Wybory 2020

Jak głosować w specjalnym reżimie sanitarnym [PORADNIK]

Platforma znów bojkotuje wybory. Politolog: Problem dla PiS leży gdzie indziej

Prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki (fot. PAP/Marcin Obara)

PO krytykowała wybory 10 maja, potem popierała te planowane na 28 czerwca, a teraz bojkotuje wszystkie przed 6 sierpnia. – Woleliby uniknąć szybciej konfrontacji. Mimo udanego początku kampanii Rafała Trzaskowskiego, ich kandydat raczej nie jest faworytem II tury – komentuje w rozmowie z portalem tvp.info prof. Rafał Chwedoruk i zapewnia, że sposób, w jaki Platforma będzie tłumaczyć swoją decyzję, nie ma żadnego znaczenia. – Polacy zapisali się do dwóch fan clubów i od swoich idoli przyjmą każdą narrację – dodaje.

Obstrukcja wyborów 2.0

Platforma Obywatelska tak zakręciła swoimi wyborcami, że ci chyba już nic nie rozumieją ze strategii partii. Jacek Jaśkowiak stwierdził właśnie, że...

zobacz więcej

Z rozmów, jakie w ostatnich dniach prowadziliśmy z politykami (głównie senatorami) PO, PSL czy Lewicy wynikało, że wszyscy gotowi są poprzeć propozycję wyborów 28 czerwca. Powoływali się na konstruktywne dyskusje w izbie wyższej i zapewniali, że dalsze odkładanie wojny związanej z wyborem prezydenta nie ma już sensu. Jednego dnia ich narracja zupełnie się zmieniła i teraz przekonują, że terminy inne niż te na jesieni to łamanie konstytucji.

– Pewnie gdyby opozycja miała innych strategów, nie byłaby dzisiaj opozycją – komentuje w rozmowie z nami politolog prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Pod wieloma względami dysponowali przewagą nad Zjednoczoną Prawicą, a jednak kolejne wybory przegrywali. Z perspektywy sztabu wyborczego nie istnieje ktoś taki jak przeciętny Kowalski. Są tylko różne segmenty elektoratu. Intensywny konflikt trwający od 2006 roku spowodował, że większość Polaków realnie uczestniczących w wyborach zapisała się do któregoś z fan clubów. Teraz od swoich idoli przyjmą każdą narrację, nawet najbardziej pokrętną i pełną wewnętrznych sprzeczności – ocenia.

Ekspert zauważa, że obozy polityczne z tego korzystają, a walka toczy się na bardzo niewielkiej przestrzeni. – Tylko mała część wyborców jest gotowa zmienić swoje preferencje. Zdecydowana większość z założenia wierzy lub nie w to, co powiedzą czołowi przedstawiciele frakcji – zapewnia.

Problem PiS to sejmowa większość

Wypowiedź dziennikarza sprzed pięciu lat obiegła internet. „Prorok czy co?”

Internauci nie dowierzają, oglądając wywiad z Piotrem Semką zrobiony przed drugą turą wyborów prezydenckich w 2015 r. Publicysta zapytany wtedy, co...

zobacz więcej

Rafał Chwedoruk mówi portalowi tvp.info, że opozycja zdaje sobie sprawę z trudnej sytuacji ich kandydata. Rafał Trzaskowski w II turze ma z Andrzejem Dudą małe szanse. Na korzyść opozycji może więc zadziałać nie tylko czas i pogłębiający się kryzys związany z epidemią, ale także kampania w USA.

Politolog przekonuje, że jeśli wybory w Stanach Zjednoczonych wygra Joe Biden, dla partii rządzącej będzie to cios. – Opinie Zachodu dla Polaków są bardzo ważne. Świetne relacje ze Stanami były czynnikiem amortyzującym w oczach polskiego społeczeństwa skomplikowane stosunki z niektórymi państwami Unii. To też pewien horyzont, który opozycja, a zwłaszcza jej główny nurt, bierze pod uwagę - stwierdza.

Chwedoruk komentuje, że zmiana strategii PO mogła być spowodowana wynikami badań zrealizowanych na zlecenie sztabu czy choćby analizami prawnymi, ale dla PiS nie powinno być to obiektem zainteresowań.

– Prawo i Sprawiedliwość ma swoje problemy, a ten największy to obecnie sejmowa większość. Gdyby wybory faktycznie się nie odbyły, sytuacja może uruchomić cały cykl wydarzeń. Jeśli PiS nie miałby większości sejmowej, to pojawia się pytanie, kto by ją miał – mówi profesor. Ocenia, że Senat może jedynie opóźniać prace i nie jest dla PiS największym zmartwieniem. W jego ocenie główny problem to jedność Zjednoczonej Prawicy i to, jaką postawę przyjmie w kolejnych tygodniach i miesiącach frakcja Jarosława Gowina.

źródło:
Zobacz więcej