Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

„Dziennikarze zapomnieli napisać”. Adwokat sędziego SN odpowiada na publikację Onetu

Obecnie prof. Tomasz Demendecki (na zdjęciu) jest sędzią Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Pierwszy raz spotykam się z zarzutem, że ktoś zastosował się do rozstrzygnięcia sądu – mówi w rozmowie z portalem tvp.info adwokat Michał Skwarzyński, obrońca sędziego prof. Tomasza Demendeckiego w prowadzonej przeciwko niemu sprawie dyscyplinarnej. Choć postępowanie umorzono, a wniosek o ukaranie cofnięto z powodu braku podstaw, Onet wskazuje, że Demendecki „mógł liczyć na pomoc” ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka. Wydarzenia sprzed lat portal przywołuje teraz, gdy Demendecki jest sędzią Sądu Najwyższego i – jak według portalu – „czarnym koniem” wyborów I prezesa SN.

Łukasz Piebiak przerywa milczenie. Nowe fakty ws. hologramu i Małej Emi [TYLKO U NAS]

Były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak informuje, że zapadają kolejne korzystne dla niego i oskarżanych w aferze sędziów postanowienia...

zobacz więcej

W artykule „Człowiek Piebiaka powalczy o funkcję I prezesa Sądu Najwyższego” Onet opisuje prowadzone przeciwko Tomaszowi Demendeckiemu postępowanie przed Komisją Dyscyplinarną Krajowej Rady Komorniczej. Zdaniem portalu tamta sprawa „kładzie się cieniem” na życiorysie prawnika, który ma – jak czytamy – „zapewnić Piebiakowi wpływy w Sądzie Najwyższym i możliwość dalszego pozostania w grze”.

Obecnie prof. Tomasz Demendecki jest sędzią Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, wcześniej był adwokatem i komornikiem.

Autorzy artykułu wskazują, że Łukasz Piebiak (były wiceminister sprawiedliwości) i Demendecki znają się od lat. „Demendecki mógł także liczyć na pomoc ówczesnego wiceministra sprawiedliwości, gdy toczyło się wobec niego, jako komornika sądowego, postępowanie dyscyplinarne” – czytamy w publikacji.

– To kompletna bzdura. Dziennikarze zapomnieli napisać, że stroną postępowania był minister sprawiedliwości, tyle że był stroną przeciwną, podobnie jak prezes Sądu Okręgowego w Lublinie – mówi w rozmowie z portalem tvp.info dr. Michał Skwarzyński, obrońca Demendeckiego w prowadzonej lata temu sprawie. Wydarzenia opisane przez Onet miały miejsce w latach 2015-2018.

Grafika Onetu z niemieckimi obozami. Wiceminister: Fałszywa, dezinformacja

Portal Onet w dniu 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej opublikował grafikę, na której niemieckie nazistowskie obozy zagłady są naniesione...

zobacz więcej

Jak tłumaczy nasz rozmówca, sprawa dotyczyła tego, że jego klient – jeszcze jako komornik – rzekomo rozstrzygnął błędnie spór co do właściwości z innym komornikiem. Jednak właśnie ten spór zgodnie z prawem rozstrzygnął Sąd Rejonowy Lublin-Zachód. – Mój klient zastosował się do tego rozstrzygnięcia – zaznacza Skwarzyński.

Rozstrzygnięty między komornikami spór to 2015 r. Na początku 2017 r. Prezes Sądu Okręgowego w Lublinie skierował do Komisji Dyscyplinarnej wniosek o ukaranie Demendeckiego. Jak się okazało w toku sprawy, nie wiedział o wcześniejszym rozstrzygnięciu sprawy przez Sąd Rejonowy Lublin-Zachód. Po zapytaniach obrony przyznał, że nie był świadomy orzeczenia i zdecydował się cofnąć wniosek o ukaranie jeszcze przed formalnym wszczęciem postępowania dyscyplinarnego.

– Trudno odpowiadać dyscyplinarnie za zastosowanie się do orzeczenia sądu – podkreśla Skwarzyński.

Onet sugeruje, że to dzięki interwencji wiceministra Piebiaka doszło do umorzenia postępowania. Sprawa dyscyplinarna nie została jednak umorzona mimo braku wniosku, a Komisja Dyscyplinarna prowadziła je dalej.

– Wniosłem o stanowisko ministra (sprawiedliwości), co w sytuacji, gdy dojdzie do prowadzenia sprawy, a nie ma skargi oskarżyciela. Jest to w prawie tzw. bezwzględna przyczyna odwoławcza, więc bardzo poważny błąd procesowy. Chciałem, żeby strona zajęła stanowisko w tej sprawie. Z tego co pamiętam, stanowisko ministerstwo zajęło, ale nie podpisywał go minister czy wiceminister, a właściwy urzędnik, który zajmuje się sprawą – mówi nam adwokat sędziego Demendeckiego.

Jak wskazuje, odpowiedzi w takich sprawach udziela zawsze pracownik merytoryczny, a pismo jedynie adresuje się do ministra bądź wiceministra jako organu. – Ale on nawet tego nie czyta, podobnie jak kieruje się pismo do Prokuratora Generalnego czy Rzecznika Praw Obywatelskich – wyjaśnia prawnik.

„Wybieramy prawdę”? Ozdoba zapewnia: Węglarczyk podał mi rękę

Naczelny Onetu fizycznie siedział przede mną. Podał mi rękę, rozmawialiśmy. Był to Bartosz Węglarczyk – zapewnia Jacek Ozdoba. – Ja nie rozmawiam z...

zobacz więcej

– Czemu autorzy Onetu przemilczeli cofnięcie wniosku przez Prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie? Czemu przemilczeli, że Komisja Dyscyplinarna prowadziła postępowanie bez skargi oskarżyciela? – stawia pytania nasz rozmówca. Jak ocenia, „cel artykułu jest jasny”. Podkreśla, że w aktach sprawy są jedynie jego pisma, które pisał osobiście. Onet twierdzi zresztą, że mieli dostęp do akt. Do Skwarzyńskiego jednak – jak zapewnia – z pytaniami się nie zwrócili.

– Tomasz Demendecki nie pochodzi z rodziny prawniczej, a zwłaszcza komorniczej. Nie „odziedziczył” urzędu. Takie osoby są zwalczane w środowisku i to postępowanie było tego przejawem – mówi adwokat.

W rozmowie z portalem tvp.info Skwarzyński ocenia, że prezesa sądu w Lublinie wprowadzono w błąd, nie informując o istniejącym postanowieniu sądu, które rozstrzygało właściwość.

– Pytanie, kto go w ten błąd wprowadził i miał w tym interes – dodaje mecenas. Jak wskazuje, Demendeckiego starano się pozbyć na „bzdurnej” podstawie postępowania dyscyplinarnego, gdy startował do władz samorządu komorniczego. Te zostały uchylone zresztą przez Sąd Najwyższy, jako prowadzone nierzetelnie.

– Wprost pisałem, że to postępowanie polityczne, a nie merytoryczne. Gdy umorzenie w końcu nastąpiło – i tak z wadliwej podstawy prawnej – złożyłem celowo niepodpisane odwołanie, co miało pokazać, że nikt nie czyta pism obrońcy. Oczywiście pismu bez podpisu nadano bieg i wysłano do II instancji. Dopiero sąd okręgowy wezwał mnie do uzupełnienia podpisu. Nie zrobiłem tego i umorzenie stało się prawomocne pod koniec lipca lub na początku sierpnia 2018 r. – wyjaśnia obrońca sędziego.

Pereira o pozwie RASP na 100 tys. zł: Tu chodzi o zastraszanie

Pozew cywilny na 100 tys. zł za krytyczne wpisy? (…) taka kwota to śmierć zawodowa dla każdego dziennikarza – ocenił szef portalu tvp.info Samuel...

zobacz więcej

Onet powołując się na akta sprawy podaje, że skierowane pisma adwokata prof. Demendeckiego do resortu sprawiedliwości Komisja Dyscyplinarna odebrała jako groźby.

– Postępowanie to nie miało na celu wyjaśnienie czegokolwiek, miało być zemstą i pretekstem. Świadczy o tym właśnie treść uzasadnienia, na jakie powołuje się Onet. Komisja nie chciała jednak, aby inne organy poza samorządem komorniczym widziały czego dotyczy to postępowanie i jak jest prowadzone – uważa Skwarzyński.

W jego ocenie przeciek do Onetu „także mówi sam za siebie”. – Członek składu orzekającego ujawnia akta postępowania, które są objęte tajemnicą, a które ma obowiązek chronić. To pokazuje, o co chodzi w tej sprawie – mówi w rozmowie z portalem tvp.info. – Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby w ogóle próbować stawiać zarzuty za zastosowanie się do prawomocnego rozstrzygnięcia organu. Wręcz przeciwnie, jeśli są zarzuty, to za niezastosowanie się – puentuje adwokat.

źródło:
Zobacz więcej