RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Tusk nie wprowadził stanu klęski żywiołowej. „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”

W 2010 roku mimo powodzi rząd Donalda Tuska nie chciał wprowadzić stanu klęski żywiołowej (fot. PAP/Adam Warżawa)

Internet podbija wypowiedź Donalda Tuska z wiosny 2010 roku. Ówczesny premier opowiedział się przeciwko wprowadzeniu stanu klęski żywiołowej. Południowa Polska zmagała się wówczas z powodzią. Kandydat PO na prezydenta Bronisław Komorowski dobrze wypadał w sondażach prezydenckich i ostatecznie wygrał wybory. – Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To przykład pewnej hipokryzji, typowej dla Donalda Tuska. Bardzo łatwo tutaj Tuska kontrować Tuskiem – powiedział nam eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

Siemoniak ostro o wyborach. Nie wiedział, że komentuje słowa Tuska z 2010 r.

– Nie uważam za konieczne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Choć mamy klęskę żywiołową. Jej wprowadzenie oznaczałoby przesunięcie wyborów –...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

– Nie uważam za konieczne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, choć mamy klęskę żywiołową – mówił dekadę temu premier Donald Tusk. Na początku maja 2010 roku ukazał się sondaż SMG/KRC dla TVN24. Kandydat na prezydenta Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski miał w nim 45 proc. poparcia, a prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński 30 proc. Kilka dni temu ukazał się sondaż, w którym dzisiejsza kandydatka PO Małgorzata Kidawa-Błońska zajęła dopiero trzecie miejsce.

– Gdyby kandydatka Koalicji Obywatelskiej miała poparcie na poziomie 50 procent, to zapewne Platforma Obywatelska parłaby do wyborów za wszelką cenę, tak jak to robił Donald Tusk podczas powodzi w roku 2010, gdzie w ogóle nie chciano słyszeć o wprowadzeniu któregoś ze stanów klęski żywiołowej. Przecież podczas powodzi w południowej Polsce ginęli ludzie. PO nie jest konsekwentna. Wykorzystują tę sytuację do swoich politycznych celów – mówił nam poseł PiS Jan Mosiński.

– To jest zupełnie inna sytuacja, w której ten stan był na części terytorium. Trzeba przyłożyć odpowiednią miarę do wydarzeń. Dzisiaj mamy do czynienia z pandemią światową, natomiast wtedy dotyczyła bardzo ważnego regionu Polski, ale w zakresie terytorialnym zdecydowanie węższym. Nikt wtedy nie udawał Greka. Nikt nie próbował zmieniać przepisów w taki sposób, aby zadośćuczynić tej formie prawnej i narazić Polaków na niebezpieczeństwo. Czym innym jest wystąpienie takiej katastrofy, która nie ma charakteru zaraźliwej infekcji, w wyniku której ludzie umierają, a czym innym jest taka infekcja. Gdzie Rzym, a gdzie Krym? – pytał retorycznie poseł KO Mirosław Suchoń.

Opozycja sceptycznie o mediacji Bortniczuka. „Niech najpierw porozumie się ze sobą”

Wiceminister funduszy i polityki regionalnej Kamil Bortniczuk podał się do dymisji. Zamierza mediować z opozycją zmianę konstytucji. – Rozmowa jest...

zobacz więcej

– Nie da się porównać powodzi z tym, z czym mamy do czynienia na całym świecie, z tą ilością osób zakażonych. Każdy, kto czyta gazety i ogląda telewizję, widzi jaka jest różnica między tą powodzią, która była wtedy i epidemią teraz – tłumaczył poseł KO Dariusz Joński.

– Ze zdziwieniem słucham niektórych polityków i publicystów sympatyzujących z Prawem i Sprawiedliwością, którzy powołują się na Donalda Tuska. Nie wiedziałem, że były premier będzie autorytetem dla PiS-u. To, co było kiedyś nas nie interesuje, bo jesteśmy w zupełnie innej sytuacji. Nigdy nie było tak, że zamknięte były szkoła, przedszkola, miejsca pracy – stwierdził rzecznik PSL Miłosz Motyka.

– To bez porównania. Ta powódź nie dotyczyła obszaru całej Polski w przeciwieństwie do pandemii. Jak zobaczymy mapę naszego kraju, to właściwie nie ma regionu, nie ma powiatu, gdzie nie mielibyśmy do czynienia z koronawirusem. Rada Ministrów i rząd powinien bardzo poważnie się zastanowić nad wprowadzeniem stanu klęski żywiołowej – mówił poseł Lewicy Dariusz Wieczorek.

– Mamy taką sytuację, że wprowadzenie któregoś ze stanów wyjątkowych, czyli nadzwyczajnego lub klęski żywiołowej, który bardziej merytorycznie odpowiadałby obecnej sytuacji, łączy się automatycznie z drastycznym ograniczeniem swobód obywatelskich, gospodarowania, daje możliwość wprowadzenia ograniczeń w swobodzie funkcjonowania mediów, daje możliwość wyprowadzenia wojska na ulicę i powoduje możliwość wzrostu wydatków budżetowych. Oby nie było tak, że trzeba będzie wprowadzić stan klęski żywiołowej. Opozycja nie informuje opinii publicznej z jakimi ograniczeniami to się wiąże. Cały aparat propagandowy opozycji jest skierowany obecnie na opóźnienie wyborów prezydenckich – powiedział senator PiS Jan Maria Jackowski.

źródło:
Zobacz więcej