RAPORT

Kampania 2020

Kapłan z Włoch ostrzega: Możemy stać się narzędziem rozprzestrzeniania się wirusa

Tutaj nie potrzeba heroizmu (fot. Francesca Volpi/Blooomberg)

Ks. Giovanni Musazzi kapelan szpitala Luigi Sacco w Mediolanie w rozmowie z Włodzimierzem Rędziochem, korespondentem „Niedzieli” podzielił się swoimi refleksjami i radami, które mogą się okazać bardzo cenne dla Kościoła w Polsce w czasach szerzenia się epidemii.

Nietypowa Wielkanoc pod Giewontem. Księża wyjadą do wiernych

Choć przez epidemię tegoroczna Wielkanoc odbędzie się bez licznego udziału wiernych w kościołach, księża misjonarze z zakopiańskiego Sanktuarium...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

– W czasach epidemii niepokoi mnie naiwna postawa niektórych moich kolegów kapelanów, która może wyrządzić szkodę ludziom (pacjentom i księżom), jak i Kościołowi. Tutaj nie potrzeba heroizmu – podkreśla ks. Giovanni Musazzi.

– Kościół jest obecny w szpitalach i musi tam pozostać, ale nie może postępować nierozsądnie! My, kapelani, jeśli nie będziemy ostrożni, nie tylko narażamy się na niebezpieczeństwo, ale możemy stać się narzędziem rozprzestrzeniania się wirusa. Jeśli nie będziemy przestrzegać wszystkich koniecznych zasad, aby chronić siebie, lekarzy i pacjentów, słusznie wydalą nas ze szpitali, w których jesteśmy gośćmi. Mamy obowiązek ściśle przestrzegać obowiązujących zasad – zaznacza kapłan z Włoch.

– Kapelan, który nie odbył kursu przygotowawczego, aby wejść do izolatki, robi coś niebezpiecznego dla siebie i innych – dodaje. – Jeśli prawdą jest, że musimy być blisko naszego ludu, prawdą jest również to, że nie można rzucać wyzwania Bogu – „czuję się bohaterem, więc nie złapię wirusa” – kontynuuje ks. Musazzi.

Zapytany o to, jakie zasady musi ksiądz respektować, idąc z Eucharystią i olejem do namaszczenia chorych kapelan mediolańskiego szpitala odpowiedział, że „nie do pomyślenia jest, aby hostie i święty olej zostały przyniesione w pojemniku i buteleczce na odział COVID-19, a następnie wyniesione z powrotem”. – Wszystko byłoby skażone – wyjaśnia.

Wielki Czwartek w Ziemi Świętej. Nabożeństwo bez wiernych

W nabożeństwach Triduum Paschalnego w Ziemi Świętej zabraknie w tym roku wiernych. Epidemia koronawirusa i wprowadzone restrykcje sprawiły, że...

zobacz więcej

– Hostie należy umieścić w sterylnych plastikowych torebkach po starannym oczyszczeniu ich z okruchów lub fragmentów; biorę tylko tyle hostii, ilu pacjentów prosiło mnie o komunię. Olej do namaszczenia chorych jest również przenoszony w minimalnej ilości (jedna kropla) w sterylnym plastikowym woreczku, który jest następnie niszczony w pokoju, w „brudnej strefie” – kontynuuje ks. Musazzi.

– Ubieram się we wszystkie niezbędne zabezpieczenia (kombinezon, podwójne rękawiczki, buty, przyłbica, maseczka ochronna typu 2 lub 3; normalna maska chirurgiczna typu 1 jest całkowicie niewystarczająca) – wymienia ks. Musazzi.

– Żaden kapłan nie powinien mieć kontaktu z pacjentami z COVID-19 bez odbycia podstawowego kursu z zakresu chorób zakaźnych, przeprowadzonego przez lekarzy lub pielęgniarki. We Włoszech Kościół zapłacił wysoką cenę za to niedopatrzenie – tylko w marcu zmarło 87 kapłanów – zaznacza włoski kapłan.

– Należy dobrze przygotować kapłanów, którzy mają pracować na oddziałach chorób zakaźnych. W tym względzie improwizacja nie jest dozwolona, nie są potrzebni nieostrożni kapłani, ale tacy, którzy potrafią być posłusznymi swojemu biskupowi, konferencji episkopatu i lekarzom – dodaje.



Ks. Giovanni Musazzi wskazuje również jak ważne jest wprowadzenie konkretnych zasad przez konferencje episkopatu. – Konferencja Episkopatu Włoch określiła bardzo surowe zasady w tym względzie, ale widzę, że wiele gremiów z innych krajów spóźnia się z ustaleniem podobnych zasad. Mmam na myśli przede wszystkim Europę – jestem w kontakcie z współbraćmi, którzy informują mnie o przepisach już przyjętych w różnych krajach. W Stanach Zjednoczonych zasady te zostały ustalone na czas i w sposób precyzyjny – ocenił ks. Musazzi.

źródło:
Zobacz więcej