RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

„Piniędzy” nie ma i nie będzie, ale czasami są

Ekipa Rafała Trzaskowskiego zapowiada radykalne oszczędności (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Pamiętne zdanie prof. Jacka Rostowskiego „Piniędzy nie ma i nie będzie” może niestety zyskać kolejne życie przy okazji czekających nas wszystkich, a dla niektórych już rozpoczętych kłopotów ekonomicznych związanych z pandemią i jej skutkami. Padające firmy, rosnące bezrobocie, nieuchronne cięcia to krajobraz, do którego będzie trzeba się przyzwyczaić i nie zmieni tego nawet najbardziej ogarnięta władza. Ciekawe w tym kontekście są ostatnie doniesienia z Warszawy. Ekipa Rafała Trzaskowskiego zapowiada radykalne oszczędności, okazuje się jednak, że nie na wszystkim da się zaoszczędzić.

Trzaskowski ścina wydatki, a „rozmiar oszczędności jest bezprecedensowy”. Co obejmują cięcia?

– Byliśmy w szoku. Takiego zaciskania pasa jeszcze nie było. (…) Gdy prezydent skończył mówić, byliśmy ogłuszeni, nikt nie zabrał głosu – mówi...

zobacz więcej

Zacznijmy jednak od tego, na czym zaoszczędzić się da – lista ta jest bowiem długa, choć nie ze wszystkich jej pozycji przykład powinni brać inni włodarze miast. „Warszawa szuka oszczędności” – neutralnie ogłasza TVN 24. „Koronawirus pustoszy budżet Warszawy. Prezydent Trzaskowski zaleca oszczędności na papierze” – to już Super Express. „Byliśmy w szoku. Takiego zaciskania pasa jeszcze nie było. (…) Gdy prezydent skończył mówić, byliśmy ogłuszeni, nikt nie zabrał głosu” – to jeden z burmistrzów w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, cytowany również przez nasz portal.

Cięcia obejmują „wstrzymanie wszystkich nowych przetargów na realizację inwestycji, wycofanie się z tych, które można jeszcze zatrzymać, zatrzymanie większości remontów i modernizacji dróg, zakaz uzupełniania etatów po pracownikach odchodzących na emerytury, zakaz zawierania nowych umów o pracę, zakaz rozmów o podwyżkach, przegląd i redukcję umów czasowych, czyli zwolnienia, ograniczenie do minimum, »najlepiej do zera«, wydatków na promocję, ograniczenie wydatków na utrzymanie urzędów (w tym papieru do drukarek), odwołanie wszystkich planowanych do końca roku miejskich pikników, eventów, wydarzeń kulturalnych”. Lista długa, dla miejskich urzędników trudna, dla mieszkańców, zależnych od ich pracy również w wielu przypadkach nieobojętna.

Jak czytelnicy pamiętają, a zainteresowani mieszkańcy zapomnieć nie byliby w stanie, ekipa Trzaskowskiego od początku sabotowała wykonanie ustawy o przekształceniu dzierżawy wieczystej we własność. Najpierw pozbawiając mieszkańców stolicy uchwalonej przed wyborami 98-proc. bonifikaty, a po jej (wymuszonym społecznym sprzeciwem) przywróceniu maksymalnym opóźnianiem wydania decyzji, z wielokrotnym przekroczeniem wszelkich, przewidzianych przepisami terminów.

Wnioski można było składać od początku 2019 roku, a petenci mieli prawo oczekiwać decyzji, na ogół wydawanych niejako „z automatu”, w ciągu dwóch miesięcy. Tymczasem rok później bardzo wielu z nich zamiast spodziewanej korespondencji otrzymało, jak gdyby nigdy nic, informację o wysokości opłat za dzierżawę wieczystą. Sprawa przedłużała się więc i przedłużała, narażając mieszkańców na nieuzasadnione wydatki, tymczasem w zeszłym tygodniu wydawanie zaświadczeń wstrzymano… z uwagi na zdrowie warszawiaków.

Warszawiacy chcą darmowego parkowania. „W Krakowie jest jakiś porządek”

Choć z pobierania opłat za parkowanie zrezygnowały m.in. Kraków, Szczecin i Gdynia, to władze Warszawy pozostają nieugięte. Za darmo mogą parkować...

zobacz więcej

Oczywiście, nie wpłynie to na ich preferencje wyborcze, ale czy faktycznie pomoże w zachowaniu zdrowia, nie byłbym pewien, zwłaszcza, że decyzje urzędy i tak komunikowały już niemal wyłącznie przez strony internetowe i to na długo przed wybuchem pandemii.

Kolejny przykład warszawskich oszczędności to obiady dla seniorów, weteranów powstania warszawskiego. Od początku kwietnia ciepłe posiłki i leki docierają do kombatantów dzięki współpracy miejskich instytucji i to należy, oczywiście, pochwalić. Gorzej, gdy spojrzeć na zdjęcia obiadów, które pojawiły się w weekend w mediach społecznościowych, a które przywodzą na myśl fotografie z fanpage „Posiłki w polskich szpitalach”, piętnującego przez lata biedę tych instytucji zdrowia publicznego, choć te miejskie są na trochę wyższym poziomie.

Jednak posiłek składający się z ziemniaków, buraków i jednego jaja na twardo lub ziemniaków i kapusty – już bez jaja – to trochę mało, nawet jak na możliwości szukającego oszczędności miasta. Zaoszczędzono więc na mięsie, a mam wrażenie, że również na dietetyku i techniku żywienia. Nasi dzielni powstańcy nie takie rzeczy jedli podczas 63 dni w 1944 roku, jednak dziś można by spodziewać się, że ich miasto odwdzięczy im się czymś więcej niż ziemniakami. Nie wszystko zrobią przecież zapaleńcy z Ursynowa, którzy to samo, tylko lepiej i godniej, robią własnymi siłami i za własne i przyjaciół pieniądze.

Wszystko to jednak można by pewnie jakoś wytłumaczyć zaciskaniem pasa, gdyby nie ujawnione niemal równocześnie wydatki na kulturę, takie, jak internetowy serial o życiu różnorodnej stolicy, czyli „Matysiaków” ery multi-kulti (30 tys. z łącznej kwoty 215 tys. dla artystycznego stowarzyszenia „Teraz Poliż”) czy tajemniczy projekt „Co lesbijka ma w słoiku” (tylko 24 tysiące). O 50 tysiącach na internetową stronę „Archiwum Protestów Publicznych” ze zdjęciami protestów KOD nie ma nawet co mówić, każdy ceni przecież własną historię. Rafał Trzaskowski właśnie pisze kolejny jej rozdział. I wydaje na to całkiem sporo zaoszczędzonych gdzie indziej pieniędzy.

źródło:
Zobacz więcej