Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Spór o autonomię Hongkongu. Pekin nie odpuszcza

Pekin twierdzi, że deklaracja chińsko-brytyjska o zarządzaniu Hongkongiem przez Chiny nie jest wiążąca (fot. David Paul Morris/Bloomberg via Getty Images)

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam oświadczyła, że chiński rząd nie wycofa się z planów wprowadzenia w Hongkongu prawa o bezpieczeństwie narodowym. Ma ono być wprowadzone z pominięciem lokalnego parlamentu. Wielu komentatorów ocenia to jako ograniczenie autonomii tego regionu i wolności jego mieszkańców. Narasta krytyka takiego posunięcia ze strony Wielkiej Brytanii.

Hongkong znów broni się przed zakusami Chin. Trump ostrzega, Pekin zgrzyta zębami

To już nie tylko wzrost napięć, ale nowa zimna wojna – tak eksperci na całym świecie zaczynają określać obecne relacje USA i Chin. Kolejnym frontem...

zobacz więcej

  Lam przybyła do chińskiej stolicy, by rozmawiać na temat nowych przepisów, które mają zostać opracowane w Pekinie i nadane Hongkongowi.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson ocenił, że narzucenie tego prawa byłoby sprzeczne ze zobowiązaniami wynikających ze wspólnej chińsko-brytyjskiej deklaracji z 1984 roku w sprawie zarządzania Hongkongiem po jego przekazaniu Chińskiej Republice Ludowej. Podkreślił, że umowa ta jest prawnie wiążąca i zarejestrowana w ONZ.

„Wielka Brytania nie odwróci się od mieszkańców Hongkongu, którzy boją się utraty swojego stylu życia, i zapewni dla nich alternatywę” - napisał Johnson w artykule opublikowanym na łamach brytyjskiego dziennika „The Times” i hongkońskiego „South China Morning Post”.

Brytyjski premier dodał, że jeśli Pekin wprowadzi te przepisy, to Londyn otworzy drogę do uzyskania brytyjskiego obywatelstwa dla posiadaczy brytyjskich paszportów zamorskich w Hongkongu. Przypomniał, że jest ich tam 350 tys., a kolejne 2,5 mln osób w regionie mogłoby się o taki dokument ubiegać.

Zapowiedzi Johnsona wywołały gniewną reakcję w Pekinie. „Wielka Brytania lekkomyślnie wypowiadała się na temat Hongkongu i czyniła bezpodstawne zarzuty, by ingerować w sprawy Hongkongu” - powiedział rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian. Oświadczył, że Chiny przekazały Wielkiej Brytanii stanowczy protest w tej sprawie.

Gaz na ulicach. To „koniec Hongkongu”?

Policja w Hongkongu użyła w niedzielę gazu łzawiącego do rozpędzenia antyrządowych demonstrantów sprzeciwiających się planom Pekinu bezpośredniego...

zobacz więcej

„Wzywamy stronę brytyjską, aby wycofała się, zanim będzie za późno, aby porzuciła swoją zimnowojenną i kolonialistyczną mentalność” – powiedział Zhao.

Chińskie władze utrzymują, że sprawy Hongkongu są wyłącznie wewnętrznymi sprawami Chin. W odniesieniu do masowych prodemokratycznych protestów w tym regionie zarzucały również „obcym siłom”, w tym Wielkiej Brytanii i USA, że podburzają mieszkańców Hongkongu do łamania prawa i separatyzmu.

Chińscy urzędnicy twierdzili również, że chińsko-brytyjska deklaracja z 1984 roku jest dokumentem historycznym i nie jest wiążąca w sprawie zarządzania Hongkongiem.

źródło:

Zobacz więcej