Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

Dlaczego Hołownia o tym milczy?

Nie pytam złośliwie, tylko z punktu widzenia naszego państwa, naszej wspólnoty, naszego kraju - kim jest Szymon Hołownia? (fot.Facebook/Szymon Hołownia)

Gdy słyszę o tym, że Jarosław Kaczyński 10 kwietnia upamiętnił przedstawicieli polskiego państwa, którzy zginęli na służbie najjaśniejszej Rzeczpospolitej – uderza mnie tchórzliwe milczenie Szymona Hołowni, który tego samego dnia też tam był. W ramach wyborczej kampanii przybył z szefem sztabu, wrzucił zdjęcia na fejsa, ckliwy opis, a w komentarzach ogłosił, że… „to jest praca”. Gdy atakowano Kaczyńskiego – Hołownia schował się. Brak mu „niezbędnej odwagi”, a chce być prezydentem RP?

Nie pytam złośliwie, tylko z punktu widzenia naszego państwa, naszej wspólnoty, naszego kraju - kim jest Szymon Hołownia? No dobrze, byłym prezenterem TVN, komentatorem, gwiazdorem występującym w tym programie i w tamtym, a teraz celebrytą, który drogą Palikota, Petru i Tymińskiego kreuje się na „niepolityka”, który chce zostać prezydentem RP. Super, żyjemy w demokracji, każdy ma do tego prawo. Z racji czego jednak i w czyim imieniu był on 10 kwietnia br. na cmentarzu powązkowskim?

Tak, proszę Państwa. Większość z Was pewnie nie pamięta, że tego dnia na Powązkach pojawił się Jarosław Kaczyński, ale i Szymon Hołownia. Ten pierwszy bez splendorów, w ciszy (za co go zresztą później atakowano), a ten drugi z szefem swojego sztabu i fotoreporterem. Oczywiście zostało to uwiecznione na Facebooku i Twitterze.

Jak napisał Hołownia, poszedł tam „po to, by choć chwilę pobyć wśród tych, którzy dziś leżą wokół tego pomnika, obok siebie”. Pytany w komentarzach, jaka to była dla niego niezbędna sprawa życia codziennego, odpowiedział: „To jest praca”.

(fot. Facebook)

„Hołownia to kandydatura największej partii opozycyjnej w Polsce, jaką jest TVN”

Choć w jednym z sondaży poparcie dla dotychczasowego dziennikarza i showmana Szymona Hołowni nie przekracza 9 proc., to wiceminister obrony...

zobacz więcej

Pytany przez jednego internautę, czy następnego dnia będzie mógł jechać na cmentarz, „aby choć na chwilę znicz zapalić czy to jest zabronione?” Hołownia odpowiedział: „To, zależy na jaki cmentarz, bo o ich otwarciu/zamknięciu decyduje zarządca cmentarza. Najlepiej zadzwonić i zapytać. Myśmy tak wczoraj zrobili.” Innymi słowy postąpił dokładnie tak samo jak Jarosław Kaczyński. Z tą różnicą, że Kaczyński, jako prezes rządzącej partii i brat nieżyjącego prezydenta, który 10.04.2010 stracił chyba najwięcej. Poszedł tam, by w imieniu polskiego państwa oddać hołd tym, którzy w czasie służby państwu stracili swoje życie, można więc powiedzieć, że stracili je za ojczyznę.

Za to Jarosław Kaczyński został zmieszany z błotem przez polityków opozycji i sprzyjające im media, które nie zważały na to, jakie jest prawo i na to, że nie tylko on tego dnia dostał pozwolenie, by na Powązki wejść. Kościół również umył ręce, rzecznik abp. Kazimierza Nycza stwierdził, że „jeśli dzwonią najwyższe czynniki państwowe i gdy chodzi o rocznicę katastrofy smoleńskiej, trudno powiedzieć „nie” – sugerując, że dokonano czegoś bezprawne.

Hołownia obraził, Giertych dorzucił. „Co w tym złego truchło kampanii nazwać truchłem?”

Kandydat na prezydenta Szymon Hołownia mówił o „truchle” w kontekście swojej byłej już rywalki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. – To jest niesmaczne,...

zobacz więcej

W tym wszystkim jest Szymon Hołownia, który co roku nie chodzi na grób ofiar katastrofy smoleńskiej, a przynajmniej wcześniej publicznie tego nie okazywał. Robi to teraz, gdy jest kampania wyborcza, gdy chciałby zostać prezydentem i nabija sobie punkty, po czym pisze, że na cmentarz poszedł, bo „to jest praca”. Dlaczego Hołownia milczał, gdy atakowano Jarosława Kaczyńskiego, za pójście na cmentarz? Bo nie po drodze mu politycznie? Przecież pisał o tym jak ważne jest to, żebyśmy byli w tym dniu ponad podziałami. Zabrakło odwagi? Politycznie było to nieopłacalne?

Zburzyłoby narrację TVN, który jak walcem postanowił Kaczyńskiego akurat w tych dniach przejechać? Kilka lat temu wyszła książka o Lechu Kaczyńskim pt. „Odwaga i wizja”. Tych dwóch rzeczy rzeczywiście nieżyjącemu prezydentowi nie brakowało. Lech Kaczyński miał bardzo konkretną wizję rozwoju i przyszłości swojego kraju i miał odwagę podjąć trudną decyzję, gdy tego wymagał narodowy interes. Jak Hołownia chce zostać prezydentem Polski, kierować siłami zbrojnymi, decydować o najważniejszych sprawach dla swojego kraju, skoro nie tylko nie ma żadnej konkretnej wizji kraju, ale w tak prostej sprawie zabrakło mu tego, o czym pisał Zbigniew Herbert: „odrobiny niezbędnej odwagi”?

 

źródło:
Zobacz więcej