RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kłamstwa i prowokacje. Rosyjska agresja mimo pandemii koronawirusa

Podczas gdy Zachód i większość liczących się państw na świecie swoje siły zbrojne rzuca na front walki z koronawirusem, Rosja się nie zmienia (fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY)
Podczas gdy Zachód i większość liczących się państw na świecie swoje siły zbrojne rzuca na front walki z koronawirusem, Rosja się nie zmienia (fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY)

Podczas gdy Zachód i większość liczących się państw na świecie swoje siły zbrojne rzuca na front walki z koronawirusem, Rosja się nie zmienia. Nadal prowokuje i pręży militarne muskuły. Przeszkadza innym w walce z pandemią, a przede wszystkim potwierdza, że to ona, a nie NATO, jest stroną agresywną i dążącą do konfrontacji.

Dezinformacja i agresja. Rosja także w obliczu pandemii pozostaje Rosją

Pandemia koronawirusa nie wpłynęła na zmniejszenie agresywnych poczynań Kremla zarówno w dezinformacji i manipulacji, jak i prób zastraszania...

zobacz więcej

Poligon w obwodzie jarosławskim (artyleria plus desantowcy), poligon na Pacyfiku (strzelanie artyleryjskie), ćwiczenia czołgów elitarnej Dywizji Kantemirowskiej w obwodzie moskiewskim, ćwiczenia obrony przeciwlotniczej (S-300) w obwodzie nowogrodzkim, loty bombowców strategicznych Tu-22M3 z Irkucka, ćwiczenia śmigłowców Floty Czarnomorskiej (walka z wrogimi okrętami podwodnymi). A to nie wszystkie ćwiczenia przeprowadzone przez rosyjskie siły zbrojne w dniu 11 kwietnia. Podobnie było 10 kwietnia, podobnie każdego dnia od momentu wybuchu epidemii COVID-19 w Rosji.

Pandemia pandemią, a pewne cele muszą być zrealizowane zgodnie z założeniami Kremla. Najważniejszy jest konfrontacja z Zachodem, której kluczowym elementem jest rywalizacja z NATO i USA. Wybuch pandemii wpłynął radykalnie na politykę państw zachodnich. Priorytetem jest walka z koronawirusem. Do tego angażuje się więc także siły zbrojne. Co rzecz jasna może powodować osłabienie ich zdolności obronnych. I właśnie to wykorzystać próbuje Rosja.

Pandemia wpłynęła wręcz paraliżująco na stricte wojskowe działania NATO. 13 marca wstrzymano wszelki ruch personelu i sprzętu wojskowego z USA do Europy. Odwołano nie tylko planowane w Norwegii ćwiczenia Cold Response, ale też ćwiczenia towarzyszące Defender Europe 2020: Dynamic Front, Joint Warfighting Assessment, Saber Strike oraz Swift Response. W samych Defender Europe 2020 poważnie ograniczono skalę. Należy pamiętać, że Moskwa bardzo ostro reagowała na te manewry, mówiąc, że NATO chce ćwiczyć inwazję na Rosję, i zapowiadając własne manewry w odpowiedzi.

Świat go wtedy zapamiętał. Polski prezydent zaskoczył Putina i Busha

Tego prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu nikt nie odbierze. O wyprawie do Tbilisi raportowali w tajnych depeszach amerykańscy dyplomaci: „Polska...

zobacz więcej

Po wycofaniu się NATO na wielką skalę z ćwiczeń wojskowych na rzecz pomagania własnym społeczeństwom w walce z koronawirusem, Rosja ogłosiła, że rezygnuje z ćwiczeń u granic NATO (wywiad prasowy wiceministra Aleksandra Fomina z 23 marca). Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział tego samego dnia, że decyzja Rosji o wstrzymaniu ćwiczeń wojskowych w pobliżu granic z państwami leżącymi na zachód od niej związana jest z sytuacją wokół pandemii koronawirusa i ma charakter prewencyjny. Nie musiało minąć nawet kilka dni, by okazało się, że to kłamstwo. Któremu nie należy się dziwić. Wszak 25 marca, występując w parlamencie, minister obrony Siergiej Szojgu oświadczył, że potencjał bojowy rosyjskich sił zbrojnych wzrósł od roku 2012 dwukrotnie, co pozwoliło na utrzymanie parytetu strategicznego z NATO. To, co się wydarzyło w kolejnych dniach potwierdza, że niezależnie od pandemii koronawirusa i globalnego kryzysu z nią związanego, Rosja nadal dąży do konfrontacji z NATO. Jak powiedział dowódca sił powietrznych Estonii Rauno Sirk, w ostatnim tygodniu marca, sądząc po przelotach rosyjskich samolotów, nie nastąpiły żadne pozytywne zmiany w kontekście aktywności wojskowej Rosji. Tylko w ciągu tygodnia myśliwce NATO musiały czterokrotnie startować do rosyjskich samolotów, które wykonywały loty bez włączonych transponderów.

Morskie i powietrzne prowokacje

Nie spadła chociażby wcale intensywność ćwiczeń sił morskich Rosji. Okręty i samoloty Floty Północnej, Floty Bałtyckiej, Floty Pacyfiku, Floty Czarnomorskiej i Flotylli Kaspijskiej realizują zadania szkoleniowe – także strzelania - jakby nie było żadnej pandemii. Co więcej, są to nawet duże ćwiczenia, jak wtedy, gdy z Bałtijska wypłynęło około dwudziestu jednostek. Rosjanie dopuszczają się prowokacji w czasie, gdy inne kraje rzucają swoje siły zbrojne do walki z pandemią. Tak było w przypadku brytyjskim. 26 marca Royal Navy poinformowała, że dziewięć okrętów brytyjskich podążało za siedmioma rosyjskimi okrętami w związku z zauważonym „niezwykle wysokim poziomem ich aktywności” w Kanale La Manche i na Morzu Północnym.

Rosjanie posłali silną eskadrę: dwie korwety, dwa duże statki desantowe, fregaty oraz ich statki pomocnicze i holowniki. Taka grupa jednostek popłynęła z Bałtyku do Kanału La Manche i następnie z powrotem. „W czasie gdy specjaliści od logistyki i planiści wojskowi Royal Navy współpracują z pozostałymi gałęziami sił zbrojnych, aby pomóc w reagowaniu na koronawirusa, marynarze Royal Navy i załogi samolotów monitorowali każdy ruch rosyjskich okrętów za pomocą najnowocześniejszych radarów, kamer monitorujących i czujników, które pozwalają im śledzić ich kurs i prędkość podczas mijania Wysp Brytyjskich” - można przeczytać w komunikacie brytyjskiej floty.

USA wycofają się z Iraku?

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo stwierdził w środę, że USA chcą rozpocząć w czerwcu „strategiczny dialog” a Irakiem, który ma obejmować...

zobacz więcej

31 marca media poinformowały, że Flota Czarnomorska zostanie wyposażona w nowoczesne fregaty rakietowe projektu 22350 przenoszące pociski Kalibr i Cyrkon. Pociski manewrujące Kalibr określa się czasem mianem „rosyjskich Tomahawków”. Rosjanie użyli ich już w działaniach zbrojnych – gdy z jednostek Flotylli Kaspijskiej ostrzelali kilka lat temu pozycje Państwa Islamskiego w Syrii.

Z kolei hipersoniczne Cyrkony to nowa broń. W lutym informowano o udanym teście pocisku: wystrzelony z fregaty Admirał Gorszkow na Morzu Barentsa uderzyć miał w cel naziemny na poligonie na północnym Uralu. Zasięg? Ponad 500 km. Putin mówił wcześniej, że Cyrkon ma prędkość ok. 9 machów, a zasięg ponad 1000 km. 8 kwietnia amerykańskie F-22 przechwyciły parę rosyjskich morskich samolotów patrolowych w pobliżu Aleutów. Amerykańska armia uważa, że Rosjanie w ten sposób testowali zdolności militarne USA w dobie pandemii. Raptory przechwyciły rosyjskie Ił-38 Delfiny w przestrzeni międzynarodowej nad Morzem Beringa. Amerykanie wysłali samoloty po tym, jak Rosjanie wlecieli w Strefę Identyfikacji Obrony Powietrznej, która rozciąga się ok. 320 km od wybrzeży Alaski. Ił-38 to samolot do zwalczania okrętów podwodnych.

Front ukraiński

Rosja nie tylko prowokuje i testuje w czasie pandemii. Wciąż też zabija ludzi na prawdziwej wojnie. 1 kwietnia ukraińskie dowództwo podało, że w ciągu minionej doby jeden żołnierz zginął, a dwóch zostało rannych w wyniku ostrzału ze strony prorosyjskich separatystów. Na ukraińskie pozycje spadły pociski z uzbrojenia zabronionego przez porozumienia mińskie. Jak podało Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, w marcu w Donbasie zginęły dwie osoby cywilne, a 17 zostało rannych. To największe straty wśród ludności cywilnej od września 2019 roku. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zaapelował 2 kwietnia do Rosji o wstrzymanie agresywnych działań separatystów, tak by można było podjąć działania powstrzymujące pandemię koronawirusa.

W Europie zdrowie musi zaczekać

Mogłoby się wydawać, że tak dramatyczne okoliczności unieważnią tradycje robienia sobie żartów z okazji pierwszego kwietnia. Prima aprilis w...

zobacz więcej

Tymczasem Moskwa nie tylko nie powstrzymuje swych wasali w Doniecku i Ługańsku, ale też podejmuje działania wskazujące na zamiar wznowienia otwartej agresji na Ukrainę. Pod koniec marca rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że rozpoczęło proces formowania nowej dywizji i dwóch brygad w pobliżu granicy z Ukrainą. Dywizja strzelców zmotoryzowanych i brygady artylerii (jedna konwencjonalnej, druga rakietowej – uzbrojona w Iskandery) powstają w Południowym Okręgu Wojskowym. Wzdłuż granicy, w sąsiedztwie obwodów charkowskiego, sumskiego i czernihowskiego, Rosja rozmieszcza oddziały Kozaków. Pod koniec marca Radio Swoboda podało, że Moskwa wysyła specjalistów od spraw Kozaków w FSB, żeby przygotowywali nowe paramilitarne formacje i integrowali je z Siłami Zbrojnymi FR, jak też zapewniali im profesjonalne szkolenie wojskowe. Kilka miesięcy wcześniej Putin zwierzchnikiem wszystkich organizacji kozackich w Rosji uczynił atamana Nikołaja Dołłudę, w 2014 rok mocno zaangażowanego w aneksję Krymu.

Rosja wzmacnia też potencjał militarny swojej najbardziej na zachód wysuniętej eksklawy. Z początkiem kwietnia w obwodzie kaliningradzkim dobiegł końca proces rozmieszczania nowego dywizjonu artylerii rakietowej wyposażonego w wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe Smiercz. Dotychczas wzmocniona nowym uzbrojeniem brygada uzbrojona była w Grady. Systemy Smiercz mają zasięg od 20 do 70 km – w zależności od typu pocisku. To oficjalna wersja rosyjska. Tak naprawdę to jednak Tornado-S, czyli ulepszona wersja BM-30 Smiercz. I ma zasięg 120 km. Może być połączony z rosyjskim systemem nawigacji satelitarnej GLONASS, co umożliwia wysoką precyzję ostrzału. Zdaniem części rosyjskich ekspertów, rozmieszczenie Tornado-S w eksklawie jest ściśle związane z budową w Polsce elementów tarczy antyrakietowej USA. Rosjanie ogłosili też, że umieszczą w obwodzie kaliningradzkim system radarowy nowej generacji Kontejner. W jego zasięgu znajdzie się niemal cała kontynentalna Europa i Wielka Brytania. Kontejner może naprowadzać pociski manewrujące i hipersoniczne na odległość 3 200 km. Podobny radar od 2019 roku działa w Mordowii, w głębi Rosji.

Koronawirus w sieci ludzkich serc i umysłów

Przysłowie powiada: „siła złego na jednego”. A co, gdy bywa odwrotnie? Globalny kryzys wymaga globalnego poszukiwania rozwiązań. Wymaga współpracy,...

zobacz więcej

Wróg pozostaje wrogiem

W zachodnich częściach Rosji, blisko granic NATO, obserwujemy znaczące aktywności militarne - alarmował 1 kwietnia w Brukseli sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Zapewnił przy tym, że gotowość operacyjna NATO jest utrzymana mimo pandemii. Jeśli Kreml liczył na to, że za ograniczeniem aktywności ćwiczebnej sił Sojuszu, szczególnie Amerykanów, w Europie pójdzie jakieś wycofywanie się Stanów Zjednoczonych ze Starego Kontynentu, to grubo się pomylił. Jak zapewniła, pytana przez PAP, Kay Bailey Hutchinson, ambasador USA przy NATO, Stany Zjednoczone pozostają absolutnie zaangażowane w bezpieczeństwo w Europie i nie zamierzają wycofywać żołnierzy z Polski ani z innych krajów .

- To nie jest czas na zmniejszanie liczby żołnierzy. Chcemy ich chronić, zapewniamy im opiekę. Jesteśmy absolutnie zaangażowani w bezpieczeństwo Polski, państw bałtyckich i naszych sojuszników, ale też naszych partnerów, takich jak Ukraina i Gruzja - powiedziała Hutchinson. Wbrew bowiem histerycznym deklaracjom różnych ekspertów, świat po pandemii wcale nie będzie tak różny od tego sprzed. Także jeśli chodzi o zagrożenia płynące dla NATO ze strony innych państw.

źródło:
Zobacz więcej