Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Gdyby Budka miał rację, to oznaczałoby, że SN w 2010 i 2014 r. złamał konstytucję

W czasie wyborów I prezesa SN w 2010 czy 2014 roku Borys Budka nie protestował przeciwko „łamaniu konstytucji“ (fot. Maciej Gillert/Gallo Images Poland/Getty Images)

Sędzia Włodzimierz Wróbel jest jedynym kandydatem na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego – uważa przewodniczący PO Borys Budka. Według niego pozostałych wyłonionych sędziów nie należy traktować jako kandydatów, bo „nie uzyskali większości głosów”, a ich powołanie „będzie złamaniem konstytucji”. Jeśli Budka ma rację, to oznaczałoby, że SN w 2010 i 2014 r. złamał konstytucję i to samo proponował prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu.

Pytania o Sąd Najwyższy i wpis Budki. Poseł PO zmyśla przepis Konstytucji

Sędzia Włodzimierz Wróbel uzyskał najwięcej głosów – podkreśla poseł PO Zbigniew Konwiński. W programie „Woronicza 17” polityk powtórzył opinię...

zobacz więcej

W 2010 r. Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego przedstawiało prezydentowi listę dwóch wyłonionych kandydatów (dziś pięciu).

We wrześniu tamtego roku „Dziennik Gazeta Prawna” pisał o dokonanym wyborze:

„Stanisław Dąbrowski i Lech Paprzycki są kandydatami na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. W czwartek Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN przedstawiło ich prezydentowi RP, który powoła jednego z nich na sześcioletnią kadencję, zaczynającą się w październiku. W wyniku wyborów spośród sędziów SN Dąbrowski z Izby Cywilnej SN (do niedawna przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa) dostał 47 głosów, a Paprzycki (prezes Izby Karnej SN) – 34 głosy”.

W przeciwieństwie do tegorocznych wyborów nie wiadomo, ilu sędziów brało udział w głosowaniu. Sąd Najwyższy niechętnie wówczas informował o kulisach swoich prac. Istotne jest jednak co innego – wyłoniono dwóch kandydatów, co – z logicznego punktu widzenia – jest równoznaczne z tym, że tylko jeden z nich zdobył większość głosów. Co więcej, mogło być również tak, że większości nie uzyskał żaden.

Pewne jest jedno – sędziowie Dąbrowski i Paprzycki równocześnie „większości” uzyskać nie mogli. W 2010 r. nikt jednak nie protestował przeciwko kandydatowi z mniejszą ilością głosów.

Dlaczego każdy, byle nie Włodzimierz Wróbel

Sprawa nominacji na I Prezesa Sądu Najwyższego jest oczywista. Prezydent Andrzej Duda nie ma innego wyboru, jak tylko mianowanie sędzi Małgorzaty...

zobacz więcej

Podobnie było w 2014 r. Po śmierci w styczniu ówczesnego I prezesa SN Stanisława Dąbrowskiego konieczne było powołanie jego następcy. Podobnie jak cztery lata wcześniej, także wtedy prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu przedstawiono dwoje kandydatów: Małgorzatę Gersdorf i Lecha Paprzyckiego.

Ponownie Sąd Najwyższy nie świecił przykładem przejrzystości procesu wyłaniania kandydatów. Wiemy, że głosowało 81 sędziów Zgromadzenia Ogólnego, nie wiemy jednak, ile głosów otrzymali poszczególni kandydaci.

W komunikacie SN czytamy jednak: „Zgodnie z § 7 regulaminu w sprawie wyboru SN za wybranych uważa się dwóch kandydatów, którzy otrzymali w kolejności największą liczbę głosów”. Co więcej, głosowanie ZO sędziów SN odbywało się dokładnie tak jak teraz: przez wskazanie jednego kandydata z listy i zakreślenie kółkiem jego numeru na liście porządkowej.

Opóźnianie prac SN. Jak wybór kandydatów na I prezesa regulują przepisy

Obrady nad wyborem kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego odłożono do piątku. Proces opóźniali tzw. starzy sędziowie SN. Ich zdaniem nie ma...

zobacz więcej

Pewne jest więc, że – podobnie jak cztery lata wcześniej – także w 2010 r. dwoje przedstawionych prezydentowi kandydatów nie miało, bo nie mogło mieć, „większości” – o której pisze teraz przewodniczący PO Borys Budka.

Politycy PO nie podnosili wtedy, że wyłoniono kandydatów niezgodnie z przepisami, nie dyktowali prezydentowi nazwiska sędziego, którego ma powołać.

Teraz decyzja należy do Andrzeja Dudy, który z listy pięciu nazwisk wskaże nowego I prezesa Sądu Najwyższego. Kandydatury trafiły już do Kancelarii Prezydenta. Są to: Włodzimierz Wróbel (50 głosów), Małgorzata Manowska (25 głosów), Tomasz Demendecki (14 głosów), Leszek Bosek (4 głosy) oraz Joanna Misztal-Konecka (2 głosy). Kandydatów Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wyłoniło w sobotę, głosowało 95 sędziów.

W TVP Info prezydent Andrzej Duda zaznaczył, że przy wyborze pierwszego prezesa SN będzie kierował się doświadczeniem sędziowskim wskazanych kandydatów oraz ich „dotychczasową postawą, czy te osoby otwarcie prezentowały swoje poglądy polityczne czy też nie prezentowały tych poglądów politycznych, zwłaszcza w ostatnim czasie”.

– Dla mnie to jest ważne. I to jest istotny element w ogóle tego, jak powinien zachowywać się każdy sędzia, nie wspomnę już o pierwszym prezesie Sądu Najwyższego – zaznaczył.

źródło:
Zobacz więcej