Kandydatka zrezygnowana

Już w styczniu w mediach natrafić można było na spekulacje, że Platforma zastanawia się nad wymianą kandydatki (fot. PAP/Marcin Obara)

Bywa tak, że felietony, bardzo gęste i bardzo złośliwe, piszą się właściwie same. Wystarczy pamiętać, gdzie poszukać odpowiednich cytatów, zebrać je, skleić jakąś łączącą wszystko w całość narracją i już – napisane. To, co w ostatnich dniach działo się wokół kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na urząd prezydenta Rzeczypospolitej, to jedna z takich sytuacji. Wystarczyłoby przecież wziąć garść cytatów jej partyjnych kolegów. Mających kilka miesięcy, ale już, jak się okazuje, po terminie ważności. Pozostaje pytanie, czy takie danie nikomu nie zaszkodzi?

Oświadczenie Kidawy-Błońskiej. Rezygnuje

Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała, że rezygnuje z kandydowania w wyborach prezydenckich. – Ponoszę odpowiedzialność za to, co się wydarzyło....

zobacz więcej

RAPORT: KAMPANIA 2020

Platforma Obywatelska wybrała Małgorzatę Kidawę-Błońską po partyjnej, rozłożonej w czasie, burzy mózgów. Owszem, w dużym stopniu była nominatką kierownictwa.

Wskazana jeszcze przez Grzegorza Schetynę jako kandydatka Platformy i Koalicji Obywatelskiej na premiera, premierem co prawda nie została, lecz zdobyła dla swojej partii bardzo dobry wynik w Warszawie. Co prawda, można skwitować to stwierdzeniem, że akurat w stolicy, będąc jedynką tak kochanej tu Platformy, mocno wygrać to nie sztuka (udało się to nawet Ewie Kopacz), jednak Grzegorz Schetyna takiego wyzwania podjąć jednak nie chciał. A raczej chciał, ale się rozmyślił.

Jak wiemy, później rozmyślił się również co do samej Kidawy-Błońskiej, było to jednak trochę później. Najpierw mieliśmy jesienną kampanię firmowaną życzliwą twarzą pani marszałek, będącej jakoby blisko zwykłych, ludzkich spraw. Później odbyły się partyjne prawybory, w których początkowo nie było nawet konkurencji, póki nie pojawił się Jacek Jaśkowiak po cichu wspierany przez Schetynę.

Już w styczniu w mediach natrafić można było na spekulacje, że Platforma zastanawia się nad wymianą kandydatki, przyczyną zaś miały być oczywiście jej kolejne wpadki i przejęzyczenia. Taki rozwój wypadków przewidywał Ryszard Terlecki, jednak większość osób uważała, że czyni to mocno na wyrost.

„Przez rok było powtarzanie – »Schetyna się nie nadaje«. Teraz jest »Kidawa-Błońska się nie nadaje« i »Budka się nie nadaje«. Tak samo Trzaskowski się nie nadawał i miał przegrać z Jakim aż go zdemolował w pierwszej turze” – pisał w odpowiedzi na spekulacje polityka Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Lis.

Wymuszona rezygnacja kandydata a prawa człowieka: jest stanowisko RPO

– Zastanawiałem się nad tym, jak to wygląda z punktu widzenia praw człowieka. Polityka jest arbitralna, nie można tu stosować kryteriów typowych...

zobacz więcej

I faktycznie, jeszcze w lutym wydawało się, że kampania Kidawy-Błońskiej nabierze jednak nowego tempa. Przypadła ona na sam początek epidemii Covid-19 i nerwowe oczekiwanie na pierwszy w Polsce przypadek choroby.

Pamiętają jeszcze państwo na pewno spekulacje, rozpowszechniane między innymi przez samą wicemarszałek Sejmu, że prawdziwa skala zagrożenia jest przez władze ukrywana, a z ogłoszeniem zgłoszenia się polskiego pacjenta zero rząd czeka na wyborcze imprezy Kidawy i Władysława Kosiniaka-Kamysza, by przykryć je tą dramatyczną informacją.

Pierwszy przypadek Covid-19 został odkryty kilka dni później, a konwencja została przez część mediów uznana za wielki sukces, według „Polityki” była wręcz „strzałem w dziesiątkę”. Tygodnik ujęła najwyraźniej nowa, bardziej prospołeczna twarz Kidawy, choć to właśnie on wcześniej malował ją w duchu dawnych zachwytów nad hrabiowskimi korzeniami Bronisława Komorowskiego.

Jej kampania miotała się zresztą między dwiema skrajnościami, z jednej strony bowiem odwoływała się do elitaryzmu i kompleksów, przedstawiano kandydatkę jako prawnuczkę, czy wręcz Prawnuczkę, dziedziczkę różnych nurtów politycznych tradycji II RP i dworku na przedmieściach Warszawy, ale też na obserwującą pociągi i dumającą nad ludzkimi losami dziewczynę z okolic wielkiej fabryki, wrażliwą na kłopoty bliźnich i nikomu nieodmawiającą pomocy. Oczywiście, to wszystko da się połączyć, jednak mam wrażenie, że nawet specjalnie nie próbowano.

Scheuring-Wielgus w gorzkich słowach o Kidawie-Błońskiej. Wypomniano jej psy

Samotna kandydatka na ostatniej konferencji to w całej okazałości pokazana hipokryzja i fałsz całej KO. Potraktowaliście Małgorzatę Kidawę-Błońską...

zobacz więcej

Wraz z epidemią w gruz posypały się i sondaże, i kampania kandydatki. W kilka tygodni reprezentantka największej siły opozycyjnej doszła do poziomu 2-4 proc. poparcia w badaniach opinii publicznej, a przypomnijmy, że nie tak dawno sympatycy emocjonowali się sondażem, w którym w drugiej turze miała jedynie 1 proc. straty do urzędującego prezydenta.

Na domiar złego do ostatniej chwili wyborcy otrzymywali niejasne komunikaty w sprawie uczestnictwa lub bojkotu wyborów; nie czekając więc na swoją kandydatkę, porozchodzili się do obozów innych polityków lub też izolację społeczną przełożyli także na deklarowanie sympatii politycznych. To spowodowało utratę pozycji Platformy, na którą pozostałe stronnictwa coraz częściej patrzą na danie główne, przy którym nie są już przystawkami, a coraz śmielej poczynającymi sobie biesiadnikami.

Jednak czy słabe wyniki byłej już kandydatki to wyłącznie wina jej niezdecydowania, wpadek i osuwającej się w chaos kampanii? Prawdopodobnie nie.

Już wyniki wyborów parlamentarnych pokazały, że wyborcy opozycji zaczynają szukać szerszej oferty programowej niż tylko prosta, czasem prostacka wręcz negacja Prawa i Sprawiedliwości. PSL podjęło próbę sformułowania alternatywy centrowej, lekko chadeckiej, coraz częściej porównywanej dziś do Platformy z początków jej działalności.

„Powinna startować. Zmiana to 100 tys. zbędnych spotkań podczas epidemii”

– Małgorzata Kidawa–Błońska powiedziała że ze względu na zdrowie Polaków doprowadziła do tego, aby wybory były przerwane. Powinna zachować się...

zobacz więcej

Lewica przedstawiła propozycję bardziej progresywną, lecz przy okazji akcentującą mocniej niż dotąd kwestie społeczne. Wysiłki te zostały docenione przez wyborców w wyborach parlamentarnych, a w przypadku lidera ludowców ten polityczny pomysł sprawdza się jak dotąd również w kampanii prezydenckiej.

Tymczasem, po krótkotrwałej próbie przedstawienia Małgorzaty Kidawy-Błońskiej jako osoby prospołecznej podczas lutowej konwencji, aktywność polityczna jej otoczenia i samej kandydatki od razu wróciły w stare koleiny.

Totalna krytyka wszystkich działań władz, która praktyczne ujście znalazła w sabotowaniu majowego terminu wyborów i całkowitym odrzuceniu działań i strategii rządu w walce z koronawirusem rozmijało się z nastrojami i potrzebami społecznymi. Nie ma więc dziś żadnej gwarancji, że przy innym rozwoju sytuacji, bez bojkotu wyborów lub w ich normalnym terminie, Małgorzata Kidawa-Błońska zdobyłaby wyraźnie lepszy wynik od swoich sondażowych 2-4 proc.

Możemy zastanawiać się też, czy Platformę w sondażach w dół pociągnęła sama kandydatka (wraz z odpowiedzialnymi za jej kampanię osobami, które ewidentnie zostawiły ją samą sobie, co widać było również w chwili ogłaszania rezygnacji), czy również jej całkowite nieprzejednanie, demonstrowane w chwili, gdy większość Polaków nie oczekuje brutalnych partyjnych sporów, ale współpracy sił politycznych i instytucji w celu łagodzenia odczuwanego przez wszystkie grupy społeczne kryzysu.

Od chwili, kiedy kampania zaczęła się właściwie na nowo, o zamianie Kidawy-Błońskiej na kogoś innego mówiono coraz śmielej. Jednak taka decyzja również ma swoje konsekwencje.

Sobolewski komentuje słowa posłanki PO. „Czyli Trzaskowski nie jest uczciwy?”

Skoro posłanka KO Izabela Leszczyna mówiła, że polska polityka nie jest gotowa na Małgorzatę Kidawę-Błońską, na polityka zupełnie uczciwego, to...

zobacz więcej

Po pierwsze, pokazuje słabość partii i mechanizmu selekcji najlepszego jej przedstawiciela w prawyborach – wybrana w ten sposób osoba zawiodła zaufanie, naraziła też partię na stratę czasu, środków, dużych nakładów pracy.

Z drugiej strony nie jest pewne, że decyzja taka będzie zrozumiała dla wszystkich, którzy przez ostatnie trzy kwartały karmieni byli przekazem o wyjątkowości Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i jej predestynacji do najwyższych państwowych zachwytów.

Do tej pory elektorat Platformy karnie i niemal automatycznie przyjmował podobne zmiany narracji, ale czy tak będzie tym razem? Już sondażowe zyski Władysława Kosiniaka-Kamysza i Szymona Hołowni pokazują, że wcale nie musi tak być.

Zmiana partyjnego nominata w wyścigu prezydenckim może przynieść rozczarowanie i kryzys zaufania do słuszności decyzji władz Platformy. Jeśli zaś Platforma dodatkowo zdecyduje się na wystawienie Radosława Sikorskiego, będzie to całkowita kompromitacja idei prawyborów. Bo choć nie teraz, a 10 lat temu, jednak Sikorski partyjne prawybory przegrał. Z Bronisławem Komorowskim.

Przeciwnicy będą mieli, ba!, już mają używanie dzięki cytatom z polityków Platformy, o czym wspomniałem w pierwszych słowach tego tekstu, a co zostawiłem na jego zakończenie. „Właśnie zameldowałem Pani Marszałek pełną gotowość bojową! #Kidawa2020” – pisał jeszcze w marcu Donald Tusk. Niektórzy chcieliby chyba, by ta „obecność bojowa” oznaczała decyzję o jego własnym kandydowaniu i teraz chcieliby tego nawet bardziej niż kilka miesięcy temu.

Politolog o blamażu PO: To nie wina kandydatki. Problem leży głębiej

– Problem Platformy polega na tym, że z kadencji na kadencję stawali się coraz bardziej eklektyczni – ocenia w rozmowie z portalem tvp.info prof....

zobacz więcej

– Profesjonalna, skuteczna, dobra kampania daje wielkie nadzieje, moim zdaniem graniczące z pewnością, że można wygrać z Andrzejem Dudą. Kampania będzie profesjonalna, merytoryczna, wsparta przez ekspertów. Zrobimy wszystko, żeby Małgorzata Kidawa-Błońska wygrała te wybory – mówił Borys Budka w styczniu.

Jak widać, „wszystko” to pojęcie bardzo względne. Nawet jeśli założyć, że dziś mówimy już o zupełnie innych wyborach. Przykładów zachwalania kandydatki i obietnic pracy na jej rzecz na pewno już usłyszeli lub przeczytali państwo dziesiątki. Dziś razem z Małgorzatą Kidawą-Błońską przekonujemy się, ile to wszystko było warte.

Trzeba wreszcie zauważyć, że kiedy Koalicja Obywatelska zastanawiała się jeszcze nad wyborem kandydata, argumentem wysuwanym przeciwko Donaldowi Tuskowi był jego spory elektorat negatywny. Ma też, czego oczywiście nie wypadało mówić wprost uczestnikom tych partyjnych dysput, duży i niewygodny bagaż złych politycznych decyzji, oskarżeń, wreszcie – traktowany przez wielu jako dezercję wyjazd do Brukseli w chwilę po złożeniu deklaracji, że takiego wyjazdu nie planuje.

Małgorzata Kidawa-Błońska była pod tym względem najlepszą kandydatką, wszystkie osoby z nowej giełdy nazwisk są w o wiele gorszym położeniu, za każdą z nich ciągnie się wiele ogonów.

Prezydent Duda zwrócił się do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

„Wyrazy szacunku za start” – napisał do wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej prezydent RP Andrzej Duda. Podziękował kandydatce Platformy...

zobacz więcej

Za Sikorskim – arogancja, seksizm, liczne porażki na arenie międzynarodowej i sporo kompromitacji w kraju, za Trzaskowskim – fatalna prezydentura w Warszawie i daleko idące postępowe deklaracje społeczne (co zniechęca wyborców centroprawicowych), nieprzekładające się właściwie na konkrety (co zniechęca ich adresatów), za obydwoma zaś – nieznośny elitaryzm i megalomania.

Trudno wyobrazić sobie, by mieli szansę na pełne przejecie elektoratów lewicy i ludowców w przypadku wejścia do drugiej tury. Nie tak zresztą pewnego w świetle społecznych nastrojów, wspomnianych wyżej. Narobiłaś sobie, Platformo, kłopotu, narobiłaś…

źródło:
Zobacz więcej