Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Protesty w Stanach Zjednoczonych: starcia z policją przed Białym Domem

Zarzewiem zamieszek stała się śmierć czarnoskórego George'a Floyda, do jakiej doszło podczas brutalnego zatrzymania (fot. Reuters/Tom Brenner)

Nie tylko w Minneapolis, gdzie czarnoskóry mieszkaniec tego miasta zmarł w trakcie brutalnego zatrzymania przez policję, trwają gwałtowne protesty. Do starć z policją doszło również przed Białym Domem w Waszyngtonie Z tłumu w policjantów rzucano racami i butelkami; ci odpowiadali gazem łzawiącym. W 25 miastach w 16 amerykańskich stanach wprowadzono godzinę policyjną.

Koronawirus w USA. Demonstranci domagali się zniesienia restrykcji

W mieście Nowy Jork i stolicy stanu, Albany, doszło w piątek do protestów, których uczestnicy domagali się zniesienia nakazów pozostawania w domach...

zobacz więcej

Dziesiątki tysięcy ludzi maszerowało ulicami Minneapolis, Nowego Jorku, Miami, Atlanty i Filadelfii i innych miast. W wielu miejscach pokojowe protesty przerodziły się w zamieszki. Policja używała gazu łzawiącego i granatów hukowych. W niektórych miejscach demonstranci palili policyjne samochody i plądrowali sklepy. Władze kilku miast wezwały Gwardię Narodową, aby pomogła przywrócić spokój.

„Bez sprawiedliwości nie ma pokoju”, „Nie mogę oddychać” – takie hasła wznosili demonstrujący w nocy z soboty na niedzielę przed siedzibą prezydenta USA. Z tłumu w policjantów rzucano racami i butelkami; ci odpowiadali gazem łzawiącym.

Zarzewiem zamieszek stała się sprawa 46-letniego czarnoskórego George'a Floyda, który zmarł w trakcie brutalnego zatrzymania przez policję w Minneapolis. Protesty wybuchły także w innych miastach w USA, od piątku trwają również w Waszyngtonie.

Gorąco przed siedzibą prezydenta

W amerykańskiej stolicy drugi dzień demonstracji przybrał gwałtowny charakter. Ze zgromadzonego przed Białym Domem tłumu kilkuset osób w kierunku policjantów ciskano race oraz butelki, podpalano też śmietniki. Funkcjonariusze odpowiadali gazem łzawiącym. Dostęp do parku Lafayette'a przed rezydencją prezydenta ogrodzono barierkami.

Demonstranci, czarnoskórzy, ale również biali, wznosili hasła potępiające prezydenta USA Donalda Trumpa, rasizm oraz policję. Najbardziej popularne były jednak: „Bez sprawiedliwości nie ma pokoju” i „Nie mogę oddychać”. To drugie to ostatnie słowa Floyda, który zmarł przyciskany przez funkcjonariusza kolanem do betonu.

– Oni nawet nie są stąd, przyjechali spoza Waszyngtonu – mówił dziennikarzowi Polskiej Agencji Prasowej o policjantach pod Białym Domem jeden z demonstrantów. Na swoim telefonie pokazywał filmy brutalnych funkcjonariuszy z Nowego Jorku, głośno wyzywając tych stojących po drugiej stronie barierki.

Starsi protestujący nierzadko apelowali do młodszych o spokój. – Przegramy sprawę, nie może być zgody na przemoc żadnej ze stron – mówiła około 60-letnia demonstrantka w reakcji na agresywne okrzyki. – Ustaw się po stronie policji – odpowiadała jej grupa nastolatków.

źródło:
Zobacz więcej