Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

„Zostałem wyproszony ze sklepu. Ochrona powiedziała: »Niech pan zdejmie koszulkę«”

Klient został wyproszony ze sklepu z powodu napisu na koszulce (fot. Shutterstock/Davizro Photography)

Stałem przy stoisku ze słodyczami, chciałem kupić coś dzieciom. Ochronie nie spodobała się moja koszulka, wyprosili mnie ze sklepu – informuje w rozmowie z portalem tvp.info pan Zygmunt Poziomka. Mężczyzna twierdzi, że został wyproszony z supermarketu z powodu napisów na ubraniu: „wolna Polska bez Michnika i Wyborczej” oraz „precz z KOD-em, który manipuluje narodem”. Przyznaje, że to nie jest pierwsze tego typu zajście z pracownikami ochrony supermarketów. Sieć odpowiedziała na naszą interwencję.

Działacz LGBT po raz kolejny podpalił polską flagę

Sławomir Kuleta, działacz organizacji Forum LGBT po raz kolejny podpalił polską flagę. Nagranie z wydarzenia zamieścił na swoim koncie na Youtube.

zobacz więcej

Mężczyzna – jak wynika z jego relacji – usłyszał od pracowników sklepu, że nie ma tam miejsca na wyrażanie swoich poglądów politycznych. Do incydentu doszło pod koniec kwietnia w sklepie sieci Auchan w warszawskim centrum handlowym Wola Park – dodaje.

– Pojawili się w ubraniach pracowników sklepu i przedstawili się jako ochrona. Podszedł pan, później przedstawił swoją szefową. Powiedzieli, że rozpoznają mnie w tej koszulce – relacjonuje pan Zygmunt Poziomka. Jak dodaje, od kobiety usłyszał: „Niech pan zdejmie koszulkę”.

– Ja chodzę w tej koszulce do sądu, do kościoła, tak chodzę po prostu ubrany. To moja tożsamość i nie zamierzałem tego zrobić. Wolałem wyjść – podkreśla oburzony zajściem klient i jednoznacznie ocenia całe zajście jako rasizm.

Wskazuje, że zrozumiałby, gdyby w sklepie pojawił się w ramach manifestacji czy protestu, ale zamierzał jedynie zrobić zakupy.

– To nie jest opera czy lokal, gdzie przychodzimy w garniturze. To sklep powszechnego użytku, gdzie każdy ma prawo wejść ubrany jak chce – zaznacza.

Udawał policjanta, bo chciał sprawdzić, czy sklepy przestrzegają obostrzeń

Przez blisko miesiąc młody mężczyzna udawał policjanta i sprawdzał przestrzeganie obostrzeń w sklepach na terenie powiatu ostrzeszowskiego....

zobacz więcej

Jak mówi, próbował wyjaśnić pracownikom ochrony, że jeśli chcą wypraszać klientów z powodu napisów na koszulce, powinni przed wejściem na salę sklepową umieścić informację z listą ubrań, w których wchodzić nie wolno. – Powiedziałem tej pani, że tego nie napiszą, bo wiedzą, że byliby z tego powodu nękani przez prasę – dodaje.

Mężczyzna wyjaśnia, że z uwagi na epidemię nie chciał robić zbiegowiska, nie wzywał też policji. – Odłożyłem zakupy i wyszedłem, państwo z ochrony asystowali mi aż do wyjścia. Rozmowa była kulturalna i spokojna, ale skończyła się wyproszeniem – konkluduje pan Zygmunt.

Przyznaje też, że kilka lat wcześniej miał podobną sytuację w położonym niedaleko sklepie innej sieci. Jak przypuszcza, wówczas mogli być to ci sami pracownicy ochrony i wskazuje, że podczas ostatniego zajścia twierdzili, że upominali go już w przeszłości. – Z rozmowy wynikało, że są to pracownicy przenoszeni z miejsca na miejsce – mówi nasz rozmówca.

O komentarz do incydentu w warszawskim sklepie Auchan zwróciliśmy się do rzecznika sieci. W przesłanej nam odpowiedzi czytamy, że „opisane zdarzenie stoi w sprzeczności z obowiązującą w naszej firmie polityką i przestrzeganymi zasadami Kodeksu Etyki”.

Rzeczniczka Auchan Dorota Patejko wskazuje, że „działanie pracowników ochrony wykraczało poza te normy i nie powinno było mieć miejsca. Jednocześnie przeprasza pana Zygmunt. Firma – aby zapobiec takim sytuacjom w przyszłości – zobowiązuje się do przypomnienia wszystkim pracownikom ochrony o „systemie zasad, którymi na co dzień powinni posługiwać się w relacjach z klientami”.

źródło:
Zobacz więcej