RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Wylewała się na nich fala hejtu. „Terytorialsi, jesteście bohaterami”

Najnowsze

Popularne

Gdy w płomieniach staje Biebrzański Park Narodowy, gdy majowe powodzie zalewają rolników, gdy trzeba szukać pięcioletniego Dawidka i gdy w czasie epidemii powstańcom trzeba zanieść obiad - terytorialsi zawsze są na miejscu. W upale, w mrozie, na terenach zalewowych. To ci sami ludzie, z których kpili i kpią politycy opozycji. Aż trudno w to uwierzyć.

Koronawirus. Terytorialsi dostarczyli na Mazowszu tysiące maseczek

Żołnierze 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej dostarczyli na terenie Mazowsza ponad 11,5 tys. maseczek wielorazowego użytku.

zobacz więcej

„Weekendowcy w mundurach” - mówił o terytorialsach w 2018 r. były minister obrony Tomasz Siemoniak. Gdy z żołnierzami WOT spotkał się premier Mateusz Morawiecki, polityk Platformy nie krył oburzenia. W tym samym roku 27 września ustanowiono świętem Wojsk Obrony Terytorialnej.

– Nic jeszcze nie zrobiły. Ustanowienie święta formacji bez osiągnięć to obelga dla reszty wojska – dodawał Marcin Kierwiński (PO).

Seria krytycznych opinii ciągnie się już od momentu, gdy w 2016 r. WOT powołano.

– To koncepcja utworzenia swoistych „zielonych ludzików”, podległych Antoniemu Macierewiczowi i wyjętych ze struktury dowodzenia armią – komentował już wówczas Jan Grabiec (PO). Ale fala hejtu nie ustała do dziś. Jeszcze kilka miesięcy temu Włodzimierz Czarzasty (SLD) stwierdził bowiem: „Na bezużyteczne Wojska Obrony Terytorialnej, narodowców biegających po lesie, rząd wydaje więcej niż na wywiad i kontrwywiad razem wzięte, czyli na służby rzeczywiście ważne dla naszego bezpieczeństwa”.

Rozumiem, że kilka lat temu opozycja mogła mieć wątpliwości, czy nowa formacja spełni swoje zadania. Nie rozumiem, jak od tylu lat można udawać, że nie widzi się ogromu ich poświęcenia i serca. Są wszędzie tam, gdzie akurat potrzeba rąk do pracy. Na wiosnę co roku pomagali mieszkańcom zalanych miejscowości. Układali worki z piaskiem, wypompowywali hektolitry wody.

Polacy zareagowali lepiej niż Niemcy i Amerykanie. Ale prawdziwy test przed nami

Najnowszy raport Google'a pokazał, że Polacy odpowiedzialnie potraktowali zagrożenie i radykalnie ograniczyli swoją aktywność publiczną. – Mogły na...

zobacz więcej

Gdy cała Polska drżała o pięcioletniego Dawida Żukowskiego, chłopca dniami i nocami szukało m.in. wielu żołnierzy WOT. Gdy przychodzą święta, łapią oni za paczki i ruszają do weteranów, a po wichurach niszczących domy pomagają Polakom przywrócić dach nad głowami.

Od kilku tygodni obok pracowników służby zdrowia stoją na pierwszym froncie walki z koronawirusem. Emerytom, którzy nie powinni wychodzić z domów, dowożą ciepłe posiłki i pomagają robić zakupy. Uruchomili nawet całodobową infolinię dla osób starszych. Ludzie samotni i źle znoszący izolację mogą bezpłatnie skorzystać w ten sposób z profesjonalnej pomocy doświadczonych psychologów.

Dziś oczy całej Polski zwrócone są na Biebrzański Park Narodowy. Siedząc w domach, przeglądamy zdjęcia z akcji zamieszczone na portalach internetowych i solidaryzujemy się z mieszkańcami tego regionu. Działacze Greenpeace pojawili się na miejscu z banerem „Tak wygląda kryzys klimatyczny”. Prawdziwe poświęcenie i służbę widzę jednak w tych, którzy od świtu do nocy gaszą płomienie tłumicami, budują magistrale wodne i dorzecza pogorzelisk.

Działania Wojsk Obrony Terytorialnej są tak szerokie i zróżnicowane, że aż ciężko za nimi nadążyć. Niewielu pewnie wie, że nawet w tej chwili – dzięki specjalistycznym szkoleniom – przeprowadzają liczne dekontaminacje Domów Pomocy Społecznej. Oczyszczając i dezynfekując te placówki, chronią osoby w ciężkim stanie oraz niepełnosprawne. W sumie wspierają już około 40 DPS-ów w całym kraju, a liczba ta wciąż rośnie.

Dostarczają środki ochrony medycznej.

Dają z siebie dosłownie wszystko.

Poświęcają swój czas potrzebującym.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej