RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Grodzki mówi o 0,5 mln zarażonych w maju. „Straszenie Polaków”

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki nie wyklucza, że w czasie wyborów prezydenckich zakażonych będzie 0,5 mln Polaków (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki stwierdził na konferencji prasowej, że w okolicach 10 maja zakażonych może być nawet 0,5 mln Polaków. – Marszałek Grodzki zapewne przed tą wypowiedzią był z wizytą u jakiegoś szamana, skoro wie ile będzie za kilka tygodni przypadków w Polsce. Nie powinien podawać jakiś danych wziętych z sufity, czy z kosmosu. To co przegłosowaliśmy w Sejmie i co mam nadzieję będzie szybko przegłosowane w Senacie, służy bezpieczeństwu Polski – powiedział portalowi tvp.info poseł PiS Jan Mosiński.

Grodzki chce zwlekać ws. wyborów? PiS: Dla nas obowiązującą datą jest 10 maja

– Liczymy na zdrowy rozsądek marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego – mówi portalowi tvp.info Krzysztof Sobolewski z PiS. Podkreśla, że wybory...

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

– My te wybory chcemy przeprowadzić, ale nie wiemy co się wydarzy 10 lub 17 maja. Jeżeli zagrażałoby to Polakom, to podejmiemy inne decyzje. Na chwilę obecną raczej mówimy o spłaszczaniu zakażeń po świętach i myślę, że to dobre prognozy. Czarnowidztwo i straszenie Polaków nie powinno być sposobem na walkę polityczną marszałka Grodzkiego. Jako szef izby wyższej parlamentu powinien uspokajać, tonować nastroje, a przede wszystkim wziąć się do pracy w Senacie – dodał parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości.

Na konferencji prasowej marszałek Senatu zapowiedział, że izba wyższa parlamentu ze szczególną starannością będzie zajmować się ustawą pozwalającą na przesunięcie wyborów prezydenckich na 17 maja i na głosowanie korespondencyjne. Senat będzie prowadził szerokie konsultacje z m.in. ekspertami. – Epidemiolodzy i statystycy medyczni mówią, że 10 maja będziemy mieli 40 tysięcy zakażonych. To optymistyczny wariant, pesymistyczny to pół miliona. Kto będzie myślał o wyborach? – pytał Grodzki.

W zamieszkanych przez ponad miliard ludzi Chinach, gdzie epidemia się rozpoczęła, oficjalne dane mówią o potwierdzeniu 82 tys. przypadków. W Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszka 327 mln osób i gdzie nie brakuje pieniędzy na testy, potwierdzono 377 tys. przypadków. 60-milionowe Włochy wykryły 133 tys. przypadków. Dlaczego w 38-milionowej Polsce liczba zachorowań miałaby w ciągu kilku tygodni urosnąć do 500 tys. mimo przyjętych przez rząd restrykcji?

Grodzki zapowiada przedłużenie prac nad ustawą o głosowaniu korespondencyjnym

Przyjęta przez Sejm ustawa PiS dotycząca głosowania korespondencyjnego trafiła do Senatu – poinformował marszałek izby Tomasz Grodzki. Jak...

zobacz więcej

– Moim zdaniem pan marszałek Grodzki, który jednocześnie jest lekarzem, wie co mówi. Ja nie mam takich dokumentów i analiz, które mówią w jaki sposób będzie się to rozwijało. Słucham ludzi, którzy mają większą wiedzę. Znając marszałka Grodzkiego, ma przesłanki, żeby o tym mówić. Sytuacja jest bardzo poważna i to marszałek miał na myśli, że trzeba każdy scenariusz brać pod uwagę. To nie chodzi o straszenie. W takich sytuacjach trzeba mówić prawdę. Widzimy po Europie południowej, że tak szybko to się nie kończy. Miejmy nadzieję, że będziemy mieli bardziej optymistyczny wariant i w maju będzie spadek osób zakażonych – odpowiedział poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński.

– Jak wiemy, w Polsce bardzo ciężko jest się przebadać. W związku z tym te liczby, które podaje rząd to takie sprytne kłamstwo. Już nie mówię o rzeczy obrzydliwej jaką jest zaniżanie liczby osób, które zmarły z powodu koronawirusa. Nie stosuje się zaleceń WHO co do kwalifikacji przypadków. Nie robi się badań osób zmarłych, choć rodziny o to proszą. Rząd stosuje sprytne kłamstwo, więc myślę, że bliższe prawdy są liczby podawane przez marszałka Grodzkiego – tłumaczył słowa marszałka Senatu poseł KO Mirosław Suchoń.

– Przez dwie kadencje swoich rządów, PO straszyła Polaków PiS-em. Teraz ta sama Platforma straszy Polaków pandemią, już nie PiS-em. Chociaż akurat rząd PiS-u z tą pandemią na tle bardzo wielu innych krajów Europy i świata świetnie sobie radzi. Świadczą o tym statystyki Światowej Organizacji Zdrowia, które mówią, że Polska jest dopiero w piątej dziesiątce państw, jeżeli chodzi o liczbę zgonów, biorąc pod uwagę liczbę ludności i liczby bezwzględne. Marszałek Grodzki zastawia na siebie pułapkę. Za miesiąc powiemy „sprawdzam”. Te liczby wzięte z kosmosu zostaną przypomniane. Wtedy pojawi się pytanie, czy gra kartą lekarza do celów politycznych – mówił z kolei eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

Siemoniak ostro o wyborach. Nie wiedział, że komentuje słowa Tuska z 2010 r.

– Nie uważam za konieczne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Choć mamy klęskę żywiołową. Jej wprowadzenie oznaczałoby przesunięcie wyborów –...

zobacz więcej

– Są takie dane epidemiologów. Jeżeli ktoś straszy Polaków, to premier Mateusz Morawiecki, który mówi, że szczyt zachorowań ma być na przełomie maja i czerwca. Wynikałoby z tego, że to szef rządu jest przeciwnikiem wyborów, bo przecież nie da się organizować wyborów w szczycie epidemii. Nawet, jeśli mówimy o głosowaniu korespondencyjnym, to będzie to ruch dużej grupy, bo około kilkudziesięciu tysięcy osób. Rodzi to zagrożenia nawrotu choroby – powiedział rzecznik PSL Miłosz Motyka.

Trzeba wziąć pod uwagę, że pan marszałek Grodzki jest wybitnym lekarzem, profesorem. W związku z czym jego wiedza jest pewnie zdecydowanie większa niż moja, pana redaktora i wielu innych. Zakładam, że rzeczywiście takie zagrożenie może być – bronił marszałka poseł Lewicy Dariusz Wieczorek.

– W zakresie rozwoju pandemii w Polsce najbardziej miarodajnym źródłem informacji jest ministerstwo zdrowia i minister Łukasz Szumowski. Z jego wypowiedzi nie wynika, żeby takie dane miały się ziścić. Rozumiem, że to przygrywka ze strony marszałka Grodzkiego, aby lansować tezę o totalnej niemożności przeprowadzania wyborów w terminie majowym. Przypominam, że minister Szumowski publicznie zobowiązał się, że w połowie kwietnia określi medyczne przesłanki do możliwości przeprowadzenia wyborów – argumentował senator PiS Jan Maria Jackowski.

źródło:
Zobacz więcej