RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Przedwczesny taniec na grobie Ameryki

USA przegrywa w każdym układzie wojnę z Chinami na Pacyfiku – taka wiadomość gruchnęła wczoraj w mediach (fot. Kyodo News Stills via Getty Images)

USA przegrywa w każdym układzie wojnę z Chinami na Pacyfiku – taka wiadomość gruchnęła wczoraj w mediach. Podał to brytyjski „The Times”, powołując się na źródła w Pentagonie. W kontekście wydarzeń ostatnich trzech miesięcy na świecie i w USA, taka wiadomość to kolejny akord w marszu pogrzebowym Ameryki, marszu, który stał się stałym punktem repertuaru mediów światowych, z amerykańskimi włącznie. Czy powinniśmy przyłączyć się do tej stypy? Czy to ten moment, kiedy wrogowie USA powinni po cichu otwierać szampany, a sojusznicy – gorączkowo szukać nowych przyjaźni?

Spadają ceny ropy w USA

Ropa na amerykańskiej giełdzie paliw tanieje – inwestorzy analizują pojawiające się sygnały o odżywaniu popytu na paliwa w sytuacji dużej nadpodaży...

zobacz więcej

Pierwszy argument, który pojawia się w narracji o katastrofie Ameryki, to oczywiście rekordowe bezrobocie, które powstało w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Wnioski o zasiłek dla bezrobotnych przed pandemią oscylowały w granicach 200-220 tys. tygodniowo. Podczas pandemii ta liczba skoczyła do poziomu ok. 6 mln tygodniowo. Łącznie od połowy marca zarejestrowano prawie 40 mln bezrobotnych.

Ponadto w zeszłym tygodniu zanotowano spadek cen w ujęciu miesięcznym. Utwierdziło to część komentatorów w przekonaniu, że nadchodzi kolejna Wielka Depresja, jak ta z lat 30. Wtedy też doszło do deflacji. Wróciły obawy o zdrowie finansów publicznych USA, zwłaszcza o przyszłość finansowania długu publicznego.

Sytuację pogorszyło nieprzygotowanie gospodarki amerykańskiej do szoków podażowych. Od maseczek, przez podstawowe cząstki aktywne do produkcji leków, po maszyny do produkcji tych maseczek i tych cząstek – wszystko to okazało się produkowane w Chinach, w związku z czym USA stały się nagle zakładnikiem dobrej woli swojego światowego rywala. Nikt chyba nie przypuszczał, że Stany Zjednoczone w relacjach z Chinami będą kiedykolwiek skrępowane łańcuchem, a tak się w pewnym sensie stało. Łańcuch dostaw stał się argumentem politycznym.

Kolejnym ciosem w gospodarkę amerykańską miała być opadająca cena ropy. Analiza strategiczna światowego rynku ropy przeprowadzona na Kremlu utwierdziła Putina w przekonaniu, że tania ropa najbardziej dusi Amerykę, która zakrztusi się tymi swoimi drogimi łupkami, podczas gdy Rosja wyjdzie z tej wojny zwycięsko.

Ceny ropy spadły faktycznie poniżej zera, co jest samo w sobie szeroko opisywanym ewenementem. W jakiejś groteskowej formie ukazała się tym samym częściowa słuszność metafory „Matka-Ziemia” – okazało się, że lepiej jest odciągać pokarm i dopłacać, niż zatrzymać dojenie planety.

Z powodu koronawirusa 22 miliony Amerykanów zostało bez pracy

W zeszłym tygodniu 5,25 mln Amerykanów wnioskowało o zasiłek dla bezrobotnych. Oznacza to, że od początku pandemii koronawirusa liczba bezrobotnych...

zobacz więcej

Do tego doszły przypuszczenia, że sam system władzy w USA znajduje się w pierwszym etapie organicznego rozkładu. Pojawiły się porównania do zmierzchu Cesarstwa Rzymskiego. Jacek Bartosiak, który sam unika zbyt szybkich konkluzji o upadku Ameryki, z pewnym zaniepokojeniem wskazał na przykład relacji gubernator Cuomo – prezydent Trump, w której widział coś w rodzaju alarmującej niesubordynacji. Nawet gubernator nie słucha prezydenta, więc państwo się sypie. W przeciwieństwie do innych komentatorów, u Bartosiaka nie było w tej obserwacji cienia Schadenfreude, raczej szczera obawa, czy przypadkiem czas naszego wielkiego sojusznika nie dobiega końca.

Wydaje się, że taką właśnie perspektywę prezentuje najgłośniejszy piewca upadku Zachodu i dominacji Chin Kishore Mahbubani, singapurski politolog i polityk, współtwórca i dziekan Szkoły Polityki Publicznej im. Lee Kwan Yew. Mahbubani, urodzony w Singapurze w rodzinie północnoindyjskich imigrantów, przeszedł szybko kolejne stopnie kariery dyplomatycznej i dotarł do poziomu stałego przedstawiciela Singapuru przy ONZ, a później nawet Przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nazywany „Maxem Weberem nowej etyki konfucjańskiej”, Mahbubani miał i ma nadal olbrzymi wpływ na dyskurs o układzie sił na świecie i kierunek zmian.

Mieszkałem akurat w Singapurze, gdy w 2001 r. wychodziła jego pierwsza książka pod szokującym tytułem „Czy Azjaci potrafią myśleć?”. Pod tą prowokacją kryła się narracja jednak w skrócie taka: mniej więcej do 1800 r. Zachód był de facto peryferium cywilizacyjnym, tylko o tym nie wiedział. Potem, na około 200 lat z hakiem uciekł do przodu, ale w ciągu następnych 50 lat wszystko wróci do normy, tzn. do cywilizacyjnej dominacji Azji. Tę tezę w różnych odmianach Mahbubani głosił przez ostanie 20 lat, otrzymując wysokie notowania w rankingach najbardziej wpływowych intelektualistów (Foreign Policy) i medale od singapurskiego rządu.

USA: Produkcja przemysłowa na poziomie czasów demobilizacji po II wojnie

Fed poinformował w środę, że produkcja przemysłowa w USA spadła w marcu o 6,3 proc., a fabryki samochodów de facto stanęły. To największy taki...

zobacz więcej

Nic więc dziwnego, że jego nowa książka „Czy Chiny już wygrały”, wydana w ostatnich dniach, proklamuje przewidywaną przez niego od lat zmianę na pozycji światowego lidera. Z takim przekazem trafił idealnie w tempo: wszystkie znaki na niebie i ziemi zdają się potwierdzać nawet nie kryzys, ale kaskadę rozmaitych kryzysów w USA i triumf Chin.

Czy Mahbubani ma rację? Czy powinniśmy zrewidować proamerykański paradygmat? Czy zbyt wcześnie obśmialiśmy Grzegorza Brauna i jego koncepcję ucieczki pod obronę Przewodniczącego Xi?

Zacznijmy od końca. Dość szczegółowe porównanie sił morskich na wypadek hipotetycznego konfliktu na Pacyfiku przedstawił Maciej Szopa w defence24.pl. Chiny nie mają na dzisiaj żadnego lotniskowca porównywalnego z 10 okrętami klasy Nimitz, która to formacja jest trzonem marynarki amerykańskiej. Nawet gdyby przyjąć karkołomną tezę, że chińska wersja myśliwca Su-33 jest tak samo groźna dla amerykańskiej floty jak F-35 dla chińskiej, daje to na starcie pewną nierównowagę. USA ma też dwa razy więcej okrętów podwodnych z pociskami balistycznymi i ok. 20 śmigłowcowców desantowych. Chiny budują właśnie pierwsze dwa.

Sytuacja gospodarcza USA jest oczywiście w tym momencie dość osobliwa, ale obwieszczanie Wielkiej Depresji to na razie albo histeria albo chcieizm, zależnie od geopolitycznych sympatii. Liczba nowych zarejestrowanych bezrobotnych wystrzeliła w marcu i od tej pory co tydzień spada.

Koronawirus a gospodarka: w 14 dni pracę straciło 10 mln Amerykanów

W związku z epidemią koronawirusa bezrobocie w Stanach Zjednoczonych może osiągnąć stopę od 10 proc. do nawet 40 proc., przy czym najczęściej ...

zobacz więcej

Nie wiemy też na razie, jaka część z tych miejsc pracy jest naprawdę stracona. Dane JobsEQ (Chmura Economics) pokazują, że po początkowej zapaści całego rynku, od drugiego tygodnia kwietnia rośnie liczba ofert pracy, zwłaszcza w produkcji. Co więcej, zgodnie z badaniami Thomas for Industry przeprowadzonymi w okresie marzec-kwiecień 2020 r. na dużej próbie firm produkcyjnych w USA, ponad 90 proc. badanych menedżerów optymistycznie ocenia perspektywy wyjścia z recesji. Z projektów inwestycyjnych prowadzonych przez Global Location Services – jedną z kluczowych firm doradczych w zakresie lokalizacji inwestycji w USA, podczas pandemii zawieszono okresowo połowę, ale nie odwołano żadnego. Zawieszone projekty są stopniowo przywracane.

Łańcuch dostaw w światowej produkcji rzeczywiście ulega przeobrażeniom, jakkolwiek nie widać, żeby miały one pogrążyć gospodarkę amerykańską. 64 proc. firm ankietowanych przez amerykańską Gildię Doradców Lokalizacji Biznesu (Site Selectors Guild) zamierza przeprowadzić moce produkcyjne z powrotem do USA. Nawet jeżeli tego rodzaju reaktywny reshoring nie zostanie w całości zrealizowany, można się spodziewać skrócenia łańcucha dostaw, co w praktyce może oznaczać przeniesienie części aktywności z Azji do Ameryki Łacińskiej oraz dalszej lokalizacji wybranych procesów biznesowych w Europie Wschodniej. Dzięki temu poprawi się bezpieczeństwo, ale nie ucierpi konkurencyjność. Dodatkowo na plus, a nie na minus, działa tu niska cena ropy. Amerykańska gospodarka nie zależy od sprzedaży paliw kopalnych.

Na poziomie makroekonomicznym zagrożenie naprawdę szkodliwą deflacją przy wpompowaniu w gospodarkę trzech bilionów dolarów i bardzo szybkiej reakcji banku centralnego jest mało prawdopodobne. Zresztą, całkiem niedawno większość komentatorów była zaniepokojona i n f l a c j ą. To trochę podobnie jak w Polsce: obiegowa prawda mówiła o tym, że rząd zataił dane o zgonach na COVID-19. Kilka tygodni później ci sami ludzie twierdzili, że rząd celowo wyolbrzymił dane o zgonach na COVID-19.

Jednoczesne zafałszowanie liczb w górę i w dół podobnie jak jednoczesna inflacja i deflacja to kraina liczb urojonych. Tak naprawdę, kluczowa tutaj jest reakcja rynku długu USA. 12 maja rząd USA sprzedał bez najmniejszego problemu całą dużą paczkę obligacji 10-letnich po rekordowo niskiej stopie zwrotu dla inwestorów. Tak – w środku kryzysu, po olbrzymim dodruku pieniądza, amerykańskie obligacje idą jak świeże bułki. W świecie, który znamy, takie zjawisko wróży dobrze, a nie – źle.

Największe spadki cen ropy od blisko 30 lat

Ceny ropy w USA zaliczają w poniedziałek potężny spadek – o 28 procent, po załamaniu rozmów krajów OPEC i Rosji na temat zarządzania światowymi...

zobacz więcej

Wreszcie, cenię Jacka Bartosiaka, ale odnośnie rzekomej niesubordynacji gubernatora Cuomo wobec prezydenta Trumpa jako oznaki gnicia imperium pomylił się kompletnie. Po pierwsze gubernatorzy, czyli regionalni włodarze, z natury rzeczy są w pewnym zaprogramowanym konflikcie z władzą federalną USA i ich wzajemne potyczki są normą. Po drugie, akurat Cuomo, mimo, że Demokrata, w przeciwieństwie chociażby do gubernator Michigan Gretchen Whitmer, zachowywał się wobec Trumpa początkowo z poprawną grzecznością, a później wręcz z uznaniem. Nie przesądza to oczywiście o dobrym stanie spraw imperium, ale jeżeli się ono psuje, to na pewno nie na linii tej konkretnie relacji.

Podsumowujac: siły zbrojne USA, mimo problemów i wielu potencjalnych frontów, są nadal poza zasięgiem Chin. Gospodarka amerykańska przechodzi ciężką próbę, ale na razie widać w niej recesję, a nie – depresję. Dolar nadal cieszy się wielkim zaufaniem inwestorów, co pozwoliło rządowi na bardzo szybką realizację największego programu pomocowego w historii USA. Ten program prawdopodobnie zaczyna działać, do żadnej fali masowych bankructw na razie nie doszło, a liczba ofert pracy zaczyna rosnąc.

Pogłoski o śmierci USA pojawiały się do tej pory dość regularnie co kilkanaście lat i będą się pojawiać, ponieważ jest na nie zapotrzebowanie. Nie przesądzam, że niebezpieczeństwo zapaści gospodarczej zostało już zażegnane, jednak według stanu wiedzy na 18 maja 2020 r. przygotowania do tańca na grobie Ameryki, które widać w różnych częściach świata, w tym – w Polsce, wydają się dość nieprzemyślane.

[Za pomoc dziękuję Jarosławowi Dankowskiemu z defence24.pl]

źródło:
Zobacz więcej