Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Niedziela Platformy pod sztandarem straszenia

Dopóki Bratosz Arłukowicz pełnił rolę szefa sztabu wyborczego, był tak zapracowany, że nie miał czasu na pokazywanie się w mediach i wygłaszanie apeli (fot. Rałał Guz/PAP)

Ciarki musiały przejść po plecach wielu politykom związanym z obozem zjednoczonej prawicy, którzy usłyszeli twarde, męskie słowa: „Przyjdziemy po was”.

Bezkarność zawsze przynosi szkody. To również dotyczy prokuratorów

„Już nawet wymierzyć grzywnę niewinnemu nie jest rzeczą dobrą, a chłostać szlachetnych jest wbrew prawu” – ta maksyma z Przypowieści Salomona...

zobacz więcej

Skończyły się żarty. I życie bez trosk. Obecna władza i jej poplecznicy już mogą zacząć drżeć, myśląc o tym, co ich czeka. Bartosz Arłukowicz, niedawny szef sztabu wyborczego kandydatki Koalicji Obywatelskiej na prezydenta, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nie rzuca słów na wiatr. Słysząc: - Przyjdziemy po was!”, każdy musi wiedzieć, że karząca ręka sprawiedliwości go nie ominie.

Dopóki Bratosz Arłukowicz pełnił rolę szefa sztabu wyborczego, był tak zapracowany, że nie miał czasu na pokazywanie się w mediach i wygłaszanie apeli. Od piątku, kiedy MK-B ogłosiła wycofanie się z wyborów i tym samym nastąpiło rozwiązanie jej sztabu wyborczego, Bartosz Arłukowicz poczuł się wolnym człowiekiem. Obserwuje świat i Polskę, interesuje się różnymi wydarzeniami. Bardzo nie podobała mu się interwencja policji w czasie sobotniej demonstracji w Warszawie kilkuset polskich przedsiębiorców. Całą winą za to, że przedsiębiorcy wyszli na ulicę, a także za „brutalne” – wiemy, że było nadzwyczaj delikatne, biorąc pod uwagę agresję wielu uczestników – działanie policji, obarczył rząd. Następnie wygłosił mnie więcej tej treści apel do policjantów.

- Zwracam się do każdej policjantki, do każdego policjanta. Jeżeli każą wam wziąć pałkę i tarcze i wyjść na ulicę, zanim to zrobicie, spójrzcie na swoich bliskich, na rodziców, na swoje dzieci, sąsiadów, znajomych. Odłóżcie tarcze, odłóżcie pałki. I chodźcie z nami. Nie bójcie się tych, którzy wam takie rozkazy wydają. Bo oni trafią pod sąd. Tak jak i ta władza, która daje im takie zlecenia. Trafi pod sąd. Teraz mówię do tej władzy: - Idziemy po was! - zapowiadał w niedzielę rano w jednej z telewizji prywatnych Bartosz Arłukowicz.

Trudne pytania do Trzaskowskiego od dziennikarzy TVP. W odpowiedzi uniki i groźby

Rafał Trzaskowski „niespodziewanie” stał się nowym kandydatem „dublera” Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. Zastąpił Małgorzatę Kidawę-Błońską,...

zobacz więcej

Inni też straszą

Straszył też, choć tym razem dziennikarzy, nowy kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski. Najpierw zapowiedział, że tak jak on jest nowym kandydatem, tak też – jeśli tylko zostanie prezydentem - powstanie nowa telewizji publiczna. Nowość tej telewizji sprowadzi się między innymi do tego, że „będzie bez TVP Info oraz bez Wiadomości”.

A ponieważ wybory odbędą się wkrótce, on zaś planuje zostać prezydentem, postraszył obecnych podczas konferencji dziennikarzy telewizji publicznej, mówiąc: - Śpieszcie się zadawać pytania, bo niewiele tygodni wam zostało!.

To w ostatnią niedzielę. Wcześniej też już słyszałem groźby, po których ze strachu na ciele robi się gęsia skórka.

Blisko dwa lata temu Grzegorz Schetyna na konwencji Platformy Obywatelskiej powiedział do aktywu partyjnego swojego ugrupowania: - „Musimy strząsnąć ze zdrowego drzewa naszego państwa PiS–owską szarańczę”.

Kilka tygodni później, na początku listopada 2018 roku Donald Tusk przyleciał specjalnie z Brukseli, żeby podczas spotkania ze zwolennikami Platformy Obywatelskiej w Łodzi postraszyć członków i sympatyków PiS: -„Jeśli Piłsudski i Wałęsa mogli pokonać bolszewików, w znacznie trudniejszej sytuacji, dlaczego my nie moglibyśmy pokonać współczesnych bolszewików”. Jego słowa zostały przyjęte entuzjastycznymi brawami.

Dlaczego od kilku lat część Polaków musi żyć w ciągłym strachu?

źródło:
Zobacz więcej