Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Warszawa. Radni zarabiają w spółkach nawet po 200 tys. zł

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Wielu polityków Platformy Obywatelskiej (radnych i burmistrzów) objęło posady, dzięki którym ich wynagrodzenia poszybowały w górę. – Przez lata stolica i miejskie spółki zostały zamienione w partyjne biuro zatrudnienia – alarmuje w rozmowie z portalem tvp.info Jan Mencwel, przewodniczący stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Podkreśla, że chodzi o ogromne sumy sięgające setek tysięcy złotych.

PO boi się o podpisy dla Trzaskowskiego. „Pretensje do wielbłąda, że garbaty”

Nieoficjalne doniesienia wskazują, że Rafał Trzaskowski będzie mógł zbierać podpisy do 10 czerwca; zdaniem opozycji to za mało czasu. – Sami...

zobacz więcej

– Partyjni nominaci zarabiają krocie w spółkach, których głównym celem jest często przede wszystkim nabijanie ich kieszeni – alarmował w ostatnich dniach prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Podkreślał, że w związku z tym proponuje ustawę skromnościową. – Mamy dość rozpasania władzy – zaznaczał.

Tymczasem, jak wynika z informacji zawartych w Biuletynie Informacji Publicznej, dzięki posadom w radach nadzorczych lub zarządach w samorządowych spółkach działacze Platformy Obywatelskiej inkasują potężne sumy. Radny PO Mariusz Frankowski jako p.o. dyrektora Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych miał otrzymywać 185 tys. zł rocznie. Kolejne 50 tys. uzyskał jako przewodniczący rady nadzorczej Warszawskiej Kolei Dojazdowej.

„Za wykarmienie działaczy partyjnych płacimy my”

Radny PO Dzielnicy Śródmieście Grzegorz Rogólski jako kierownik działu sprzedaży reklam w Miejskich Zakładach Autobusów miał zainkasować 170 tys. zł, a radny PO dzielnicy Ursynów Ryszard Zięciak jako dyrektor Mazowieckiego Zarządu Nieruchomości 168 tys. rocznie. Narzekać nie może także wicedyrektor ds. relacji zewnętrznych Biblioteki przy ul. Koszykowej oraz członkini rady nadzorczej Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Dorota Lutomirska. Miasto Jest Nasze przypomina, że radna PO inkasuje dzięki tym stanowiskom 159 tys. zł rocznie, a intratną posadę w bibliotece otrzymała bez konkursu.

Poseł PO o zapowiedzi Trzaskowskiego: Retoryka, tego się nie da zrobić

Kandydat KO na prezydenta uważa, że wielkie projekty inwestycyjne, jak przekop Mierzei Wiślanej, należy przesunąć o „dwa lub trzy lata”. Choć nie...

zobacz więcej

– To jest patologia samorządu – mówi nam Jan Mencwel. Ocenia, że gdy radny pełni mandat, istotnym elementem jego pracy powinno być kontrolowanie działania urzędu. – To bezpośrednio wpisuje się w jego funkcję. Z drugiej strony, jak może kontrolować urząd lub podległe prezydentowi miasta spółki, gdy osobiście w nich pracuje? – pyta stołeczny działacz.

– Gdy jest tam pośrednio zatrudniony, pojawia się potężna sprzeczność interesów. Nie dziwmy się więc potem, że na przykład warszawscy radni PO nie dostrzegają problemu dzikiej reprywatyzacji. Skoro ich pracodawcą jest niejako prezydent Warszawy, to trudno być zaskoczonym – dodaje.

Jan Mencwel zapewnia, że problem w Warszawie jest „dużo poważniejszy niż w innych miastach. – A to dlatego, że mamy bardzo dużo radnych – przypomina w rozmowie z portalem tvp.info. – Przez lata stolica i miejskie spółki zostały zamienione w partyjne biuro zatrudnienia. Problem jest poważny, bo wynagrodzenia są wysokie, a za to wykarmienie działaczy partyjnych płacimy my wszyscy, mieszkańcy – podkreśla.

Rady nadzorcze spółek pełne burmistrzów dzielnic

Radny Koalicji Obywatelskiej Paweł Lech tłumaczy, że zgodnie z przepisami żaden radny nie ma prawa zasiadać w radzie nadzorczej spółki należącej do miasta. – Z automatu straciłby mandat. Jestem przekonany, że gdyby prawo taką sytuację dopuszczało, byłoby to błędem. Obecnie żaden radny z PO takiej funkcji więc nie pełni – tłumaczy.

Nielegalne zbieranie podpisów? „Sprawą musi się zająć prokuratura”

Jak ustalił portal tvp.info, w Warszawie prowadzona była zbiórka podpisów pod listami poparcia Rafała Trzaskowskiego. Państwowa Komisja Wyborcza na...

zobacz więcej

Radnego pytamy więc również o burmistrzów. Wielu tych z Platformy Obywatelskiej zasiada w radach nadzorczych spółek samorządowych i czerpią z tego określone korzyści. Ostatnio głośno było o burmistrzu dzielnicy Warszawa-Włochy Arturze W. z PO, który był w radzie Przedsiębiorstwa Gospodarki Maszynami Budownictwa „Warszawa”.

Nie jest to jednak wyjątek. W radzie nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji znajdziemy Ludwika Rakowskiego z PO (burmistrza Wilanowa), w Miejskich Zakładach Autobusowych – Urszulę Kierzkowską z PO (burmistrz Bemowa), a w Szybkiej Kolei Miejskiej – Katarzynę Łęgiewicz (burmistrz Ochoty) oraz Krzysztofa Skolimowskiego (wiceburmistrza Mokotowa). Takie obsadzenie stanowisk działaczami powoduje, że nawet „Gazeta Wyborcza” dziwiła się niedawno, czemu w zarządzie SKM nie ma już ani jednego kolejarza.

– Burmistrzowie mogą pełnić funkcje w radach nadzorczych spółek podległych miastu i prawo tego nie zabrania. Jest to szeroko stosowane, nie tylko w Warszawie – przekonuje Paweł Lech.

– Czasami warto, aby gospodarze poszczególnych gmin funkcjonowali w radach spółek, które dla miasta prowadzą działania i są odpowiedzialne za pewne obszary funkcjonowania – dodaje.

Radny Koalicji Obywatelskiej tłumaczy, że z pozycji władz dzielnicy mogą bowiem zgłaszać do spółek swoje opinie. – Spółki podległe miastu funkcjonują po to, aby działać na rzecz mieszkańców. W związku z tym dobrze, gdy w ich radach są osoby doświadczone w faktycznej działalności na rzecz miasta – komentuje.

źródło:
Zobacz więcej