RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Budka ośmieszył Kidawę-Błońską. Dlaczego to zrobił?

Taka scenka mogłaby się wydarzyć, gdyby mali Borys i Małgosia chodzili do jednej klasy. Ale wydarzyła się w Sejmie podczas konferencji prasowej (fot. PAP/Tomasz Gzell)

To po prostu nie fair. Można być niezadowolonym z kampanii, wpadek swojej politycznej koleżanki, ale nie można jej publicznie poniżać. Poniedziałkowym suflowaniem odpowiedzi kandydatce na prezydenta Borys Budka pokazał, że Małgorzata Kidawa-Błońska jest tylko narzędziem w jego rękach, a on wcale nie zamierza tego ukrywać. Ba, ten pokaz w wykonaniu szefa PO był informacją dla wszystkich, kto tu rządzi i naprawdę jest niezależny.

Budka suflerem. Jest nowe nagranie Kidawy-Błońskiej [WIDEO]

Wypłynęło kolejne nagranie wskazujące, że wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska potrzebuje wsparcia przy wygłaszaniu oświadczeń. Widać na...

zobacz więcej

Zwykle, gdy w szkole chce się komuś podpowiedzieć, kryje się w ławce za innymi tak, by nie widziała tego nauczycielka. Wiedzę w pigułce przekazuje się dyskretnym szeptem, ruchem warg, gestem. Gdy czujna pani wychwyci jednak szept lub kątem oka zauważy podejrzane zachowanie podpowiadającego, ten zwykle przechodzi w tryb zachowania najsumienniejszego ucznia, który nawet nie pomyślał, by pomóc w nielegalny sposób swojej koleżance w niedoli.

Ale jest i inny rodzaj podpowiadaczy. Tacy nie kryją się, że chcą podpowiedzieć, nawet, gdy pytana tego nie potrzebuje. Widzi, że nauczycielka go zauważa, ale mimo wszystko podrzuca odpowiedzi, na które koleżanka przy tablicy i tak by wpadła, bo materiał był już dobrze przerobiony. Fałszywy podpowiadacz wie, że pogarsza sytuację odpowiadającej, ale jest to w końcu element jego gry. Liczy na to, że usłyszy od pani upragnione upomnienie: - No dobrze Budka, wiem, że ty umiesz. Nie podpowiadaj. A ty Kidawa-Błońska znowu się nie przygotowałaś. Siadaj, pała.

Taka scenka mogłaby się wydarzyć, gdyby mali Borys i Małgosia chodzili do jednej klasy. Ale wydarzyła się w Sejmie podczas konferencji prasowej. Na oczach dziennikarzy i obiektywów kilku kamer Borys Budka stanął za kandydatką na prezydenta i przy włączonym mikrofonie zaczął jej podpowiadać komunały, które jego koleżanka zdążyła już siłą rzeczy wykuć na blachę. W końcu ten partyjny przekaz był już ustalony od dawna.

Budka nie usiadł z kandydatką przed konferencją prasową, nie przegadał z nią możliwych pytań i odpowiedzi. Postanowił zabłyszczeć i pokazać wszystkim, kto tu jest majstrem, a kto pełni rolę jego narzędzia. Może i użytecznego, ale jednak tylko narzędzia. Pokazał wreszcie, kto tu jest niezależny, a kto bez powodzenia kandyduje do tego miana.

  Na razie wicemarszałek Sejmu w takiej roli jest mu potrzebna szefowi PO. Tydzień wcześniej opowiadał w radiu TokFm: - Dziś Małgorzata Kidawa-Błońska wzywa do wspólnego nacisku i do takiego obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Koronawirus w polityce: Żarty się kończą. Takie pomysły to strzał w skroń

Koalicja Obywatelska powoli zdradza, jak zamierza rozegrać prezydencką kampanię wyborczą. Krytyka rządu to jedno, jego oponenci mają do tego pełne...

zobacz więcej

To wyjątkowo niewygodna rola - wzywać do nieposłuszeństwa obywatelskiego w chwili największego kryzysu od wielu dziesięcioleci. Do czegoś takiego można popychać kogoś, z kim nie wiąże się już żadnych nadziei, ale wciąż można go wystawić w celach eksperymentalnych, by dowiedzieć się, jak daleko można się posunąć we własnej retoryce.

Dlaczego Małgorzata Kidawa-Błońska godzi się na taką rolę? Prawdopodobnie sama ma już dość bałaganu wokół siebie i zrobi wszystko, byle się to już skończyło. Wówczas będzie mogła ogłosić, że nie przyjmuje reguł gry narzuconych przez reżim PiS i ustępuje z roli kandydatki na prezydenta.

I wtedy na scenę wkracza on, może nie cały na biało, ale i tak w świetle nadziei, jaką gromadzi się w ostatniej szansie na sukces. Dlatego im bardziej Borys Budka przedstawi teraz swoją partyjną koleżankę w szaro-burych barwach, tym większym blaskiem porazi, gdy już ją zastąpi.

Jeśli jednak tak nie jest, jeśli przewodniczący Budka dalej poważnie myśli o kandydaturze Kidawy-Błońskiej, to oznaczałoby, że obecnie po prostu nad sobą nie panuje i zachowuje się jak trener drużyny piłkarskiej, który widząc nieporadnego napastnika wpada na pole karne i próbuje odebrać mu piłkę, by samemu strzelić bramkę. To z pewnością wzbudzi zainteresowanie innych graczy, ale czy pozwoli wygrać mecz?

źródło:
Zobacz więcej