RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Ropa poniżej zera. Ekspert wyjaśnia, czy ceny w Polsce znów spadną

Załamanie na rynku ropy w USA zdaniem eksperta nie wpłynie mocno na ceny paliw w Polsce (fot. PAP/EPA/DAN ANDERSON)
Załamanie na rynku ropy w USA zdaniem eksperta nie wpłynie mocno na ceny paliw w Polsce (fot. PAP/EPA/DAN ANDERSON)

Rynek ropy naftowej w USA chwilowo się załamał. – To zdarza się pierwszy raz – przyznaje w rozmowie z portalem tvp.info dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw. Tłumaczy jednak, że sytuacja jest przejściowa, dotyczy głównie rynku amerykańskiego i wynika z przepełnienia tamtejszych magazynów.

Premier: Wsparcie państwa to szansa na utrzymanie milionów miejsc pracy

Polska, według banku UniCredit, w najbardziej znaczący w Europie Środkowo-Wschodniej sposób zadbała o utrzymanie miejsc pracy; przedsiębiorstwa...

zobacz więcej

Amerykańskie media informują, że w pewnym momencie cena ropy wynosiła -1,43 dol., czyli najmniej od czasów otwarcia kontraktów terminowych w 1983 r.

W sieci natychmiast pojawiły się pytania, czy polscy kierowcy będą płacić na stacjach symbolicznie niskie kwoty. Jakub Bogucki wyjaśnia, że choć wygląda to sensacyjnie, Amerykanie poradzą sobie z obecną sytuacją, a przełożenie na nasz rynek nie będzie aż tak znaczące. – U nas takie zjawisko zapewne nie zaistnieje – ocenia.

– To zdarza się pierwszy raz, ale wyjaśnienie jest zaskakująco proste. Na rynku amerykańskim ma miejsce specyficzna sytuacja. Kończy się kontrakt na majowe dostawy ropy. Ci, którzy mają kontrakty i w maju będą musieli ropę odebrać, decydują się wyprzedawać te kontrakty, bo fizycznie nie mają gdzie składować surowca – podkreśla ekspert.

Wyjaśnia, iż problem bierze się stad, że amerykańskie magazyny są praktycznie pełne. Jeżeli ktoś przyjmie kolejną dostawę ropy, nie ma co z nią zrobić.

– Musiałby ją trzymać w beczkach, bo wolnych przestrzeni nie ma już ani w magazynach, ani na tankowcach. Większość decyduje się więc to wyprzedawać i mamy do czynienia z sytuacją, gdy producenci ropy, chcąc ją sprzedać, muszą do niej teoretycznie dopłacić. To sytuacja dziwna i nietypowa. Pojawia nam się też jednak contango, czyli takie zjawisko, gdy cena ropy z przyszłości jest wyższa niż ta obecna – mówi rozmówca portalu tvp.info.

„Newsweek” atakuje ministra zdrowia. Tarczyński: Lis gra na zyskanie punktów opozycji

Minister zdrowia Łukasz Szumowski wskoczył na pierwsze miejsce w rankingu polityków z największym zaufaniem społecznym. – Ufają mu nawet ci...

zobacz więcej

Jakub Bogucki zaznacza, że nietypowego zjawiska nie przekładałby na rynek europejski. Zauważa, że „to specyfika rynku amerykańskiego, który jest w tej chwili bardzo nasycony".

– Z drugiej strony prezydent Donald Trump powiedział, że USA planują wstrzymanie importu z Arabii Saudyjskiej i zastąpienie go skupem interwencyjnym we własnym kraju, więc amerykańskie władze już działają nad tym, jak tę sytuację rozwiązać – komentuje.

Analityk rynku paliw zaznacza, że Europa działa w sferze, gdzie kluczowym notowaniem jest cena ropy brent, czyli ropy z Morza Północnego. Tu ceny są dużo bardziej stabilne, a surowiec łatwiejszy w transporcie oraz magazynowaniu. Ekspert wskazuje, że ropa brent potaniała o około dolara i choć spadki występują także u nas, nie będą aż takie, jak w USA.

– A przypomnijmy, że rekordowa cena w Stanach Zjednoczonych też dotyczy kontraktu majowego, który trzeba będzie odebrać w najbliższym czasie, a nie na przykład cen na kolejne miesiące – podkreśla.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej