RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Gazprom chce ochronić NS2 przed unijną kontrolą. Koronawirus zasłoną dymną

Berlin w sprawie Nord Stream 2 pełni rolę lobbysty Kremla w UE - pisze Petar Petrović (fot.REUTERS/Maxim Shemetov)
Berlin w sprawie Nord Stream 2 pełni rolę lobbysty Kremla w UE - pisze Petar Petrović (fot.REUTERS/Maxim Shemetov)

Niemcy już nawet nie ukrywają, że w sprawie Nord Stream 2 pełnią rolę lobbystów Kremla. Berlin, realizując plany Moskwy, wykorzystuje skupienie UE i państw członkowskich na pandemii i dąży do wyłączenia gazociągu spod prawa unijnego. Działania te budzą zdecydowany sprzeciw Polski.

Tak wykuwa się sojusz. Amerykańskie LNG przez Polskę na Ukrainę

Epidemia koranowirusa zepchnęła w cień niezwykle ważną informację zapowiadającą dostarczanie ogromnych ilości amerykańskiego LNG przez terminal w...

zobacz więcej

Zgodnie z dyrektywą – unijnymi regulacjami objęte są gazociągi łączących kraje Wspólnoty z państwami trzecimi. Na jej mocy operator gazociągu musi być niezależny od dostawcy gazu. Spod jej obowiązywania wyłączone są zaś te, których budowa została ukończona przed 23 maja 2019 roku.

To jednak nie dotyczy NS2, który, początkowo – według rosyjskich planów – miał powstać do końca 2019 roku, ale z powodu szeregu działań przeciwko niemu podjętych, nie powstał do dziś. Rosyjskie, a co za tym idzie i niemieckie nadzieje na szybkie ukończenie jego budowy okazały się płonne. A to przez długi czas Dania zwlekała z wydaniem zgody na jego budowę przez swoje wody terytorialne, a to Polsce i Ukrainie udawało się przekonać kolejne państwo członkowskie do sprzeciwu, co, ostatecznie, wpłynęło również na sceptyczną opinię samej KE.

A na koniec USA zapowiedziały nałożenie sankcji na firmy współpracujące przy jego powstawaniu. Decyzja ta skutecznie opóźnia budowę gazociągu, gdyż uczestniczące w tym europejskie firmy wolały nie ryzykować restrykcji. Rosjanie musieli się więc złapać ostatniej deski ratunku i zapowiedzieli, że dokończą inwestycję własnymi silami.

W tym celu ściągają statek Akademik Czerski, który jednak też ma opóźnienia z dotarciem na Morze Bałtyckie. Dmitrij Marinczenko z Fitch Commodities cytowany przez RIA Novosti twierdzi, że kryzys cen gazu związany z pandemią powinien sprawić, iż głównym celem Gazpromu na ten i przyszły rok będzie bilansowanie przepływów finansowych, a nie ukończenie NS2. To zaś oznacza, że może on nie zostać wybudowany nie tylko – jak zapowiadał Kreml – do końca tego roku, ale też pierwszego kwartału przyszłego.

Berlin wciąż jednak na wszelkie sposoby stara się przekonać wszystkich w UE i nawet Ukrainę, że sama inwestycja jest bezpieczna i w żadnym wypadku nie jest polityczna, a także, że jest na tyle transparentna, że może zostać spod tychże unijnych zasad wyłączona.

Rosyjski wiceminister: Nord Stream 2 powstanie na przełomie roku

Ministerstwo energetyki Rosji jest przekonane, że gazociąg Nord Stream 2 zostanie ukończony, i za termin sfinalizowania projektu przyjmuje przełom...

zobacz więcej

Kilka dni temu niemiecki ambasador w Moskwie oświadczył, że ma nadzieję na ukończenie budowy NS2, ponieważ, w jego opinii, jest to projekt służący bezpieczeństwu energetycznemu Niemiec oraz innych krajów europejskich. – Jest on elementem naszej zdywersyfikowanej polityki energetycznej, jednym z ważnych źródeł energii. Jest zatem istotny dla bezpieczeństwa energetycznego Niemiec oraz innych europejskich krajów – oceniał Geza Andreas von Guy.

Mówiąc o sankcjach, które zostały nałożone przez Stany Zjednoczone i utrudniły budowę gazociągu, powiedział zaś, że „Niemcy odrzucają eksterytorialne sankcje ogłoszone przez USA”.

Jeszcze dalej w swoich ocenach poszedł szef komisji ds. gospodarki i energetyki w Bundestagu – Klaus Ernst, który powiedział, że wymagają one działań odwetowych i to – uwaga – nie samych tylko Niemiec, ale całej Europy. Uważa on, że mogłyby one polegać na nałożeniu kontr-sankcji na amerykański gaz wydobywany za pomocą szczelinowania hydraulicznego.

Ten sam gaz łupkowy – LNG – który dostarczany jest do terminala w Świnoujściu i stanowi jedno z głównych źródeł dywersyfikacji Polski. Ten sam, który transportowany jest i w inne części Europy i wszędzie zmniejsza uzależnienie od monopolu Gazpromu.

Pomimo licznych apeli i wciąż agresywnej postawy Kremla, zdecydowana większość Niemców popiera budowę NS2 i krytykuje amerykańskie sankcje. Nie przekonują ich tym samym głosy wskazujące, że dla Rosji będzie to nowe źródło dochodów i instrument nacisku na cały region, w tym władze w Kijowie, a przy tym uzależnia energetycznie i politycznie Niemcy, co może przekładać się na relacje UE – Moskwa.

Berlin stoi jednak na stanowisku, że zawsze uda mu się osiągnąć porozumienie z Kremlem i patrzy w pierwszym rzędzie na niską cenę uzyskiwanej od niego gazu, co jest niezwykle korzystne dla niemieckiej gospodarki.

Nasi zachodni sąsiedzi potrzebują dla niej nowych źródeł energii, co związane jest z realizacją konkretnych deklaracji rządu w Berlinie – idziemy w zielonym kierunku, zamykamy elektrownie atomowe i kopalnie. Na razie są, co prawda, daleko od osiągnięcia tego celu i znajdują się na szczycie listy emitentów CO2 w Europie, ale nie rezygnują z planów dostaw rosyjskiego gazu, a przy tym odsprzedawania jego części innym unijnym krajom.

MSZ Rosji: Ukończymy Nord Stream 2 bez względu na sankcje

Budowa gazociągu Nord Stream 2 zostanie ukończona bez względu na ewentualne sankcje ze strony USA – oświadczył w poniedziałek wiceminister spraw...

zobacz więcej

Po tym, jak na początku roku – budująca NS2 – córka spółka Gazpromu złożyła wniosek do niemieckiego regulatora – Bundesnetzagentur – o wyłączenie spod nowej dyrektywy, KE zapowiedziała, że będzie pilnować realizacji dyrektywy.

Jak jednak donosiła niedawno brukselska korespondentka Polskiego Radia – Beata Płomecka, niemiecki regulator, wykorzystując pandemię, planuje wyłączyć gazociąg spod tej dyrektywy. Rozmawiający z nią ekspert do spraw energetyki profesor Alan Riley oceniał, że pomimo tego, że przed 23 maja 2019 roku NS2 nie tylko nie był ukończony, ale był zbudowany jedynie w 40 procentach i nie miał wszystkich pozwoleń, to jednak istnieje niebezpieczeństwo że „po cichu zostanie on wyłączony spod unijnego prawa”.

– Podmioty niemieckie chcą wyraźnie reprezentować interesy rosyjskie i nam się to nie podoba – skomentował z kolei tę sprawę na antenie Programu 1 Polskiego Radia prezes PGNiG Jerzy Kwieciński. Szef PGNiG dodał, że spółka będzie apelowała do KE, by NS2 i Gazprom podlegały takim samym rygorom europejskim, jak inne firmy działające na rynku UE.

Swoich obaw nie kryje także europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski. – Podczas gdy oczy wszystkich zwrócone są na rosnącą liczbę ofiar, a cała Europa łączy się we wspólnym wysiłku, jakim jest walka z zarazą, w Bundestagu są prowadzone chyłkiem rozmowy o możliwych derogacjach, wyłączeniach Nord Stream 2 spod prawa unijnego – podkreślił europoseł w rozmowie z BiznesAlert. – Bundesnetzagentur do maja ma wydać decyzję dotyczącą zwolnienia gazociągu spod znowelizowanej dyrektywy, powołując się na fakt, że projekt był ukończony z finansowego punktu widzenia przed wejściem w życie znowelizowanej dyrektywy, tj. przed majem 2019, co jest oczywistą nieprawdą i bezprawnym nadużyciem – dodał.

Jego głos – na szczęście – będzie jeszcze bardziej słyszalny niż dotychczas, gdyż został on stałym sprawozdawcą Parlamentu Europejskiego do spraw bezpieczeństwa energetycznego. Jacek Saryusz-Wolski zapowiedział, że będzie się w pierwszym rzędzie przyglądał przestrzeganiu dyrektywy wobec NS2.

Zamierza on też przygotować raport podsumowujący działania UE w kwestiach energetycznych od 2006 roku, czyli od pierwszego kryzysu, wywołanego przez Rosję, gdy ta zakręciła Ukrainie, a przy tym Europie, kurek z gazem.

USA rozpatrują dalsze sankcje wobec Nord Stream 2

Stany Zjednoczone wprowadzą dodatkowe sankcje wobec Nord Stream 2, gdyby Rosja chciała spróbować na własną rękę dokończyć gazociąg – podał na...

zobacz więcej

Jak pisze z kolei Grzegorz Krzyżanowski, współpracownik BiznesAlert.pl, Nord Stream 2 AG opłacił raport Instytutu Gospodarki Energetycznej na Uniwersytecie w Kolonii (EWI) chwalący sporny gazociąg o tej samej nazwie jako narzędzie obniżki cen dostaw gazu do Polski. Ten dokument ma służyć jako punkt odniesienia w argumentacji na korzyść NS2 i będzie zapewne wykorzystywany medialnie oraz politycznie, aby pokazać nieracjonalność przeciwników tego projektu.

„Podobnym narzędziem są badania opinii publicznej, które pokazują, że w Niemczech jest społeczne poparcie dla budowy gazociągu. Warto przy tym podkreślić, że podmiot, który zlecił te badania, OAOEV (niemieckie NGO zajmujące się promocją biznesu ze Wschodem) ma powiązania z Kremlem i spółką Nord Stream 2 AG” – podaje Krzyżanowski.

Przykład ten pokazuje determinację strony niemieckiej i rosyjskiej. Można mieć nadzieję, że zdecydowana postawa Polski i krajów naszego regionu uniemożliwi łamanie dyrektywy przez niemiecko-rosyjski sojusz. Gazprom musi się przyzwyczaić, że Warszawa będzie bacznie obserwować wszystkie jego posunięcia i nie będzie się obawiać ich zaskarżania.

A że przynosi to efekty, pokazała wygrana PGNiG z Gazpromem przed sądem w Sztokholmie, w sprawie zbyt wysokich i nierynkowych cen za dostarczany przez niego gazu w ramach kontraktu jamalskiego. Kontraktu, który, dzięki działaniom dywersyfikacyjnym rządu PiS w ostatnich latach po roku 2022 nie będziemy przedłużać.

Teraz, przed Polską stoi zadanie dopilnowania, by Moskwa i Berlin nie wykorzystały zamieszania związanego z pandemią i nie wyrwały NS2 spod obowiązującej go dyrektywy.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej