Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Ekstraklasa piłkarska. Brak widzów odczuwalny dla piłkarzy i kibiców

„Piłka nożna to zjawisko kulturowe, kibicowanie jest jej integralną częścią” (fot. Shutterstock/Dziurek)

– Piłka nożna to zjawisko kulturowe, kibicowanie jest jej integralną częścią. Brak widowni, oprawy, okrzyków, synchronizacji między kibicami, będzie odczuwalny dla zawodników i sympatyków futbolu – powiedział psycholog sportu z katowickiej AWF Tomasz Kaczmarski.

Sport wraca na dobre. Rząd odwiesza imprezy

Otwarte siłownie i kluby fitness, ale, co dla kibiców najważniejsze, powrót rywalizacji sportowej we wszystkich dyscyplinach. W ciągu kilku dni...

zobacz więcej

Piłkarska ekstraklasa wraca bez kibiców na stadiony po ponad dwumiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa.

Zdaniem psychologa to, co podczas meczu dzieje się na trybunach, stanowi także jeden z powodów oglądania widowiska.

– Piłkarze nie dostaną zewnętrznego bodźca w postaci dopingu. Dla wielu będzie tak, jak podczas treningu, bez meczowej atmosfery, a stawka pozostaje taka sama dla obu drużyn – dodał.

Przyznał, że zastawia się, czy brak widzów spowoduje spadek „energetyki” spotkań, tempa gry, poziomu determinacji u piłkarzy, która bywa „podgrzewana” reakcją trybun.

– Z drugiej strony obecność kibiców jest czynnikiem presogennym i na pewno wielu zawodnikom będzie się grało łatwiej przy pustych trybunach. Nie będą bowiem podlegali tej silnej presji w czasie doraźnym. Czyli po błędzie nie będą słyszeli gwizdów, jakichś niecenzuralnych okrzyków w swoim kierunku. Tym, którzy mają trudności z radzeniem sobie z presją, taka sytuacja może spowodować, iż będzie się im grało łatwiej, lepiej – stwierdził.

W związku z przepisami sanitarnymi zachowania zawodników podlegają wielu obostrzeniom, na przykład związanym z okazywaniem radości przez piłkarzy.

Totolotek Puchar Polski. Lech zagra w półfinale

Niespodzianki nie było. W ostatnim ćwierćfinałowym meczu Lech Poznań pokonał w Mielcu Stal 3:1 i awansował do półfinału Totolotek Pucharu Polski....

zobacz więcej

– Myślę, że to kwestia adaptacji, w pierwszych dwóch, trzech meczach zawodnicy oswoją się z nową sytuacją. Niewątpliwie to siedzi w głowie, piłkarze mogą nie do końca skupić się na zadaniach, kiedy muszą kontrolować swoje zachowania, postawy. Ulegną zmianie schematy wypracowywane latami, by ograniczyć kontakt na boisku – ocenił psycholog.

Będzie to, na przykład, widoczne przy świętowaniu zdobytej bramki.

– Często w takim momencie strzelec biegnie w stronę kibiców, by wspólnie celebrować gola. Teraz tych kibiców nie będzie. Bramkostrzelni gracze wymyślają cieszynki, jako swoje znaki firmowe, ale w spontanicznej radości chce uczestniczyć cały zespół. Bo to wspólny gol. W obecnej sytuacji trzeba się zachować inaczej – stwierdził.

W jego opinii do zmian muszą się przyzwyczaić piłkarze i obserwatorzy.

Sceptycznie odniósł się do pomysłu zapełniania trybun „tekturowymi” kibicami.

– O cele takiego działania trzeba pytać działy marketingu klubów. Zawodnicy dopingu od takiej widowni nie dostaną, trudno mówić o wystraszeniu przeciwnika na własnym stadionie. W telewizji też może wywołać raczej rozbawienie niż ekscytację. Jestem ciekaw, czy ktoś pokusi się o nagranie dopingu. Dla kibiców byłaby to chyba fajna sprawa, gdyby nagrali coś, co można puścić podczas meczu jako formę wsparcia dla drużyny z ich strony, w sytuacji, kiedy nie mogą być obecni na stadionie – podsumował Tomasz Kaczmarski.

źródło:

Zobacz więcej