Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

„Wiele stolic to kontestuje”. Minister ds. UE o Funduszu Odbudowy Gospodarczej

Minister został zapytany, jak udało się doprowadzić do sytuacji, w której Polska będzie jednym z głównych beneficjentów, jeśli chodzi o środki z Funduszu Odbudowy Gospodarczej UE (fot. PAP/Tomasz Gzell)

– To jest bardzo kontestowane w bardzo wielu stolicach, które przez te ostatnie 2 lata robiły wszystko, by poziom transferów finansowych do Europy Środkowej, także do Polski, ograniczyć. (...) Z tym Polska się nie zgadzała i nie zgodzi – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Konrad Szymański. Minister do spraw Unii Europejskiej odniósł się do zapowiedzi powstania Funduszu Odbudowy Gospodarczej UE. Polska ma być jednym z jego największych beneficjentów i otrzymać w jego ramach 63,8 mld euro.

Oświadczenie prezydenta i premiera. „Musimy dać Europie nowy impuls”

Musimy dać Europie nowy impuls do odbudowy gospodarczej – powiedział podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem prezydent Andrzej Duda....

zobacz więcej

Zapytaliśmy ministra, jak udało się doprowadzić do sytuacji, w której Polska znalazła się na wysokim, trzecim miejscu, jeśli chodzi o środki z Funduszu Odbudowy Gospodarczej UE. Stało się tak, chociaż nasz kraj stosunkowo dobrze radzi sobie ze skutkami epidemii.

– To prawda, że Polska radzi sobie z gospodarczymi skutkami kryzysu pandemicznego lepiej niż wiele innych państw UE, natomiast od początku negocjacji w sprawie Funduszu Odbudowy podkreślaliśmy, że taka pomoc unijna nie może być zbyt mocno skoncentrowana tylko na niektórych państwach. Że Polska co prawda zachowuje swoją dynamikę gospodarczą także za sprawą bardzo poważnych środków publicznych zaangażowanych przez rząd w pierwszych tygodniach kryzysu, natomiast jeśli państwu ma być świadczona również pomoc unijna, to musi ona uwzględniać również to, że państwa Europy środkowej nie uzyskały jeszcze poziomu życia państw zachodnich i tego typu pomoc nie może prowadzić do sytuacji, że te drogi się rozejdą, że ta konwergencja gospodarcza, zbliżanie standardów gospodarczych na skutek pomocy unijnej ucierpi. Ten argument znacząco pomógł w pozycjonowaniu Polski jako jednego z głównych beneficjentów Funduszu Odbudowy – powiedział Szymański.

– Rozmowy na temat wieloletnich ram finansowych trwają od ponad dwóch lat i sam fakt, że trwają tak długo, pokazuje dobrze, że utknęły one w martwym punkcie przede wszystkim na skutek niezdolności do pokonania zasadniczych niezgodności interesów, jakie mamy do pokonania dziś. Pomysł, by odpowiedzieć na kryzys pandemiczny dużo poważniej niż to na początku planowano pojawił się w swoich zarysach w marcu. Od tego czasu Polska, jak i Grupa Wyszehradzka, była w ścisłym kontakcie z KE, tak by ukształtować reguły tego funduszu w sposób możliwie atrakcyjny dla tej części Europy, która ma inną sytuację gospodarczą niż Zachód – dodał.

Jak stwierdził minister, do takiej sytuacji udało się doprowadzić nie bez oporu niektórych państw UE.

Ogromne pieniądze trafią do Polaków. „Pierwszy krok do sukcesu UE”

Komisja Europejska przekazała, że do Polski może trafić aż 63,8 mld euro. Oznacza to, że będziemy czwartym w kolejności krajem, do którego...

zobacz więcej

– To jest bardzo kontestowane w bardzo wielu stolicach, które przez te ostatnie 2 lata robiły wszystko, by poziom transferów finansowych do Europy Środkowej, także do Polski, ograniczyć, znacząco przedwcześnie uznając, że skoro te raje faktycznie efektywnie gonią poziom życia państw zachodnich, jest to dobry moment, aby znacząco ograniczyć te przepływy. Z tym Polska się nie zgadzała i nie zgodzi. Zwracamy uwagę na to, że co prawda dynamika tej zmiany jest dobra, ale proces ujednolicenia, zbliżenia standardów gospodarczych nie jest zamknięty, ten bagaż, który Europa Środkowa nosi na skutek 50-letniej powojennej stagnacji nie został zrzucony i że sam cel polityki spójności nadal nie jest spełniony i by z tego pozytywnego faktu nadrabiania strat przez kraje Europy Środkowej nie wyciągać daleko idących wniosków – stwierdził Szymański.

Minister stwierdził, że „grupa państw, które same siebie nazywają oszczędnymi, w istotny sposób działa na rzecz ograniczenia zdolności finansowych, a więc również polityk traktatowych, takich jak polityka rolna czy polityka spójności”.

– W tej sprawie między nami jest duża różnica zdań. Uważamy, że polityka rolna i polityka spójności powinny być zachowane i finansowane na odpowiednim poziomie. To jedna z głównych osi sporu negocjacyjnego – powiedział.

Jak stwierdził, środki, o których mowa, „już teraz odpowiadają skalą potrzebom, przed którymi stoją państwa UE”.

Więcej pieniędzy na rolnictwo dla Polski w budżecie UE

Dwa miliardy euro więcej dla Polski na rolnictwo przewiduje nowy projekt unijnego budżetu po 2020 roku. Komisarz do spraw rolnictwa Janusz...

zobacz więcej

– Natomiast nie oszukujmy się, państwa członkowskie muszą brać pod uwagę również znaczące zaangażowanie środków krajowych. Gołym okiem widać, że zaangażowanie środków krajowych w pomoc publiczną jest już dziś bardzo wysokie. Tak się dzieje w Polsce i w każdym państwie członkowskim. UE z tym dużym bardzo funduszem będzie odgrywała rolę znaczącą, ale pomocniczą. Żadne państwo nie powinno myśleć, że może się zwolnić z poszukiwania własnych krajowych środków obrony przed kryzysem. Dopiero te dwa czynniki, krajowy i unijny mogą dać pożądane skutki – mówił.

Szymański odniósł się także do słów premiera, który w trakcie dzisiejszej konferencji stwierdził, że Polska będzie dążyć do „wzmocnienia formatów środkowoeuropejskich”.

– Europa Środkowa wykazała zdolność do dobrej współpracy, ponieważ nasze interesy są zbieżne. Region ten składa się z różnych państw, o różnej skali, ale na pewno mamy porozumienie w ważnych dziedzinach debaty budżetowej i inwestowanie w różne formaty środkowoeuropejskie jest istotne, bo nieincydentalnie, na trwałe mamy po prostu zbieżne interesy w UE, także interesy budżetowe – zakończył Szymański.

źródło:
Zobacz więcej