RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Kłopoty gospodarcze nie zmniejszą agresywności Rosji

W sondażach spadają notowania prezydenta Władimira Putina (fot. PAP/EPA/ALEXEI DRUZHININ/SPUTNIK/KREMLIN POOL)
W sondażach spadają notowania prezydenta Władimira Putina (fot. PAP/EPA/ALEXEI DRUZHININ/SPUTNIK/KREMLIN POOL)

Pandemia koronawirusa i spadające ceny ropy naftowej tylko pogarszają zły stan rosyjskiej gospodarki. Coraz chudsze portfele Rosjan, rosnące bezrobocie i koszty życia sprawiają, że Władimir Putin i jego otoczenie z coraz większym niepokojem obserwują spadające sondaże. Na razie wciąż nie znajdują oni jednak nowych metod na przeciwdziałanie kryzysowi. Aby odciągnąć obywateli od kłopotów dnia powszedniego, stosują stare, wypróbowane metody: wzrost agresji na arenie międzynarodowej, dezinformację i granie na narodowym bębenku.

Od lat pracował dla Rosji, wpadł dopiero teraz. Dziwna kariera generała SBU

Zdemaskowanie wysoko postawionego szpiega Rosji ukraiński kontrwywiad przedstawia jako swój wielki sukces. Sprawa generała Szajtanowa to jednak też...

zobacz więcej

Uderzenie koronawirusa w światową gospodarkę i w konsekwencji „zamknięcie” kolejnych krajów sprawiły, że zmniejszyło się też zużycie ropy naftowej. A jest to jedno z głównych źródeł finansowania reżimu na Kremlu. Pójście w tym czasie na wojnę cenową na rynku tego surowca z Arabią Saudyjską przyniosło Rosji katastrofalne rezultaty.

Jeśli sam Putin – jak podkreśla „Financial Times” – był zmuszony przyznać, że konsekwencje pandemii mogą się okazać gorsze dla jego kraju niż konsekwencje globalnego kryzysu z 2009 roku, to możemy uznać, że jest to przygotowanie Rosjan na bardzo złe czasu. Władze oficjalnie informują, że gospodarka kraju traci z powodu ograniczeń związanych z pandemią dziennie 100 mld rubli (1,33 miliardów dolarów) a tamtejszy bank centralny prognozuje, że spadek PKB w tym roku wyniesie 4-6 procent.

Putin ma nie lada kłopot, gdyż sytuacja ta zbiegła się z próbą przedłużenia sobie kadencji prezydenckiej – poprzez zmianę konstytucji – po 2024 roku. Ostatecznie, zmiany zostaną wstrzymane, gdyż z powodu pandemii odwołane zostało referendum, które chciał on wykorzystać do wzmocnienia swojej władzy.

Kolejną porażką władz jest decyzja o odwołaniu majowej parady z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie. Wcześniejsze przygotowania do obchodów tego „święta” odczuła boleśnie m.in. Polska – która stała się głównym celem historycznych ataków Putina i jego „historyków”, dowolnie manipulujących faktami. Cała kampania fałszerstw – wybielania Związku Sowieckiego i Stalina i oczerniania Polski, a także innych państw walczących przeciwko Hitlerowi – nie zakończyła się jednak ostatecznym „sukcesem”.

Miała nim bowiem być właśnie parada w stolicy kraju, na której mieli zgromadzić się ważni goście z całego świata, by wysłuchać kolejnych kłamstw Putina.

Jak zauważa „Financial Times”, środki zgromadzone ze sprzedaży ropy – 150 miliardów dolarów – będące rezerwą mającą w czasie kryzysu pokryć deficyt, mogą się szybko wyczerpać, a rządowy plan przeciwdziałania jego następstwom zakłada przede wszystkim pomoc wielkim firmom. To zaś oznacza, że małe i średnie najbardziej odczują jego skutki.

Statek, który ma układać Nord Stream 2, jest już w La Manche

Rosyjski statek Akademik Czerski, który – jak zapowiada Gazprom – będzie układał brakującą część gazociągu Nord Stream 2 wpłynął w poniedziałek do...

zobacz więcej

A skutków gospodarczego zastoju Rosjanie doświadczają już od dobrych kilku lat, na co nałożyła się decyzja Kremla o podniesieniu w 2018 roku wieku emerytalnego. To zaś spotkało się z potężnym, jak na tamtejsze warunki, sprzeciwem społecznym, po którym poparcie dla Putina znacznie spadło i zakończyło euforię po aneksji Krymu.

Szerzący się w Rosji koronawirus – według oficjalnych danych z wtorku, które są najprawdopodobniej bardzo zaniżone, odnotowano tam ponad 93,5 tysiąca zakażeń i 934 zgony – kolejny raz pokazał słabości tamtejszej służby zdrowia. Na jej poprawę, wbrew zapowiedziom sprzed pandemii, nie starczy jednak Kremlowi środków – to zaś będzie w dalszym ciągu generować społeczne rozczarowanie.

Zdaniem „FT”, problemy wewnętrzne Rosji sprawią, że w najbliższym czasie Putin będzie musiał skupić się na próbie ich rozwiązania, a to sprawi, że „nie będzie podejmował żadnych dalszych ekspansjonistycznych przedsięwzięć w najbliższej przyszłości”.

Nawet jeśli kalkulacja ta okaże się słuszna, to nie oznacza to, że Moskwa przestanie być agresywna w polityce zagranicznej, skończy z groźbami, naciskami, cyberprzestępczością, zamknie farmy trolli czy też zdecyduje się w końcu zakończyć wywołany przez siebie konflikt na wschodzie Ukrainy.

Na to nie ma co liczyć. Na to zawsze na Kremlu znajdą się środki. Pandemia koronawirusa zaktywizowała rosyjską agenturę wpływu w mediach, co spotkało się ze zdecydowaną reakcją m.in. NATO. Skala fake newsów generowanych ze Wschodu, mająca na celu podważanie zachodnich rządów, wywoływanie chaosu i poczucia zagrożenia, jest ogromna.

Do tego dochodzą także działania oficjalne – m.in. rosyjskiej dyplomacji – których celem jest generowanie podziałów w UE – co miało miejsce choćby podczas dostarczania przez Rosję Włochom „pomocy” medycznej, która okazała się w większości nieprzydatna i była jedynie akcją propagandową.

Moskwa wykorzystała ją do zniechęcania Włochów do innych państw Wspólnoty – my wam pomogliśmy, a oni nie – jak i uderzenia w Polskę, oskarżając nasz kraj o utrudnianie dostarczania pomocy.

„Rosja korzysta z kryzysu, by forsować własne interesy energetyczne”

W ostatnich dniach w Niemczech ukazały się m.in. raporty i badania opinii, z których wynika, że dokończenie gazociągu Nord Stream 2 będzie miało...

zobacz więcej

Takich przykładów ordynarnych manipulacji jest mnóstwo. Szczególnie niebezpieczne są te uderzające w jedność Sojuszu Półonocnoatlantyckiego – o czym w ostatnim czasie informowały m.in. polskie służby – po ataku na stronę Akademii Sztuki Wojennej i umieszczeniu na niej fałszywego listu komendanta Akademii, którego treść godziła w relacje polsko-amerykańskie.

O podobnym przykładzie dezinformacji pisały również przed kilkoma dniami litewskie władze. Tamtejsze ministerstwo obrony otrzymało mail, wysłany rzekomo w imieniu sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, o decyzji w sprawie wycofania wojsk Sojuszu Północnoatlantyckiego z tego kraju.

– To jedna z wielu prób przekształcenia kryzysu pandemii w kryzys bezpieczeństwa – ocenił minister obrony Litwy Raimundas Karoblis. Podległy mu resort podsumował, że od 1 lutego odnotowano 807 fake newsów w językach rosyjskim, angielskim i litewskim, dotyczących koronawirusa.

We wtorek rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn poinformował zaś, że w ostatnich dniach odnotowano wzmożenie ataków informacyjnych na ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego – wypływające z ośrodków znanych z promowania rosyjskiej propagandy.

Wcześniej zaś zwracał uwagę na fałszywe informacje dotyczące m.in. rzekomej aneksji Kaliningradu, referendum w sprawie przyłączenia Suwalszczyzny do Rosji, rezygnacji Polski z projektów energetyki atomowej i radioaktywnej chmury nad naszym krajem z płonących lasów wokół Czarnobyla.

Jak tłumaczy Stanisław Żaryn, celem tych i innych propagandowych fałszerstw jest z jednej strony rozbijanie jedności Zachodu, szerzenie chaosu, z drugiej zaś jest to próba wychodzenia z międzynarodowej izolacji i walka o zniesienie sankcji – w myśl zasady, możemy pomóc, ale restrykcje nam to uniemożliwiają.

Innym przykładem złożonej akcji dezinformacyjnej Moskwy, tym razem w wykorzystaniem Berlina, jest przykład Nord Stream 2. Chociaż projekt ten od lat jest krytykowany, gdyż podważa bezpieczeństwo licznych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, burzy unijną solidarność, pozwala Kremlowi czerpać dodatkowe zyski, a Amerykanie ostatecznie nałożyli na niego surowe sankcje, to wciąż cieszy się on wsparciem Niemiec, które liczą na tani gaz i możliwość zarobku na nim poprzez jego dalszą dystrybucję.

Atak dezinformacyjny na Polskę. Celem polityka wojskowa i relacje z USA

Polska stała się celem złożonej operacji dezinformacyjnej, korespondującej z działaniami Rosji – poinformowały polskie służby specjalne. Atak...

zobacz więcej

Berlin – w realizacji tego projektu – nie cofa się nawet przed braniem udziału w rosyjskiej manipulacji, czego dowodem jest raport Instytut Gospodarki Energetycznej na Uniwersytecie w Kolonii, w którym przekonuje się, że Polska może skorzystać na NS2 z racji spadku cen gazu, który ma, rzekomo, gwarantować ten projekt. Sam dokument został sporządzony w ramach badania Frontier Economics na zlecenie operatora Nord Stream 2 AG.

Tymczasem polscy europosełowie ostrzegają przed próbami wyjęcia tego gazociąg spod unijnego prawa.

– Podczas gdy oczy wszystkich zwrócone są na rosnącą liczbę ofiar, a cała Europa łączy się we wspólnym wysiłku, jakim jest walka z zarazą, w Bundestagu są prowadzone chyłkiem rozmowy o możliwych derogacjach, włączeniach Nord Stream 2 spod prawa unijnego – zwracał uwagę w rozmowie z portalem BiznesAlert poseł do Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski (ECR).

– Bundesnetzagentur do maja ma wydać decyzję dotyczącą zwolnienia gazociągu spod znowelizowanej dyrektywy, powołując się na fakt, że projekt był ukończony z finansowego punktu widzenia przed wejściem w życie znowelizowanej dyrektywy, tj. przed majem 2019, co jest oczywistą nieprawdą i bezprawnym nadużyciem – zaznacza Jacek Saryusz-Wolski.

Kolejnym przykładem manipulacji Moskwy jest przeinaczenie wniosków raportu Ośrodka Studiów Wschodnich przez portal News-Front.info, który powołał się na analizę Agaty Łoskot-Strachoty z Ośrodka Studiów Wschodnich, w której miała ona rzekomo stwierdzić, że w dobie kryzysu cen ropy i gazu ziemnego najbardziej opłacalne będą projekty, które zwrócą się najszybciej. Analityk miała w tym kontekście wymienić Nord Stream 2, co, oczywiście, nie miało miejsca.

Oprócz działań dezinformacyjnych Rosja nadal regularnie narusza przestrzeń powietrzną lub morską państw członkowskich Unii Europejskich i NATO, co spotyka się ze zdecydowaną reakcją Sojuszu.

Rosja może słabnąć gospodarczo, ale bynajmniej nie oznacza to, że Kreml skończy z kłamstwami i groźbami, które są esencją jego polityki od lat. Pandemia koronawirusa tym bardziej uwidoczniła, że Moskwa nie cofnie się przed niczym, by osłabiać Zachód, a w tym i Polskę.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej