Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Skandalistka i najdroższa polska malarka. Kim była Tamara Łempicka?

(fot. Oli Scarff/Getty Images, Bettmann / Contributor)

Szalenie utalentowana artystka i skandalistka, która przemyślanymi niedopowiedzeniami i sekretami tworzyła wokół siebie aurę tajemniczości. Przez dziesięciolecia zapomniana, a w Polsce właściwie nieznana – Tamara Łempicka, polska malarka, której obrazy dziś biją rekordy powodzenia na światowych aukcjach. – Z genialnym talentem, z nieprzeciętną urodą i znajomością autoreklamy budowała swoją legendę – opisuje artystkę Grzegorz Musiał, autor nowej powieści biograficznej „Ja, Tamara”. Portalowi tvp.info opowiada o swoim pierwszym zderzeniu z twórczością Łempickiej, jej żarliwym antykomunizmie, erotycznych ekscesach i spełnieniu, które przyszło dopiero pod koniec życia malarki.

Obraz Tamary Łempickiej sprzedany za rekordową sumę

Obraz Tamary Łempickiej sprzedano za ponad 13 milionów dolarów. Licytacja odbyła się w nowojorskim domu aukcyjnym Sotheby's. Wynik zaskoczył wielu....

zobacz więcej

– Moje pierwsze zderzenie z Łempicką i olśnienie jej twórczością nastąpiło już dosyć dawno temu. To był rok 1975. Co roku jeździłem do Londynu, gdzie miałem kochaną ciocię. Jako jeden z takich wędrujących po pubach i barach Kensingtonu studentów lat 70. jechałem do pracy w knajpie i przesiadając się na jednej z centralnych stacji metra zobaczyłem całe wnętrze metra obklejone „Autoportretem w zielonym bugatti”. Miałem wtedy 20 lat, byłem oszołomiony, ale gdzieś, jak to się mówi, dzwonił mi dzwonek, że skądś ten obraz znam. Popędziłem do kiosku, a on cały obłożony był tym obrazem na okładce Sunday Times'a – wspomina Grzegorz Musiał. Jak dodaje, w Londynie trwała wtedy wystawa jej obrazów, które wcześniej, w 1973 roku „odkrył” na nowo Paryż i które po prawie półwieczu zapomnienia ponownie wzbudziły w Europie zachwyt i zainteresowanie jej osobą.

Przedstawicielka warszawskiej burżuazji

Tamara Maria Górska urodziła się na przełomie XIX i XX wieku we wpływowej i zamożnej rodzinie warszawskiej burżuazji, a do grona przyjaciół jej domu należeli m.in. Ignacy Jan Paderewski czy Arthur Rubinstein. Od dziecka opływała w luksusy, uczęszczała do doskonałej szkoły w Szwajcarii, podróżowała po świecie. Obracała się w elitarnych kręgach.

– Pochodziła z wielkiego mieszczaństwa o częściowo holenderskich korzeniach, które rzeczywiście dysponowało wielkimi pieniędzmi. Na przełomie wieków wyjechali z Warszawy do Moskwy, gdzie jej dziadek prowadził bank – opisuje autor książki o Łempickiej.

Tamara Łempicka bije kolejny rekord. To najdroższy polski obraz

Za ponad 82 mln zł sprzedano obraz Tamary Łempickiej „Portret Marjorie Ferry”. Aukcja „Impressionist and Modern Art” odbyła się domu londyńskim...

zobacz więcej

Tam młoda Tamara dostała bardzo dobre wychowanie. – Dzieci wtedy nie psuto, wstawały wcześnie rano w zimnych sypialniach, uczono je języków i znakomitych manier. Wcześnie odkryto jej talent. Z babcią Klementyną wyjechała do Włoch; jako młoda panienka jeździła po galeriach, kontemplowała sztukę i zaczęła solidne ćwiczenia malarskie z akwareli i rysunku. Gdy z Moskwy przenieśli się do Petersburga, miała tam jeszcze lepszą szkołę, bo mieszkali blisko Ermitażu (państwowe muzeum sztuki – red.) – opowiada nasz rozmówca.

W Petersburgu poznała swojego przyszłego męża, Tadeusza Łempickiego, „wielką miłość jej życia”.

„Dość przewrócone w głowie”

Jak przyznaje Musiał, z obserwacji początkowych lat Łempickiej wyłania się obraz bardzo ambitnej i pracowitej dziewczynki, choć mającej „dość przewrócone w głowie”. – Miała taki świat wokół siebie, jaki miała. Ale bardzo przestrzegała kilku zasad: pracowitości, rzetelności i dokładności. W jej wychowaniu nie prześlizgnęło się nic tandetnego i to potem procentowało w jej życiu – ocenia.

Małżeństwo rozpoczęło się wielką miłością, choć – jak opisuje autor powieści o Łempickiej – był to właściwie krótkotrwały błysk. Parę rozdzieliła rewolucja bolszewicka. Tadeusz trafił do więzienia, a Tamara w Petersburgu została z małym dzieckiem. Gdy jej rodzina wyjechała, ona ciągle szukała męża, chodząc od jednego więzienia do drugiego.

Trauma tych tragicznych wydarzeń, których była zarówno świadkiem jak i ofiarą, na zawsze ugruntowała w Łempickiej postawę antykomunistyczną. – Wtedy zachorowała na nieuleczalny antykomunizm i przez to Polska Ludowa się jej pozbyła. Tamara nie znosiła komunizmu, nie angażowała się w lewackie imprezy. Wręcz unikała tego towarzystwa, alergicznie reagowała na różnego rodzaju lewicowe ideologie, obcy jej był feminizm – opowiada Musiał.

„Portret Arlette Boucard” (fot. Marc Piasecki/Getty Images)

Sztuka Tamary Łempickiej

zobacz więcej

Komunizm nie znosił także Tamary. – Ona uosabiała sobą znienawidzoną przez komunistów sferę, czuli burżuazję. I to wielką burżuazję, taką, która nosiła brylanty i jeździła na wakacje do Monte Carlo – dodaje.

Ucieczka z Rosji i „zapłata w naturze”

Uciekła z Rosji dzięki wsparciu konsula szwedzkiego, który zażądał „zapłaty w naturze” i również dopomógł w ostatecznym uwolnieniu Tadeusza. Spotkali się w Paryżu w początku lat dwudziestych, gdzie malarka zaczęła odnosić pierwsze poważne sukcesy artystyczne. – Była w dużej mierze samoukiem, ale też kończyła szkoły w Paryżu, gdzie kształciła się pod okiem dwóch znakomitych francuskich malarzy: Maurice’a Denisa i André Lhote’a. Oni wprowadzili ją w świat wielkiej sztuki; wiedzieli, że warto na nią postawić – podkreśla pisarz. André Lhote patronował też pierwszym wystawom jej obrazów.

Stała się modną portrecistką. Malowała portrety znanych i bogatych, a o sesję z nią zabiegano miesiącami. To był szczególny okres i szczególne miasto – Paryż lat 20. XX wieku. – Czas po wojnie, czas wyjątkowego rozluźnienia obyczajowego. W to wszystko weszła dziewczyna z Europy Wschodniej, nie oparła się pewnym pokusom, co tu dużo mówić – opowiada nasz rozmówca i dodaje, że Łempicka nie ukrywała swoich relacji homoseksualnych.

– Ale w jej życiu nie było rozpasania. Wprawdzie nie ukrywała różnych swoich związków, jednak jej miłością był przede wszystkim Tadeusz. Nigdy nie uważała się też za lesbijkę. Mam wygłoszone przez nią świadectwo, gdzie publicznie wprost zapytano ją, czy jest lesbijką. Ona stanowczo zaprzeczyła; to, co robiła, w jej odczuciu mieściło się ponadto w takiej szeroko pojętej normie Paryża lat 20. – wskazuje autor. Jak ocenia, bohaterka książki świadoma swojej urody i talentu, od dzieciństwa otoczona westchnieniami malarka nabrała przekonania, że „artystom wolno więcej” i korzystała z tego prawa.

Rocznica urodzin współtwórcy Polskiej Szkoły Plakatu

97 lat temu, 15 listopada 1922 roku, urodził się Wojciech Fangor, malarz, rysownik, rzeźbiarz, współtwórca Polskiej Szkoły Plakatu a także autor...

zobacz więcej

Takiego życia z Tamarą nie wytrzymał jednak jej mąż, Tadeusz. W tym czasie wokół obrastającej sławą malarki pojawiało się coraz więcej spekulacji, plotek i kłamstw. – Mówiło się o jej powrotach o 5 rano, o tym, że miała oczy podkrążone od kokainy. Ale często – przekonuje autor – było to skutkiem wysiadywania nocami w Luwrze. Znikała na całe noce przez swoją pracowitość, stąd powstała ta legenda jej nocnych wypadów. Miała tam zaprzyjaźnionego dozorcę, dzięki któremu przy lampkach, świecach, w różnym oświetleniu odwzorowywała obrazy i rzeźby mistrzów – opisuje Grzegorz Musiał.

Jedyna polska nagroda Tamary Łempickiej

Mieszkając już w Paryżu i odnosząc sukcesy, wzięła udział w Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu w 1929 r. z okazji odzyskania przez Polskę niepodległości. Zaprezentowała wówczas dwa obrazy, z których jeden, „Pierwsza komunia” został nagrodzony brązowym medalem.

– Komentatorzy pisali ironicznie, że to było jedno ze 160 wyróżnień, brązowy medal. Tamara była jednak z niego bardzo dumna i podkreślała, że to jej jedyna polska nagroda – mówi nam autor powieści. Gdyby nie wojna i komunizm mogłaby być dalej obecna w Polsce. Zawsze podkreślała swoją polskość, jednak przez władze komunistyczne została całkowicie wymazana z polskiego życia kulturalnego – w ogóle o niej nie pisano, jakby zupełnie nie istniała.

– To wręcz nieprawdopodobne, że kogoś takiego tak skutecznie na ponad pół wieku można usunąć z polskiej kultury. Nie była wspominana w żadnych opracowaniach. Oczywiście, ludzie znający się na sztuce wiedzieli, o kim mowa, ale to było tylko w prywatnych kręgach, natomiast oficjalnie nie była wymieniana – zauważa Grzegorz Musiał.

„Religijność art déco”

– Po tym dramacie z Tadeuszem przeżyła depresję, a to zaowocowało wewnętrzną przemianą, która doprowadziła ją do tematyki religijnej. To była taka „religijność art déco”, postacie świętych były mocno stylizowane, z pewną nutą kubistyczną – opowiada Musiał.

„Portret księcia Eristoffa” (fot. Marc Piasecki/Getty Images)

Łempicka podbija Rzym

„Tamara de Łempicka. Królowa nowoczesności” – to tytuł wielkiej ekspozycji 120 prac polskiej malarki w salach wystawowych Vittoriano przy Placu...

zobacz więcej

Czy była religijna? – Chodziła do kościoła regularnie, czasem modliła się na różańcu. Towarzysz jej życia w Meksyku, Victor Contreras twierdzi, że nie opuściła żadnej niedzielnej mszy. Nie była dewotką, zapewne była to w pewnej mierze religijność wynikająca z pogłębiającego się osamotnienia ducha; zwłaszcza w drugiej połowie życia zaczęła dostrzegać, jaką pustką jest życie tylko dla materii, tylko dla sukcesu. Ale czy była w niej żarliwa wiara? Nie sądzę, to był raczej wdrożony w nią jeszcze w dzieciństwie obyczaj praktyk religijnych połączony z narastającą z wiekiem potrzebą ducha – ocenia nasz rozmówca.

Ponownie za mąż wyszła w 1933 roku, a wybrańcem został starszy od niej o kilkanaście lat baron Raoul Kuffner z austriackiej rodziny browarniczego potentata. Z nim też Tamara tuż przed wybuchem II wojny światowej popłynęła za Ocean. Najpierw osiedlili się w Beverly Hills w Kalifornii, a następnie w Nowym Jorku. Tam malarka kontynuowała swoją twórczość, eksperymentując także z nowymi formami.

Ameryka jednak nie pokochała Tamary. – Cały okres pomiędzy emigracją z Europy a przedśmiertnym sukcesem spędziła w zapomnieniu. Żyła dobrze, bo była bogatą kobietą, miała bogatego męża, spędzała czas wśród elity amerykańskich wyższych sfer. Ale to nie było to, czego chciała. Jej chodziło o sztukę, a tę Ameryka odrzuciła. Prasa nazywała ją „baronową z pędzlem”. Łempicka zresztą odwdzięczała się Ameryce, może nie lekceważeniem, ale ironicznym dystansem. Zasadniczo lubiąc Amerykę „za racjonalność i pragmatyzm”, jak podkreślała, uważała jednak, że „im wystarczą ich drinki” – mówi nasz rozmówca.

Powrót Łempickiej na salony

Można powiedzieć, że „przypadkiem” twórczość Tamary Łempickiej odkryto ponownie w latach 70. XX wieku, gdy powracała fala fascynacji malarstwem i stylem art déco. W Paryżu w 1972 roku grupa studentów sztuk pięknych, którym Łempicka udostępniła obrazy trzymane na strychu swego paryskiego domu, zorganizowała ich wystawę w Galerie Luxembourg. Paryż wtedy oszalał, nikt nie spodziewał się, że w mieście znajdzie się jeszcze taki klejnot – mówi Grzegorz Musiał.

Aukcyjny rekord w polskiej sztuce pobity. Dzieło należało wcześniej do Robina Williamsa

Tajemnicza instalacja „Caminando” polskiej rzeźbiarki Magdaleny Abakanowicz została sprzedana na warszawskiej aukcji „Rzeźba i Formy Przestrzenne”...

zobacz więcej

– To był ponowny debiut Tamary na wielkiej scenie kultury, ale również wejscie do światowej popkultury. Ona w tej popkulturze nadal jest jako „kobieta sukcesu”, jedna z niewielu wybitnych artystek, której udało się wspiąć tak wysoko w kategoriach sukcesu komercyjnego, co wzmacnia jej legendę i pomnaża fascynację jej postacią – zauważa autor powieści.

Jak dodaje, następna była – wspomniana już – wystawa w Londynie w Victoria and Albert Museum w 1975 r., gdzie obrazy Łempickiej były częścią większej wystawy sztuki dekoracyjnej. Ten widoczny wówczas w całym mieście obraz „Autoportret w zielonym bugatti” stał się – w opinii naszego rozmówcy – aktualnym do dziś ponadczasowym symbolem nowoczesnej kobiety XX wieku.

– Wtedy świat na punkcie Łempickiej oszalał, i to trwa do dzisiaj. Co roku ceny jej obrazów na aukcjach skaczą o parę milionów dolarów wzwyż. W latach powrotu na światową scenę, Tamara była już jednak starszą kobietą. Po śmierci męża w 1962 r. przeniosła się do córki do Teksasu, jednak tam też nie znalazła spokoju. W drugiej połowie lat 70. wyprowadziła się do Meksyku, gdzie ostatnie lata życia spędziła pod wulkanem, w Cuernavaca. Docierały do niej echa tych wielkich sukcesów, ale powoli tracącej wzrok malarki, pogrążonej w niemocy twórczej, już to aż tak nie cieszyło – opisuje Musiał.

Ostatnim towarzyszem jej życia był wybitny meksykański rzeźbiarz Victor Contreras, który podzielił się z autorem powieści wspomnieniami i wieloma świadectwami życia Tamary Łempickiej. Jemu zresztą zapisała całą swoją spuściznę. Prochy artystki rozsypano z helikoptera nad wulkanem, przy którym mieszkała – zgodnie z jej wolą wyrażoną Contrerasowi.

Rekordowe 16 mln funtów na aukcji Christie’s

Oto najdroższy na świecie polski obraz. Wyspiański zdetronizowany

Rekord ceny za obraz polskiego artysty padł na niedzielnej aukcji Christie’s w Nowym Jorku. Praca Tamary Łempickiej „La Musicienne” została...

zobacz więcej

W latach 90. obrazy Łempickiej zaczęły osiągać na aukcjach zawrotne sumy. Licytowały je gwiazdy: Barbra Streisand, Jack Nicholson czy Madonna. Międzynarodowa sława usytuowała Łempicką jako najdroższą malarkę w historii polskiego malarstwa, a w marcu 2020 roku „Portret Marjorie Ferry” został sprzedany za ponad 16 mln funtów (około 82 mln zł) i był hitem licytacji w londyńskim domu aukcyjnym Christie’s.

– Aż takiego sukcesu chyba nikt się nie spodziewał. Te ceny są astronomiczne, są porównywalne z Fernendem Légerem, z obrazami Marca Chagalla i Pabla Picassa. Jeśli chodzi o malarstwo współczesne, Tamara sięgnęła pułapu „pierwszej ligi” aukcyjnej – wskazuje w rozmowie z portalem tvp.info twórca pierwszej polskiej powieści o jej życiu.

„Portret Marjorie Ferry” Tamary Łempickiej

– Czy zasłużyła na to? Myślę, że tak. Jej obrazy się absolutnie bronią, zachowują świeżość, mimo upływu czasu – przede wszystkim dzięki silnej, wyrazistej kompozycji. Gdy się dłużej wpatrywać w te obrazy, to widać, jak zgadzają się, na przykład: krzywizna ramienia z krzywizną stojącego obok mebla czy zieleń oczu modelki kojarzy się z zielenią pantofelka wystającego spod krawędzi jej sukni – dodaje Musiał.

Jak ocenia, tę dyscyplinę, żelazną kompozycję, zaczerpnęła od mistrzów renesansu, ale wiele dała jej także szkoła kubizmu. – To nie są tylko ładne obrazki. Jak się wejdzie w te kompozycje, to one są jak formy muzyczne. To olśniewa, jak pracowała nad każdym szczegółem, podobnie jak mistrzowie, od których to wzięła. Na tym polega potęga tych obrazów – dodaje.

„Ja, Tamara”

Szerzej postać Tamary Łempickiej Grzegorz Musiał przedstawia w najnowszej swojej książce „Ja, Tamara”, która nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka w kwietniu trafiła na księgarniane półki.


źródło:
Zobacz więcej