Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Nagle przestały się rozmnażać. Przełom w ratowaniu wyjątkowych sów

Obecnie żyje około 40-50 sowic ciemnolicych (fot. Monash University)

Po raz pierwszy od około dekady zaobserwowano pisklęta jednej z najrzadszych sów świata, które przeżyły, by stać się podlotami – przekazały władze australijskiego Parku Narodowego Wyspy Norfolk. Chodzi o podgatunek sowicy ciemnolicej, której obecna populacja wynosi około 40-50 osobników.

Ni to pies, ni wydra. Odkopano szkielet dziwacznego ssaka

Szkielet niezwykłego ssaka wielkości królika żyjącego w czasach dinozaurów odkryto na Madagaskarze. Naukowcy przyznają, że zwierzę podważa wiele...

zobacz więcej

Żyjący przedstawiciele tego podgatunku to hybrydy, które uzyskano po skrzyżowaniu pod koniec lat 80. XX wieku jedynej pozostałej przy życiu samicy N. N. undulata z jednym z dwóch samców z blisko spokrewnionego podgatunku N. n. novaeseelandiae.

Dyrektor Parków Narodowych dr James Findlay przyznał że to ważna wiadomość dla odtworzenia populacji sowic z Wyspy Norfolk. – Chciałbym pogratulować załodze Parks Australia, członkom społeczności Wyspy Norfolk i badaczom za niesamowitą pracę na przestrzeni lat, która ma na celu odbudowę populacji tego bardzo rzadkiego ptaka – oświadczył.

W październiku ubiegłego roku rząd Australii przeznaczył 400 tysięcy dolarów australijskich na zabezpieczenie przyszłości sowicy z Wyspy Norfolk i modrolotki koziej, która występuje endemicznie również na Wyspie Norfolk. Dodatkowo 34 tysiące dolarów rozdysponowano na analizy genetyczne próbek obu ptaków, co pozwoli na lepsze zrozumienie struktury genetycznej i zdrowia populacji, a to przełoży się na trafniejsze decyzje dotyczące ochrony.

W 2012 roku nieoczekiwanie sowice przestały się rozmnażać. Pierwsze potomstwo zaobserwowano dopiero w ubiegłym roku. – Obawialiśmy się, bo ryzyko, że żyjące sowy zestarzeją się i stracą zdolności reprodukcyjne, było wysokie. Na spotkaniu kryzysowym powstał plan, by w parku narodowym na wyspie zbudować więcej budek lęgowych. W teren wysłano też więcej osób, które miały monitorować ruchy ptaków. Ochrona tej sowy jest tak samo ważna, jak ocalenie koali na stałym lądzie czy diabła tasmańskiego na Tasmanii – podkreślił dr Rohan Clarke z Monash University.

źródło:
Zobacz więcej