Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Ekolodzy jako „lewicowi ekstremiści”. Tak uznał niemiecki kontrwywiad

Protest aktywistów Ende Gelände na terenach kopalni Garzweiler w czerwcu 2019 roku (fot. David Speier/NurPhoto via Getty Images)

Znany głównie z protestów przy kopalniach węgla brunatnego i zasilanych nim elektrowniach ruch ekologów o nazwie Ende Gelände został zakwalifikowany przez niemiecki kontrwywiad za „lewicowych ekstremistów”. W raporcie Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) wskazano, że grupa wielokrotnie udowadniała, że „co najmniej aprobuje” użycie siły. W corocznych protestach organizowanych przez Ende Gelände brali udział także polscy aktywiści, którzy wcześniej „bronili” przed wycinką Puszczy Białowieskiej, a później Puszczy Karpackiej.

„Zaszczuli prof. Jana Szyszko”. Jacek Liziniewicz o Koalicji Kocham Puszczę

„2017 rok minął pod znakiem wojny o Puszczę Białowieską. Nie była to wojna o ochronę przyrody, ale polityczna nagonka na rząd i jego ministra...

zobacz więcej

Jak wskazuje opisujący sprawę portal energetyka24.com, niemieccy aktywiści pod szyldem Ende Gelände działają od 2015 roku. Swoje akcje skupiają przede wszystkim na kopalniach węgla brunatnego, kilkukrotnie udało im się ograniczyć także prace elektrowni.

W 2017 roku zorganizowali kilkutysięczny protest w kopalni Hambach. W świat poszły wówczas obrazki leśnych barykad i domków umieszczonych na drzewach, które miały być przeznaczone do wycinki. Wówczas interweniowały znaczne siły porządkowe, włączając w to – prócz kilkudziesięciu radiowozów – pojazd opancerzony i policyjny helikopter.

GW: „Symboliczne nieposłuszeństwo obywatelskie”

Demonstracje zorganizowali także rok później. Protest w październiku 2018 roku opisywała „Gazeta Wyborcza”, wskazując, że „łączył postulaty wobec węgla brunatnego z obroną lasu Hambach w Nadrenii Północnej-Westfalii”.

„Zebrali się w Nadreńskim Zagłębiu Węgla Brunatnego, by na akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa obywatelskiego symbolicznie zaprotestować przeciw najbrudniejszej wersji przemysłu energetycznego: spalaniu węgla brunatnego z kopalni odkrywkowych. Było ich kilka tysięcy, udało im się przez pewien czas blokować wywóz węgla z kopalni” – można było przeczytać w dzienniku.

W tle aktywiści z Puszczy Białowieskiej

Jak dodała „Wyborcza”, w Ende Gelände zaangażowali się także polscy aktywiści, którzy wcześniej „bronili” przed wycinką Puszczy Białowieskiej, a później – Puszczy Kampinoskiej.

Zorganizowane w 2019 roku protesty połączone z okupacją terenów przy kopalni Garzweiler i elektrowni Neurath skończyły się użyciem przez policję pałek i gazu pieprzowego. Ośmiu funkcjonariuszy zostało wtedy rannych, a kilku aktywistów trafiło do szpitala – opisuje portal energetyka24.pl.

Tysiące ekologów blokuje kopalnie węgla. Kilku policjantów zostało rannych

Kilka tysięcy ekologów wtargnęło na teren kilku kopalń odkrywkowych węgla brunatnego w Brandenburgii oraz w okolicy Lipska we wschodnich Niemczech....

zobacz więcej

Teraz niemiecki tygodnik „Die Zeit” podał, że Federalny Urząd Ochrony Konstytucji (BfV) zakwalifikował opisywany ruch ekologów jako „lewicowy ekstremizm”. BfV to niemiecka służba kontrwywiadu cywilnego, dbająca o bezpieczeństwo kraju.

Raport kontrwywiadu i głosy sprzeciwu

W raporcie z 19 maja służby kontrwywiadowcze opisują, że choć oficjalnym celem Ende Gelände jest walka z energetyką opartą na węglu i zmianami klimatycznymi, to grupa wielokrotnie udowadniała, że „co najmniej aprobuje użycie siły” w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa. W dodatku – podkreślono w raporcie, cele organizacji wykraczają poza aktywizm proklimatyczny.

Przeciwko zakwalifikowaniu aktywistów jako „lewicowych ekstremistów” protestują niektóre środowiska i partie polityczne w Niemczech – m.in. partia Zielonych i młodzieżówka SPD, której zdaniem takie postawienie sprawy uniemożliwia skuteczną walkę z prawicowymi komórkami terrorystycznymi.

źródło:
Zobacz więcej