RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Okradli jubilera i wpadli, bo skończyło się im paliwo. Stanęli „na zakazie”

Szybka akcja warszawskiej policji (fot. PAP/Marcin Bielecki)
Szybka akcja warszawskiej policji (fot. PAP/Marcin Bielecki)

O tym, jak ważna jest logistyka w zawodzie przestępcy, przekonali się dwaj mężczyźni, którzy obrabowali jubilera na Warszawskim Mokotowie. Sprawcy sprawnie zabrali paletę z biżuterią i odjechali samochodem. Półtora kilometra dalej skończyło im się paliwo. I szczęście.

Włamał się do domu emerytki. Miał pecha, nie wiedział, że jest kulturystką

82-latka obroniła się przed złodziejem, który chciał ją okraść. Intruz myślał, że dom samotnej starszej pani będzie łatwym łupem. Trafił jednak na...

zobacz więcej

Dochodziła godz. 14.30, gdy do sklepu jubilerskiego w okolicy ul. Dworkowej w Warszawie wszedł młody mężczyzna. Powiedział, że chciałby kupić gustowną biżuterię. Gdy pracownik pokazał paletę z precjozami, mężczyzna krzyknął: dawaj to, bo cię za.. i wyrwał tacę z kosztownościami. Napastnik wybiegł ze sklepu i wskoczył do samochodu, w którym czekał na niego wspólnik. Rabusie odjechali.



Nie przejechali jednak nawet 1,5 km, gdy w al. Jana Szucha zabrakło paliwa w aucie. Mężczyźni zjechali z jezdni i stanęli na parkingu w pobliżu jednej z ambasad. Jeden z przestępców poszedł po paliwo na pobliską stację, drugi został w samochodzie.

W tym momencie do auta podeszli policjanci. Chcieli zwrócić uwagę, że parking jest wyłączony z ruchu i nie wolno się na nim zatrzymywać. – W tym momencie, oficer dyżurny zawiadomił wszystkie jednostki w mieście o napadzie na jubilera, podając informację o samochodzie, którym uciekli sprawcy. A policjanci z patrolu mieli przed sobą taki sam pojazd – powiedział nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Rabuś próbował się jeszcze mętnie tłumaczyć, ale po kilku minutach razem z kompanem byli już zatrzymani. Zrabowaną biżuterię odzyskano.

źródło:
Zobacz więcej