RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

PO boi się o podpisy dla Trzaskowskiego. „Pretensje do wielbłąda, że garbaty”

Marek Suski (po lewej) o wyborach prezydenckich 2020. (fot. PAP/Wojciech Olkuśnik)

Nieoficjalne doniesienia wskazują, że Rafał Trzaskowski będzie mógł zbierać podpisy do 10 czerwca; zdaniem opozycji to za mało czasu. – Sami zgotowali sobie taki los. Najpierw zbojkotowali wybory, potem wymienili kandydata, a na koniec do maksimum przedłużali prace w Senacie – komentuje w rozmowie z portalem tvp.info Marek Suski (PiS).

Nielegalne zbieranie podpisów? „Sprawą musi się zająć prokuratura”

Jak ustalił portal tvp.info, w Warszawie prowadzona była zbiórka podpisów pod listami poparcia Rafała Trzaskowskiego. Państwowa Komisja Wyborcza na...

zobacz więcej

Wszystko wskazuje na to, że w środę marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosi termin wyborów prezydenckich 2020. Nieoficjalne doniesienia z ław poselskich wskazują, że komitety wyborcze będą miały czas na rejestrację do 5 czerwca, a termin na zebranie przynajmniej 100 tys. podpisów upłynie 10 czerwca. Kandydaci zgłoszeni do wyborów 10 maja nie będą musieli kolekcjonować list poparcia ponownie, więc prawdopodobnie czeka to tylko Platformę Obywatelską. Jak ujawnił portal tvp.info, w jednym z biur radnych Koalicji Obywatelskiej w Warszawie podpisy nielegalnie zbierane były już od wielu dni.

– To kwestia wymiaru sprawiedliwości i nie nam rozstrzygać o konsekwencjach takiego zachowania. Zgadzamy się, że istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa, ale kwestia odpowiedzialności za takie zachowania leży już w rękach organów, które się tym zajmują – komentuje w rozmowie z nami Marek Suski.

Polityk PiS odnosi się również do zarzutów o to, że około tygodnia na zebranie 100 tys. podpisów to zbyt mało. – Pamiętam, kiedy też mieliśmy mało czasu na zbieranie podpisów i dziennie udawało nam się zgromadzić po kilkadziesiąt tysięcy – zapewnia Suski.

– Dla dużej partii, która ma struktury w całym kraju, nie jest to problem. Co więcej, to oni sami zgotowali sobie taki los. Najpierw zbojkotowali wybory, potem wymienili kandydata, a na koniec do maksimum przedłużali prace w Senacie. Teraz z kolei mają pretensje do wielbłąda, że jest garbaty – dodaje.

PO nagle zmieniła strategię. „Dotarły do nich wyniki sondaży”

Po wielu tygodniach sporu senatorzy otworzyli drogę do przeprowadzenia wyborów prezydenckich. Chociaż marszałek Tomasz Grodzki chciał dalszego...

zobacz więcej

Polityk jest przekonany, że wyborcza walka toczy się między kandydatem Zjednoczonej Prawicy Andrzejem Dudą a całą opozycją. „Czy jeśli dojdzie do II tury, Rafała Trzaskowskiego poprą Robert Biedroń, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz i wszyscy święci opozycji”? - pytamy.

– Świętymi bym ich nie nazwał, ale faktycznie opozycja od początku działała wspólnie tak, by Platforma Obywatelska za wszelką cenę mogła wymienić kandydata. W sposób zjednoczony działają też, aby Rafał Trzaskowski miał jakieś nadzwyczajne warunki i przywileje. Żądanie specjalnych zapisów ustawy tylko pod jednego kandydata jest zaskakujące – komentuje Marek Suski.

– PO miała, jak twierdzili, najlepszą możliwą kandydatkę, Małgorzatę Kidawę-Błońską. Potem w sposób bardzo nieelegancki postanowili ją usunąć. Teraz cały kraj ma podporządkowywać funkcjonowanie państwa tak, by zabezpieczać interesy jednego kandydata dublera? My chcemy, aby wszyscy mieli równe prawa. Grożą nam i donoszą na nas, tak jak Rafał Trzaskowski, na którego komputerze powstawała rezolucja potępiająca Polskę, a teraz chcą wyjątkowych przywilejów – stwierdza polityk.

Działacze PO alarmują, że Rafał Trzaskowski na zbiórkę podpisów powinien mieć co najmniej 10 dni. Potwierdzenia takiego okresu w zapisach chcieli także, zgłaszając odpowiednią poprawkę w Senacie. Została ona jednak odrzucona przez Sejm.

– Zaznaczam, że samo rozsyłanie karty do podpisów nie jest zbieraniem podpisów – mówił ostatnio Marcin Kierwiński, lider warszawskich struktur Platformy Obywatelskiej. Zapewniał też, że jego ugrupowanie działa zgodnie z Kodeksem Wyborczym.

– Muszę też podkreślić, że głęboko patologiczna jest sytuacja, w której na miesiąc przed spekulowaną datą wyborów wciąż nie wiemy, kiedy te wybory się odbędą i według jakiej ordynacji, a także ile czasu będą miały sztaby wyborcze na zbieranie podpisów – alarmował.

źródło:
Zobacz więcej