Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Koronawirus a roboty: co natura zepsuła, to technologia naprawi

Pandemia przyspieszyła rozwój robotyki i nadała tej dyscyplinie nową istotność (fot. Craig F. Walker/The Boston Globe via Getty Images)

Większość rozważań o świecie postcovidowskim koncentruje się na tym, jak zmienią się stosunki międzyludzkie na poziomie rodziny, grup przyjaciół, organizacji pracy czy układu sił międzynarodowych. To bez wątpienia ważne rozważania. Wiele wskazuje jednak na to, że w obliczu tego zmienionego świata zadecydują w istotnej mierze również czynniki pozaludzkie. Roboty. Pandemia przyspieszyła rozwój robotyki i nadała tej dyscyplinie nową istotność.

Aplikacje zadbają o naszą psychikę podczas pandemii

Zestaw aplikacji na smartfona, które pomagają pozbyć się lęku, depresji i innych dolegliwości będących skutkiem pandemii koronawirusa stworzyli ...

zobacz więcej

Zacznijmy od ustalenia proporcji i realistycznych oczekiwań wobec robotów i sztucznej inteligencji: roboty w sensie obiecywanym przez Hollywood na razie nie istnieją. Nie wyprodukowano jeszcze urządzenia, w którym udałoby się zaszczepić ogólną inteligencję ludzkiego typu (tzw. AGI – Artificial General Intelligence) i które poruszałoby się nawet w przybliżeniu jak człowiek. Sophie, słynna cyberpolicjantka w Dubaju, której zdjęcia obiegły w 2017 roku cały świat jako symbol przyszłości, która stała się ciałem, tak naprawdę nie była inteligentnym robotem. Jej odpowiedzi były oparte na prostym drzewie decyzyjnym, niewiele lepszym od tego wykorzystywanego obecnie w prostych botach w internecie.

Dzisiejsze modele głębokiego uczenia (Deep Learning) wykorzystywane w maszynowym przetwarzaniu języka naturalnego (NLP – Natural Language Processing) są dużo bardziej zaawansowane niż to, co prezentowała sobą Sophie i pozwalają wybrane, wąsko określone czynności językowe wykonywać na poziomie zbliżonym do ludzkiego. I nie chodzi tu nawet o coraz lepszą jakość tłumaczeń na języki obce – to zadanie jest stosunkowo proste. Model GPT-2, chyba najbardziej komentowane osiągnięcie NLP do teraz (1,5 mld parametrów), pozwala maszynie redagować teksty na zadany temat na poziomie praktycznie nieodróżnialnym od ludzkiego.

Ten model został stworzony przez OpenAI - słynne laboratorium założone m.in. przez Elona Muska, który ściągnął do niego najwybitniejsze mózgi zajmujące się sztuczną inteligencją, między innymi naszego Wojciecha Zarembę. W momencie opublikowania w lutym 2019 r., GPT-2 był tak szokująco sprawny, że powstało niebezpieczeństwo, że zostanie użyty do masowego tworzenia fake newsów, dlatego OpenAI początkowo wycofał ten model z sieci i opublikował o dużo słabszą wersję.

Technologia wychodzenia z kwarantanny, zanim wyjdziemy z siebie

Tego jeszcze nie przerabialiśmy, zatem nauka „maca” bardziej niż „wie”, jak to zrobić – jak i kiedy zakończyć w sposób bezpieczny dla zdrowia...

zobacz więcej

Na niewiele się to jednak zdało, bo amerykański student Aaron Gokaslan w zasadzie odtworzył generyczna wersję GPT-2 i wrzucił z powrotem w internet, dlatego twórcom modelu nie pozostało nic innego, jak w końcu opublikować oryginał.

Tworzenie sensownych tekstów to jednak tylko wycinek ludzkich zdolności, a jednocześnie jak na razie to szczyt możliwości językowych komputera. Roboty przemysłowe tego nie potrafią, koordynacja wzrokowo-werbalna wewnątrz maszynowego mózgu na poziomie zbliżonym do ludzkiego jest póki co daleko stąd. Mimo postępów w dyscyplinie komputerowej obróbki obrazu (computer vision) nawet koordynacja wizyjno-ruchowa i zdolność do sytuacyjnego uczenia się w tym zakresie jest wśród robotów nadal ograniczona.

Najbardziej zaawansowany w tej dziedzinie algorytm Rainbow, potrzebuje około 18 mln ekranów, żeby opanować dość prostą grę na Atari na poziomie 80 proc. średniej ludzkiej. To jakieś 83 godzin ćwiczeń. Jeśli pamiętacie takie gry, wiecie, że nawet największy przygłup klasowy łapał je bezbłędnie w ciągu góra trzech godzin.

Mimo tego nadal ograniczonego poziomu inteligencji maszynowej, robotyka postępuje w ostatnich latach szybko i wkracza w coraz więcej dziedzin gospodarki. Miniony rok był rekordowy pod względem wartości inwestycji w roboty na świecie, firma badawcza ABI Research szacuje je na blisko 50 mld dolarów. Pandemia spowodowała oczywiście, że wszelkie inwestycje na chwilę przyhamowały. Niemniej jednak, nawet w najgorszym inwestycyjnie miesiącu, jakim był kwiecień 2020 r., gdy wszystkie niemal sektory zaciskały pasa, wartość nowych transakcji inwestycyjnych w startupy związane z robotyką w USA, Europie i w Chinach przekroczyła 600 mln dolarów.

Polacy opracowali hełm wspierający oddychanie u pacjentów z COVID-19

Powstał prototyp hełmu, wspierający oddychanie m.in. u pacjentów z COVID-19. Kilka różnych wariantów hełmu testują obecnie lekarze i studenci WUM....

zobacz więcej

Koronawirus przyspieszył zmiany, których początek obserwowaliśmy przed pandemią. Po pierwsze, nowego wymiaru nabiera konkurencja międzynarodowa. Skoro okazało się, że pewngo typu produkcja nie ma być już nigdy skoncentrowana w Chinach, pojawiło się pytanie, co z nią zrobić. Odpowiedź: sprowadzić miejsca pracy z powrotem do kraju macierzystego jest odrobinę naiwna. Te miejsca pracy znalazły się w Chinach z powodów, które nie ustały: produkując wszystko w krajach rozwiniętych, traci się po prostu rynek i nie da się tego zadekretować inaczej.

Rozwiązania rysują się w zasadzie dwa – dywersyfikacja łańcucha dostaw między różne kraje, najlepiej – relatywnie bliskie (nearshoring) – oraz wykorzystanie robotów w wewnątrz kraju macierzystego. Wbrew powszechnej fobii, wzmacnianej przez wypowiedzi kasandrycznych ekonomistów pokroju Darona Acemoglu z MIT, wpływ robotów na rozwój rynku pracy dla ludzi wcale nie musi być negatywny. Roboty nie kradną pracy, tylko zmieniają profil kompetencji.

Międzynarodowa Federacja Robotyki (IFR) szacuje, że w latach 2013-18 liczba robotów zainstalowanych w gospodarce światowej wzrosła o około 64 proc. Sama szwajcarska firma ABB koordynuje zdalnie pracę ok. 9 tys. robotów w około 1 tys. fabryk świata. Najwięcej robotów różnego typu natomiast zaabsorbowała branża motoryzacyjna w USA. W wymienionym okresie, gdy liczba robotów gwałtownie wzrosła zwłaszcza w motoryzacji, zatrudnienie w tej branży również wzrosło, a teoretycznie powinno było spaść.

Kraje niskich kosztów zresztą też nie pozostają w tyle. Koncern Hyundai dopiero co zdążył ukonstytuować swoje ramię Hyundai Robotics, a już pojawiło się zamówienie na 370 dużych robotów produkcyjnych z Indonezji.

Sars-CoV-2 ma nowego kuzyna

Sars-CoV-2 ma nowego kuzyna, który ma dziwną „pętlę”w RNA, a nie pochodzi z laboratorium, tylko z nietoperza. Natura umie zrobić więcej i...

zobacz więcej

Oprócz presji kosztowej, wynikającej ze strategicznych decyzji politycznych o przeniesieniu produkcji z Chin i innych krajów wysokiego ryzyka, pandemia wpływa na rozwój robotyki w bardziej bezpośredni sposób. Po pierwsze – roboty redukują ryzyko zarażeń w samych zakładach. Takie rozwiązania jak mobilny robot Chuck firmy 6 River istotnie zmniejszyły bezpośredni kontakt między pracownikami, a przez to – ryzyko zachorowania na COVID-19 w magazynach i stacjach przeładunkowych. A tych pracowników logistyki tak bardzo potrzebowaliśmy i nadal potrzebujemy w tym trudnym czasie.

Po drugie, zwiększony popyt na wysyłki wszelkiego typu wymagał szybkiego podwyższenia wydajności logistycznej, przede wszystkim – pakowania. Tutaj również robotyka przyszła w sukurs. Hitem branży w tej dziedzinie może okazać się nowy robot ABB o symbolu IRB390 FlexPacker. Sam rynek automatyki magazynowej rośnie co roku o około 12 proc.

Wreszcie, pandemia dała nowy impuls rozwojowy w robotyce zastosowań medycznych. Od robotów mobilnych pomagających na pierwszej linii frontu w oddziałach zakaźnych po zastosowania telemedyczne. Dzieje się tak również w dyscyplinach, w których kontakt wydawał się niezbędny, jak fizjoterapia. Jednym z najbardziej zaawansowanych na tym polu jest wspólny projekt firmy ReWalk i harwardzkiego Instytutu Inżynierii Inspirowanej Biologią (Instytut Wyssa) po kierownictwem dr. Connora Walsha.

Genetycznie wrażliwi bardziej na wirusa, czyli… kto pierwszy do szczepienia

Uczeni z Uniwersytetu w Portland (Oregon, USA) ustalili, kto z nas genetycznie jest bardziej, a kto mniej predysponowany do zachorowania na...

zobacz więcej

W wyniku tego przedsięwzięcia doskonalone są swego rodzaju zewętrznie wspomagane gorsety (exoskeletons), umożliwiające poprawę mobilności pacjenta przez prowadzoną zdalnie terapię ruchową. Bezpieczeństwo koronawirusowe takiego wariantu terapii jest w oczywisty sposób wyższe niż w przypadku wizyty u fizjoterapeuty. Co ciekawe, skuteczność tej opcji może być wyższa od tradycyjnej ze względu na jednoczesny obiektywny i dokładny pomiar funkcjonalny i stałą adaptację parametrów w czasie rzeczywistym.

Coraz więcej rozwiązań w tej dziedzinie pojawia się też w wersji open source, co sprzyja rozwojowi całej branży i jej dalszej demokratyzacji. Niemiecka firma Igus z Kolonii, specjalizująca się w niskokosztowych systemach robotycznych zapowiedziała ostatnio publikację oprogramowania do symulacji i kontroli w wersji darmowej dla wszystkich.

Roboty ożywiają też często rejony dotknięte strukturalną apatią gospodarczą. Geografia najbardziej zaawansowanej robotyki w USA obejmuje oprócz takich światowych centrów jak Boston czy San Francisco, również obszary tzw. rust belt, czyli poprzemysłowe regiony, które ucierpiały w pierwszych dekadach cyfrowej gospodarki.

Największe klastry integracji robotów w USA to między innymi Milwaukee, Cleveleand, Detroit i Pittsburgh. Być może te rejony przejmą część produkcji przenoszonej z Dalekiego Wschodu zgodnie z nowym trendem „wynosimy się z Chin”, który można zaobserwować wśród wielu firm, nie tylko amerykańskich.

Skutki zdrowotne Covid-19 mogą trwać latami

Choć nasza wiedza o nowym koronawirusie wciąż jest niewielka, pierwsze badania wskazują na to, że przebycie Covid-19 może wiązać się z...

zobacz więcej

W tle rywalizacji amerykańsko-chińskiej można też zaobserwować przyspieszenie w robotyce do zastosowań militarnych i quasi-militarnych. Koncern GE ogłosił niedawno pracę nad przypominającymi olbrzymie robaki robotami do kopania tuneli w ziemi. Ich głównym odbiorcą mają być siły zbrojne USA.

Nawet bez wchodzenia na pasjonujące pole rozważań o robotach wojennych i przyszłym polu bitwy w stylu tego z filmu Terminator, widać, że przyszłość najbliższych dekad nie zależy wyłącznie od tego jak dogadają się (lub nie) między sobą ludzie. Zależy ona w coraz większym stopniu od tego, kto zdobędzie dominację w świecie inteligentnych maszyn. Ten wyścig rozkręcał się już od kilkunastu lat. Teraz jednak, pod wpływem pandemii zdecydowanie nabrał tempa, bo stawka wzrosła. To już nie tylko wydajność, to strategiczne bezpieczeństwo.

Tym samym koronawirus, sam w sobie – element przyrody, paradoksalnie przyspieszył i pogłębił zwrot ludzkości nie – w stronę natury, a właśnie – ku bardziej zaawansowanej technologii.

Co natura zepsuła, to roboty naprawią.

źródło:
Zobacz więcej