Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Dziennikarz Onetu opisuje, jak został oskarżony za artykuł o Zatoce Sztuki

Dziennikarz został oskarżony za opisanie szczegółów afery na Pomorzu (fot. PAP/Adam Warżawa)

Cieszę się, że po filmie Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało” minister sprawiedliwości zapowiedział powstanie komisji, która zbada niejasności w sprawie „Krystka” – napisał dziennikarz Onetu Mikołaj Podolski, który ujawnił historię śledztwa. Teraz, jak pisze, za relację na temat głośnej afery, która miała miejsce na Pomorzu, jest przeciwko niemu prowadzone postępowanie karne.

Dziennikarz śledczy: Sprawa pedofilów przerosła polskie służby

W Polsce cała sprawa, z działaniami operacyjnymi CBŚ, zajęła około roku. Aresztowania skończyły się chyba na poziomie sześciu osób. Nie będę...

zobacz więcej

Dziennikarz Onetu pisze, że w styczniu 2019 r. dostał wgląd do akt oskarżenia sprawy „Krystka”. Następnie opisał całą sprawę w artykule, wszystkim pokrzywdzonym zmieniając personalia.

W tekście, relacjonuje, przedstawił szczegóły zarzutów prokuratury wobec Marcina T., który stworzył w Sopocie „dyskotekowe imperium”.

Jak podaje Onet „żaden z pozytywnych ani negatywnych bohaterów tamtej publikacji nie żądał poprawek ani sprostowania”. Dziennikarza mieli zaatakować dopiero prokuratorzy i sędziowie. Doniesienie do prokuratury – jak się dowiadujemy –złożyła na niego wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku – Joanna Łaguna- Popieniuk.

Dziennikarz pisze, że zarzucono mu przestępstwo z art. 241 Kodeksu karnego, za rozpowszechnienie informacji w sprawie „Krystka”. „Grożą mi dwa lata więzienia, czyli o rok mniej, niż dostał „Krystek” za brutalne zgwałcenie 16-latki (maksymalnie mógł dostać 12 lat)” – podsumował dziennikarz.

„Nie do końca rozumiałem więc, o co może chodzić gdańskim sędziom i prokuratorom. Nie mogłem też pojąć, jak mógłbym zaszkodzić śledztwu, które sam pomagałem prowadzić, dostarczając policjantom całą masę przydatnych danych i stając się oficjalnym świadkiem, co w przypadku dziennikarzy jest przecież ewenementem” – stwierdził Podolski.

Dziennikarz śledczy: Film Latkowskiego skompromitował trójmiejski wymiar sprawiedliwości

„Film sprawnie przeprowadził widzów przez zawiłą historię sprawy »Krystka«, pokazując im to, o czym wcześniej mogli czytać w wielu artykułach...

zobacz więcej

„Prokurator Agnieszka Nowicka oskarżyła mnie o ujawnienie okoliczności wskazanych w zeznaniach przez pięć pokrzywdzonych dziewczyn” – dodał.

Mikołaj Podolski przyznał, że w swoim artykule przytoczył opinie lub cytaty 24 osób występujących w aktach sprawy, również pokrzywdzonych spoza tej piątki.

„Prokurator Nowicka wysłała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, mimo że nie było kompletnie żadnych podstaw, żebym był tam sądzony – pisze dalej dziennikarz.

Jak zauważa, akta „zostały przejrzane w Wejherowie”. „Artykuł napisałem w zupełnie innym województwie, redakcja sprawdzała go w woj. mazowieckim, a jej główna siedziba znajdowała się wówczas w Krakowie” – zaznaczył dziennikarz.

„Według prawa powinienem być sądzony w miejscu popełnienia rzekomego przestępstwa. Nowicka uznała, że tym miejscem powinien być Gdańsk” – napisał.

Jednakże prawnikom Onetu udało się przenieść tą sprawę do Krakowa.

W tym roku miała się odbyć rozprawa, na której krakowski sąd miał zdecydować, czy sprawę można umorzyć bez procesu, ale z powodu pandemii została przełożona. Obecnie dziennikarz Mikołaj Podolski jest dalej oskarżony za ujawnienie informacji dotyczących sprawy „Krystka”, Marcina T. oraz Zatoki Sztuki – dowiadujemy się z Onetu.

źródło:
Zobacz więcej