RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Koronawirus: Tylko nauka ma szansę w starciu z COVID-19

SARS-CoV 2 ma na koncie 2,5 mln potwierdzonych zakażonych i przyczynił się do zgonu ponad 150 tys. osób globalnie(fot. Russian Defense Ministry\TASS via Getty Images)

Nauka „dziwna” znaczy raczej zadziwiająca niż pseudo. I taka jest ciekawa oraz może pomóc nam w zwalczeniu epidemii koronawirusa. Pseudonauka jest szalenie szkodliwa. Daje ludziom, którzy nie pojmują rzeczywistości, łatwe, choć fałszywe, bo magiczne w swej istocie wyjaśnienia dla rzeczywistości błyskawicznie rozwijających się technologii.

Naukowcy wyizolowali koronawirusa z łez pacjentki

Naukowcy ze szpitala zakaźnego w Rzymie wyizolowali koronawirusa z łez pacjentki – poinformowano na łamach naukowego pisma „Annals of Internal...

zobacz więcej

„Wierzę w Boga, nie w wirusa”, „Chcą nas wszystkich zaczipować, żeby nami sterować (o czym, gdyby była pani inteligentna, to by pani obejrzała film na History 2 lub Discovery 7)”, „Koronawirus to kod nadawany przez rząd (ten światowy, nie tam jakiś marny rząd RP oczywiście), odbierany przez nasze geny działające jak odbiorniki radiowe, które go replikują, by sterować naszymi neuronami i czynić nas powolnymi, kontrolując nasze umysły” lub z kolei „rząd (znowu ten wszechgalaktyczny) podkręcając anteny 5G modyfikuje tlen atmosferyczny tak, by hemoglobina go nie przyswajała i dlatego się ludzie duszą, a zmyślony koronawirus to tylko przykrywka dla akcji depopulacyjnej”.

„A świstak siedzi i zawija je w te sreberka” – jak podsumowałaby to znana reklama pewnej czekolady, na którą mleko dają fioletowe krowy. Nie widzieliście ich na alpejskich łąkach? No przecież pokazywali je w telewizji!

Żarty na bok, bo sytuacja jest poważna. SARS-CoV2 idzie na rekord – 2,5 mln potwierdzonych zakażonych – i przyczynił się do zgonu ponad 150 tys. osób globalnie. Jego obecność i skutki jego przebywania w ludzkim organizmie patomorfolodzy znajdują w wielu organach. Bardzo obrazowo ujął to zacytowany w teście odredakcyjnym na łamach ostatniego numeru „Science” kardiolog i patomorfolog Harlan Krumholz z Yale University: „COVID-19 atakuje niemal wszystkie organy, dewastując je z niespotykanym okrucieństwem”. Gdy weźmiemy pod uwagę przypadki zdiagnozowane metodami molekularnymi i USG płuc, to 5 proc. z nich wchodzi w przebiegu choroby w stan krytyczny.

Odpowiedzią na to zagrożenie nie musi być pseudonauka (homeopatia, biorezonans, „pamięć wody”, pola torsyjne) ani podpalenia „stacji bazowych telefonii 5G”. Odpowiedzią na zagrożenie powinna być nauka. Nawet taka, która czasem wydawałaby się laikom „dziwna” czy „nie do wiary”. I wiem, że naukowcy (i agencje finansujące naukę!) w sprawie SARS elegancko „dały ciała”, bo gdy tylko ta pierwsza epidemia przygasła w 2003-04 roku, natychmiast przestano finansować badania związane z tym pierwszym koronawirusem od nietoperza, bardzo groźnym dla ludzi. I włożono do zamrażarek wszelkie służące do tych badań instrumenty, nie pracując dalej nad kolejnymi, ani też szczepionką. Dlatego jesteśmy dziś tu, gdzie jesteśmy. W lesie.

Brytyjczycy mają szczepionkę na koronawirusa. Pomógł wirus od szympansa

W czwartek rozpoczną się próby kliniczne na ludziach szczepionki przeciw koronawirusowi stworzonej przez naukowców z uniwersytetu w Oxfordzie –...

zobacz więcej

Nauka jednak zawsze stanowi odpowiedź na takie wyzwanie i dziś chcę krótko opowiedzieć o dwóch pomysłach badawczo-rozwojowych (bo możliwe są tu nie tylko badania podstawowe, ale i wdrożenia). Pierwszy jest związany ze wspomnianym wyżej zjawiskiem wszędobylskości wirusa SARS-CoV-2. Gdybyż on był tylko znajdowany w układzie oddechowym… Ale tak jak inne koronawirusy ludzkie, a także SARS-CoV-1 i MERS-CoV, jest on obecnie znajdowany przez patomorfologów w tak centralnych dla naszego życia organach, jak ośrodkowy układ nerwowy, czyli mózg.

Nie chodzi zatem tylko o to, że przejściowa utrata węchu i smaku u bezobjawowych nosicieli sugerowała od dawna, że wirus może, przez część mózgu zwaną opuszką węchową, „wciskać” się wyżej. Czy jest neuroinwazja tego wirusa i w jakim zakresie, to jest bardzo ważne pytanie. A odkąd w jednym z pekińskich szpitali zmarł pacjent na wywołane w przebiegu COVID-19 wirusowe zapalenie ośrodkowego układu nerwowego, jest jasnym, że czas najwyższy badać temat, i to szybko.

W związku z tym prof. Thomas Hartung z Johns Hopkins Bloomnerg School of Public Health postanowił podejść do tematu w sposób mocno jeszcze niekonwencjonalny, a mianowicie badając infekcje koronawirusowe w modelu ludzkich mini mózgów. Co to takiego? Szerzej opisałam tu: „Naukowcy hodują mózg neandertalczyka. Stworzyli go z ludzkich neuronów”, a w skrócie procedura jest następująca.

Tzw. „cerebral organoid culture” to trójwymiarowe hodowle tkankowe pozyskane z namnażania komórek macierzystych mózgu pobranych z grzebienia nerwowego cewki nerwowej. W obecności odpowiednich czynników wzrostowych komórki takie dojrzewają w wiele różnych wyspecjalizowanych komórek budujących normalnie mózg. I w formie niewielkich „grudek” mogą sobie trwać i rosnąć w pożywce na plastikowych szaleczkach w laboratorium.

Koronawirus nie odpuści? „Prawdopodobieństwo drugiej fali pandemii bardzo duże”

Herman Goossens, profesor mikrobiologii na Uniwersytecie w Antwerpii, uważa, że prawdopodobieństwo drugiej fali pandemii koronawirusa we wrześniu...

zobacz więcej

Taki „minimózg” nie jest raczej siedliskiem świadomości, ale pozwala się transformować genetycznie, zakażać dowolnymi drobnoustrojami, w tym wirusami, oraz obserwować „czynnościowo”. Innymi słowy – nie można mu wprawdzie zrobić elektroencefalografii, ale już obserwację elektrofizjologiczną aktywności za pomocą elektrod jak najbardziej.

Choć to bardzo nowa technologia, u wielu, nawet naukowców, aczkolwiek nie neurologów, wzbudzająca niemal niedowierzanie, idealnie nadaje się do badań wpływu SARS-CoV-2 na ośrodkowy układ nerwowy. Powszechne bowiem u pacjentów z COVID-19 objawy (bóle głowy, splątanie, zaburzenia świadomości, bezsenność, zaburzenia krążenia w obrębie mózgu etc.) każą natychmiast próby wyjaśnienia podłoża tych zjawisk. Będzie to też kluczowe dla opracowywania terapii. Bo jeśli SARS-CoV-2 powszechnie dokonuje inwazji na ośrodkowy układ nerwowy, to warto uświadomić sobie, że lista leków, które tam docierają, jest bardzo krótka. A to ze względu na istnienie bariery krew-mózg.

Drugi naukowy pomysł, skomentowany w licznych środowiskach jako „dziwny”, a według mnie fascynujący, to roślinna, przeciwwirusowa maseczka na twarz. Jej pomysłodawcą jest prof. dr hab. Hazemem Kalaji, biolog z Instytutu Technologiczno-Przyrodniczego w Raszynie, specjalista od procesu fotosyntezy i zdalnego monitorowania stanu fizjologicznego roślin i środowiska.

Przeprowadziłam z profesorem Kalaji kilka dni temu długą rozmowę, w całości dla fanpage’u popularyzującego naukę, który prowadzę (Naukovo.pl). Przekonała mnie ona, że przynajmniej w skali makro – owych ścian roślin, które filtrowały by dla nas powietrze w bankach, galeriach handlowych czy aptekach – to innowacja z przyszłością. Zawsze byłoby zdrowiej dla nas wszystkich (oprócz alergików na konkretne rośliny).

Technologia wychodzenia z kwarantanny, zanim wyjdziemy z siebie

Tego jeszcze nie przerabialiśmy, zatem nauka „maca” bardziej niż „wie”, jak to zrobić – jak i kiedy zakończyć w sposób bezpieczny dla zdrowia...

zobacz więcej

O ile istotnie rośliny radzą sobie z adsorpcją nie tylko kurzu, pyłów, odchodów roztoczy czy grzybowych konidiów, tych wszystkich zmór alergików, ale także cząsteczek wirusów, byłoby to dziś bardzo pomocne. Z badań bowiem wynika, że ich „wirusobójczość” nie wynika z żadnych konkretnych roślinnych związków chemicznych aktywnych przeciw cząsteczkom zakaźnym. Że owe wirusy nawet nie wnikają do wnętrza roślinnych komórek.

Eksperymenty przeprowadzone przez prof. Kalaji stanowią, iż owa wirusobójczość wynika z adsorpcji owych cząsteczek – czyli ich jakby przyklejenia się do liści roślin. Owe rośliny, choć szczegółów, np. nazw gatunków czy rodzajów, nie można było ujawnić, gdyż innowacja jest przedmiotem międzynarodowego zgłoszenia patentowego, wymagają odrobiny wody i bardzo niewielkiej dawki światła. Są bardzo mało wymagające.

Inną rzeczą jest pomysł na maseczkę na twarz, tu trzeba przeprowadzić jeszcze bardzo wiele badań, zwłaszcza klinicznych (możliwe alergie skórne w kontakcie z tymi roślinami, podstawowa skuteczność wobec cząsteczek korona wirusów etc.) by ustalić, czy to działa i w jakim zakresie. Sam autor pomysłu nosi taką maseczkę. Twierdzi, że jest wygodniejsza, nie trzeba jej tak często zmieniać, znacznie mniej parują w niej okulary. Jak podkreśla profesor Kalaji, w zaistniałej sytuacji pandemii, każdy naukowiec, w zakresie swojej specjalności, chce jakoś pomóc. Wnieść coś do wspólnego wysiłku.

Pseudonauka i jej akolici, czasem utytułowani i bardzo znani, jak odkrywca wirusa HIV, noblista prof. Luc Montagnier, mają nam dziś do zaoferowania jedynie panikę w kwestiach zupełnie niezwiązanych z pandemią (5G, „nano-czipy”, szczepienia, etc), albo ignorowanie jej, jako „spisku nowego rządu światowego”. Można się na to oburzać, ale można próbować coś zrobić, aby ludziom po prostu pomóc. Odpowiedzią jest tu nauka.

źródło:
Zobacz więcej