Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

PKO BP Ekstraklasa. Liga wróciła. Remis we Wrocławiu, demolka w Szczecinie

Tak wyglądała radość po pierwszym strzelonym golu po wznowieniu rozgrywek (fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Polska piłka wróciła w pełnej okazałości. W premierowych po koronawirusowym zamieszaniu meczach nie zabrakło tego, z czego znamy naszą ligę od lat. Było trochę chaosu, sporo niedokładności, kiksów czy dziwnych boiskowych decyzji samych piłkarzy. Ale co najważniejsze wróciły emocje. W piątkowych spotkaniach PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Rakowem Częstochowa 1:1, a Zagłębie wyjątkowo łatwo rozprawiło się z Pogonią, wygrywając w Szczecinie 3:0.

Wraca Ekstraklasa! Legia i... walka o drugie miejsce?

PKO Ekstraklasa jako jedna z pierwszych europejskich lig wznowi w piątek rozgrywki po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Wszystkie znaki...

zobacz więcej

Polska liga wróciła do życia w piątek o godzinie 18. We Wrocławiu Śląsk mierzył się z Rakowem. Z tego spotkania zapamiętamy duży luz Erika Exposito. Napastnik Śląska czuł się na boisku bardzo swobodnie. Kilkukrotnie udało mu się wykiwać Jarosława Jacha. Do ukoronowania udanego występu zabrakło gola. A okazja ku temu była, bo jeden z jego strzałów wylądował na słupku.

W ekipie częstochowian tak jak i przed czasami pandemii najbardziej wyróżniał się Felicio Brown Forbes. Jedna z akcji Kostarykanina błyskawicznie obiegła media społecznościowe, gdy będąc blisko bramki zdecydował się… głęboko wycofać piłkę.

Ale miał też dobre momenty. Raz zatrzymał go Matus Puntocky, jednak w 83. minucie już nie miał szans przy strzale głową byłego zawodnika Korony. Brown Forbes zamienił na gola dośrodkowanie Dawida Bartla, a na solidną burę zasłużyła cała defensywa wrocławian, która pomimo przewagi liczebnej dała się zaskoczyć kontratakowi częstochowian.

– Graliśmy dobrze. Tak jak sobie zaplanowaliśmy. Wygralibyśmy, gdyby i tu postawię trzy kropki – powiedział po meczu trener Rakowa Marek Papszun. Szkoleniowiec miał na myśli sytuację z 87. minuty. Wtedy Tomas Petraszek tak zastawiał piłkę przed Robertem Pichem, że uderzył łokciem w twarz zawodnika Śląska. Sędzia Radosław Przybył długo analizował sytuację i ostatecznie podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Michał Chrapek.

Śląsk zremisował z Rakowem i zaprzepaścił okazję, aby awansować na drugie miejsce w tabeli.

Ekstraklasa piłkarska. Brak widzów odczuwalny dla piłkarzy i kibiców

– Piłka nożna to zjawisko kulturowe, kibicowanie jest jej integralną częścią. Brak widowni, oprawy, okrzyków, synchronizacji między kibicami,...

zobacz więcej

W drugim piątkowym meczu Zagłębie niespodziewanie łatwo odprawiło w wyjazdowym meczu Pogoń.

Lubinianie szybko objęli prowadzenie, gdy Dejan Drazić zamienił na gola świetne podanie od Bartosza Białka. Pogoń rzuciła się do odrabiania strat, ale poza strzałem Damiana Dąbrowskiego brakowało konkretów.

Najbliżej wyrównania gospodarze byli w 25. minucie, gdy w słupek strzelił Adam Frączczak. Kilka chwil później mnóstwo szczęścia mieli szczecinianie, gdy Hubert Matynia wygarnął z linii bramkowej zmierzającą do bramki piłkę.

To był znak, że lubinianie nie zamierzają bronić skromnej przewagi. Uderzenie z dystansu zdołał jeszcze odbić Stipica, ale po kilkunastu sekundach Filip Starzński dostrzegł Damian Bohara, a ten mocnym strzałem podwyższył prowadzenie.

Podobny scenariusz obserwowaliśmy też w końcówce pierwszej połowy. Tym razem w słupek strzelił Dąbrowski, a w następnej akcji błąd defensywy wykorzystał Bartosz Białek, strzelając trzeciego gola.

Po zmianie stron więcej goli już nie padło. Pogoń próbowała atakować, więcej biegała po boisku, ale gospodarzy nie było stać nawet na honorowe trafienie.

Tym samym trwa fatalna passa szczecinian. Od 19 grudnia Pogoń w ośmiu kolejnych meczach zgromadziła zaledwie sześć punktów. Tak słaby bilans ma tylko zamykający tabelę ŁKS.

źródło:
Zobacz więcej