RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Miał atak serca za kierownicą. Nie pomogli mu, bo bali się koronawirusa

Mimo blisko godzinnej walki o życie kierowcy, ratownicy LPR nie zdołali go uratować (fot. arch.PAP/Wojtek Jargiło, zdjęcie ilustracyjne)

W województwie śląskim 37-letni kierowca tira zasłabł na światłach. Świadkowie zareagowali dlatego, że jego auto zaczęło się toczyć. Zatrzymali je, ale kierowcy nie udzielili pomocy, obawiając się, że jest zakażony koronawirusem. Mężczyzna zmarł na zawał serca, mimo przeprowadzonej później akcji ratowników LPR.

47-letni kierowca tira zginął na autostradzie A4

Do śmiertelnego wypadku doszło w środę wieczorem na autostradzie A4 na trasie Kraków – Katowice. 47-letni kierowca tira zatrzymał się na pasie...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

W środę około godz. 17, na jednym ze skrzyżowań w Goczałkowicach-Zdroju w woj. śląskim doszło do tragicznego zdarzenia. Prowadzącemu samochód ciężarowy 37-letniemu mężczyźnie, który stał na światłach, przestało pracować serce. Jego pojazd zaczął się toczyć na czerwonym świetle, co zaniepokoiło innych kierowców. Jeden ze świadków zdarzenia wspiął się do kabiny tira i unieruchomił ciężarówkę. Nikt jednak nie pomógł kierowcy. - Nie rozpoczęli reanimacji z obawy przed zakażeniem koronawirusem - napisał lokalny portal bielsko.info, powołując się informację jednego z czytelników.

Załoga śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego przybyła na miejsce już po kilku minutach, niemalże na równo z naziemnym zespołem ratownictwa medycznego. Po chwili na miejsce dotarli strażacy i policjanci. Mimo blisko godzinnej walki o życie kierowcy ciężarówki, nie udało się go uratować.

źródło:
Zobacz więcej