RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Bałkany wymykają się Rosji. W kolejce do NATO czekają Ukraina i Gruzja

Macedonia Północna weszła do Sojuszu Północnoatlantyckiego (fot. Shutterstock/Rokas Tenys)

Sojusz Północnoatlantycki dysponuje realną siłą i potrafi przyciągać nowych członków. Jest aktywny, reaguje na zagrożenia i dotrzymuje obietnic. Dlatego też cieszy się wysokim zaufaniem obywateli państw członkowskich i jest traktowany przez Rosję jako poważne zagrożenie. Rozszerzanie się NATO na Bałkany – co ostatnio doprowadziło do przyjęcia 30. członka – Macedonii Północnej, a także zacieśnianie współpracy z Ukrainą i Gruzją, są traktowane przez Kreml jako porażki.

Dezinformacja i agresja. Rosja także w obliczu pandemii pozostaje Rosją

Pandemia koronawirusa nie wpłynęła na zmniejszenie agresywnych poczynań Kremla zarówno w dezinformacji i manipulacji, jak i prób zastraszania...

zobacz więcej

Pandemia koronowirusa trochę zepsuła niedawną ceremonię przyjęcia Macedonii Północnej w szeregi Sojuszu, ale i tak załopotanie jej flagi przed kwaterą główną NATO zostało potraktowane jako wydarzenie historyczne. Szef Sojuszu Jens Stoltenberg podkreślił, że ten bałkański kraj został przyjęty dzięki wytrwałości, determinacji i zobowiązaniom do reform.

– W czasach takich jak obecne przyjaciele i sojusznicy są ważniejsi niż kiedykolwiek wcześniej. Macedonia Północna ma teraz najlepszych przyjaciół i sojuszników na świecie – mówił Jens Stoltenberg. A Zoran Todorov, Chargé d'Affaires Stałego Przedstawicielstwa Macedonii z kolei podkreślił, że „od teraz nie jesteśmy już sami. Dzięki członkostwu w Sojuszu nasza przyszłość jest stabilna i bezpieczna”.

Z kolei prezydent Andrzej Duda powitał Macedonię Północną w NATO słowami: „to trudny czas dla świata, ale transatlantycka rodzina rośnie w siłę”. „Z niecierpliwością czekam teraz na Macedonię Północną w Unii Europejskiej” – zaznaczył Andrzej Duda na Twitterze, zwracając się do swojego macedońskiego odpowiednika Stevo Pendarovskiego.

Polskie MSZ podkreśliło zaś, że ruch ten „stanowi dowód na żywotność polityki otwartych drzwi Sojuszu i pozytywny sygnał dla tych wszystkich państw, które chciałyby przystąpić do tej organizacji”.

I to nie są tylko miłe słowa, które mają przykrywać jakąś szarą rzeczywistość – rzeczywistość, którą chciał przedstawić niedawno w czarnych barwach Emmanuel Macron, przekonując, że Sojusz przeżywa „śmierć mózgową”.

Fala krytyki, jaka na niego spadła, także ze strony jego głównej sojuszniczki, niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, wydaje się, że w końcu sprowadziła go na ziemię. W rzeczywistości bowiem celem francuskiego prezydenta było uwypuklanie słabości NATO, by tym samym złagodzić kurs tej organizacji wobec Rosji, znaleźć sprzymierzeńców do budowy „europejskiej armii” i ostatecznie doprowadzić do wyparcia wpływów USA z Europy – co jest głównym celem tego jednego z najbardziej antyamerykańskich i prorosyjskich polityków Starego Kontynentu.

Czaputowicz: Rosja wykorzystuje pandemię do szerzenia dezinformacji. To niepokoi NATO

– Dezinformacja i zagrożenie ze strony Rosji w czasie pandemii koronawirusa niepokoi NATO – powiedział minister spraw zagranicznych Jacek...

zobacz więcej

Wbrew od lat prowadzonej zmasowanej kampanii oczerniającej amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa o bycie „człowiekiem Putina”, to właśnie ten przywódca USA – w mocnych słowach – apeluje o umacnianie Sojuszu i wspólne branie za niego odpowiedzialności. To, oczywiście, irytuje Berlin i Paryż, gdy słyszą, że powinny płacić umówione kwoty czy nie spoufalać się z Moskwą – ale, nie znajdują one argumentów, by przeciwstawić się jego retoryce.

W końcu trzeba przyznać, że absurdem jest bycie w organizacji mającej zapewnić bezpieczeństwo przed agresją Rosji i nie chcieć łożyć na nią środków, licząc, że w razie czego znajdzie się obrońcę w amerykańskiej armii, a przy tym, jakby nigdy nic, podważać europejską solidarność i zacieśniać współpracę gospodarczą z Kremlem – jak to robią choćby Niemcy w przypadku Nord Stream 2.

NATO tymczasem nie ma bynajmniej zamiaru łagodzić kursu wobec Moskwy czy rezygnować z własnych planów. Na nic zdają się pohukiwania Kremla, który przekonuje, że jest ofiarą agresywnej postawy Sojuszu Północnoatlantyckiego. W rzeczywistości jednak celem Rosji jest wymuszenie rezygnacji NATO ze wzmacniania swojej wschodniej flanki czy też ze zwiększenia liczebności amerykańskich żołnierzy w Polsce.

W ostatnim czasie Moskwa, pomimo pandemii koronawirusa, wzmacnia swoje siły w Kaliningradzie, przy granicy z Ukrainą i na Morzu Czarnym. Nasila naruszanie przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich, a nawet prowokuje swoimi okrętami w rejonie Kanału La Manche. Pomimo obowiązywania zawieszenia broni w Doniecku, nadal wspiera separatystów i udaje, że nie bierze udziału w tym wieloletnim, wywołanym przez siebie konflikcie.

Wprowadza również kolejne prawa na Krymie, uderzające w zamieszkujących go Ukraińców i Tatarów – tym razem za pomocą dekretu chce pozbawić prawa do ziemi wszystkich, którzy nie posiadają tam rosyjskiego paszportu. Do tego dochodzi agresywna retoryka i dezinformacja wymierzona m.in. w Polskę.

NATO bynajmniej nie udaje, że nie zauważa agresywnych poczynań Moskwy i jednoznacznie podkreśla – nasze siły, pomimo pandemii, stoją w gotowości, a także zaznacza – będziemy przeciwstawiać się dezinformacjom i manipulacjom Rosji.

NATO się powiększa. Do Sojuszu przystąpiło kolejne państwo

Macedonia Północna stała się w piątek 30. członkiem NATO. Jak poinformował Sojusz, stało się to po złożeniu dokumentu przystąpienia do Traktatu...

zobacz więcej

O tym, że NATO jest rzeczywistą siłą, a nie papierowym tygrysem, przekonani są nie tylko mieszkańcy Macedonii Północnej, którzy dla wejścia do Sojuszu (i zrobienia kolejnego kroku w stronę Unii Europejskiej) gotowi byli iść na ogromne ustępstwa względem blokujących im do tej pory wstępu do tych organizacji Greków, ale także obywatele państw członkowskich, którzy w zdecydowanej większości darzą go zaufaniem. Pamiętajmy przy tym – Skopje zdecydowało się na ten krok pomimo tego, że doskonale zdaje sobie sprawę, że Rosja takich rzeczy nie wybacza.

Jak pisze Ośrodek Studiów Wschodnich, przystąpienie Macedonii do NATO jest jasnym sygnałem potwierdzającym umacnianie się Sojuszu na Bałkanach, co jest klęską Rosji, która nie potrafi w tym samym czasie zmusić do integracji Białorusi.

„Wcześniej, w 2017 roku, dołączyła do niego Czarnogóra. Obecnie jedynymi państwami w regionie pozostającymi poza paktem są Serbia oraz Bośnia i Hercegowina, a także Kosowo. Dwa pierwsze intensywnie współpracują jednak z NATO, zaś na terytorium Kosowa zlokalizowana jest baza wojsk USA Bondsteel. Decyzja o przyjęciu Macedonii do Sojuszu przekreśla ostatecznie rosyjskie dążenia do utworzenia w regionie grupy państw neutralnych wojskowo z Serbią na czele, które byłyby przyjazne Moskwie” – podkreślono w analizie OSW.

Rosja wciąż uważa Bałkany za swoją strefę wpływów i wykorzystuje je m.in. do szantażowania Zachodu poprzez rozgrywanie lokalnych konfliktów, jak ma to miejsce choćby w Kosowie. Europa, obawiając się kolejnych wojen, walk, mordów, niepokojów, a co za tym idzie, destabilizacji regionu i fal uciekinierów, gotowa jest w takich sytuacjach iść na ustępstwa wobec Kremla, który wchodzi w tedy w rolę „mediatora”.

I z tej perspektywy – Moskwy – przeciągnięcie Skopje na stronę Zachodu, jest ogromnym sukcesem, będącym pozytywnym przykładem zarówno dla krajów regionu, jak i Ukrainy i Gruzji, których społeczeństwa również w większości życzyłyby sobie z nim integracji. Niestety, na drodze tych ambicji stoi agresywna Rosja, która gotowa jest na wiele, by nie dopuścić do zrealizowania się tych ambicji. Dlatego tak ważna jest w tej „grze” postawa Polski, która aktywnie działa na rzecz rozszerzania UE i NATO na kraje Europy Południowo-Wschodniej.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej