RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

„Trzeba chodzić po ziemi”. Poseł Lewicy wrócił do zawodu lekarza

Poseł Zdzisław Wolski codziennie łączy obowiązki parlamentarzysty z pracą lekarza internisty (fot. PAP/Hanna Bardo)

Jako posłowie pracujemy intensywnie, ale trzeba też chodzić po ziemi – uważa poseł Lewicy Zdzisław Wolski, który od początku epidemii codziennie przyjmuje pacjentów jako lekarz internista w przychodni w Częstochowie. Zachęca też do tego innych posłów i senatorów oraz wskazuje, że z powodu koronawirusa służba zdrowia już wkrótce może znaleźć się w trudnej sytuacji kadrowej. – Może być sytuacja, że każdy lekarz będzie na wagę złota – mówi polityk Lewicy w rozmowie z portalem tvp.info.

Kidawa-Błońska: Każdy lekarz jest teraz potrzebny. Po pytaniu o m.in. Grodzkiego uciekła

– Każdy lekarz w takiej sytuacji jest potrzebny i każdy powinien pracować i pomagać chorym. To jest zadanie lekarza. Na to składali przysięgę, a...

zobacz więcej

Poseł Wolski do Sejmu dostał się po raz pierwszy w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych. Jak wyjaśnia, już na początku kadencji, by nie stracić kontaktu z zawodem lekarza, złożył wniosek do Kancelarii Sejmu o zgodę na pracę w przychodni. Taką zgodę uzyskał.

Nasz rozmówca wskazuje, że choć to na walkę z koronawirusem położono największy akcent, lekarze podstawowej opieki zdrowotnej są taką „ostatnią opoką służby zdrowia” – wystawiają recepty, konsultują telefonicznie pacjentów, doradzają i „wyłapują” zagrożenia.

Wolski podkreśla, że wraz z początkiem epidemii koronawirusa w naszym kraju przychodnia w Częstochowie, gdzie pracuje, znalazła się w sytuacji, gdy „na placu boju” pozostało dwoje lekarzy. – Musieliby zamknąć przychodnię, więc natychmiast dogadaliśmy się i zacząłem przychodzić dzień w dzień. Choć teraz sytuacja się trochę uspokoiła, nadal codziennie przyjmuję pacjentów – wyjaśnia.

Karczewski apeluje do prezesa PSL. Chodzi o zachowanie Grodzkiego

Wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski ponowił apel do prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza o wycofanie poparcia jego ugrupowania dla...

zobacz więcej

Jak wskazuje, ułatwia to także możliwość pracy zdalnej przez parlamentarzystów i system głosować zdalnych. Dzięki temu może pogodzić pracę posła i lekarza internisty.

– Przed epidemią wyjazdy, przebywanie w warszawie obowiązkowe przez cztery dni, to też wypełniało czas, choćby w sensie logistycznym, przejazdów, nocowania. Posłowie obecnie nie mają też innych obowiązków, jak choćby dyżury w biurach poselskich czy liczne uroczystości – podkreśla Wolski. Zauważa, że teraz pod tym względem posłowie „mają lżej” i tylko niewielu z nich jeździ na kilkudniowe posiedzenia do stolicy.

– Jeśli wiem, że coś ważnego będzie się działo w Sejmie, to tak umawiam wizyty, by nie przyjmować pacjentów w czasie prac parlamentarnych. Jestem w stanie pogodzić pracę lekarską i być przy tym trochę internetowym, ale aktywnym posłem – podkreśla.

Do podobnych działań zachęca także innych lekarzy z parlamentarnym mandatem, których w Sejmie i Senacie jest w tej kadencji kilkudziesięciu. Nasz rozmówca przyznaje, że już teraz są trudności z obsadzaniem dyżurów, a wiele wskazuje na to, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć.

Koronawirus w Nowym Mieście. „Myślimy, aby chirurgię uruchomić od poniedziałku”

To nasza teraz główna troska, aby jak najszybciej szpital mógł funkcjonować – powiedział wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski odnosząc się do...

zobacz więcej

Ocenia, że „może zdarzyć się sytuacja, gdy każdy lekarz będzie na wagę złota”. – Jest przysięga Hipokratesa, jest etyka zawodu, które dla mnie są niesłychanie ważne. Jako posłowie pracujemy intensywnie, ale jednak trzeba chodzić po ziemi – mówi Wolski w rozmowie z portalem tvp.info.

Przyznaje jednak, że choć pracuje dla idei, nie zgadza się z obowiązującymi przepisami dotyczącymi działalności zarobkowej tzw. zawodowych posłów – określają one, że tacy parlamentarzyści mogą otrzymywać wynagrodzenie nie większe niż połowa płacy minimalnej. Stąd, mimo codziennych dyżurów, poseł Wolski – jak wskazuje – dostane „na rękę” około 630 zł miesięcznie.

Do pracy w szpitalu w połowie marca zgłosił się wicemarszałek Stanisław Karczewski z PiS. Udał się do szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie zakażonych było kilkunastu medyków.

W tym tygodniu także lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz – także kandydat ugrupowania w wyborach prezydenckich – zadeklarował gotowość powrotu do zawodu lekarza.

źródło:
Zobacz więcej