Poseł Grzegorz Schetyna z KO porównywał całą inwestycję na Mierzei Wiślanej do kabaretu, ponieważ, jak twierdzi, prace są wykonywane bez koniecznych zgód środowiskowych...

To nieprawda. Decyzja środowiskowa została wydana z rygorem natychmiastowej wykonalności, to znaczy, że ma moc w działaniu. Spodziewaliśmy się tego, że pewne organizacje, podające się za ekologiczne, będą wykorzystywać możliwość odwołań od tych decyzji, by wstrzymywać jej wydanie. Raport oddziaływania na środowisko, który jest wymagany prawem polskim i unijnym, by w ogóle rozpocząć inwestycję, wykonała niezależna firma naukowa zajmująca się ekologią. Ten dokument ma ponad tysiąc stron. Niektórzy się śmiali, że raport jest tak szczegółowy i ma tyle obostrzeń, że nie da się go przestrzegać. Oczywiście da się to zrobić, wykonawca stosuje się do wszystkich uwag w nim zawartych i na podstawie tego raportu zostały wydane zgody środowiskowe, które obowiązują.

źródło:
Zobacz więcej