RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

11 wspaniałych, czyli start-upem w koronawirusa

Wykorzystano znaną od 20 lat i używaną z rzadka w diagnostyce technikę izotermicznego PCR (fot. genomtec.com)

Być może rozwiązanie problemu braku tanich i szybkich testów nie znajduje się w rękach wielkich międzynarodowych korporacji? Być może gdzieś we wrocławskim Porcie ciężko pracują – pojedynczo, aby jeden zarażony gdzieś przypadkiem nie wyłączył całej „firmy” na dwa tygodnie – twórcy testu, który niedługo wesprze, a w dalszej perspektywie zrewolucjonizuje polską diagnostykę? I to nie tylko koronawirusa. Także wielu innych chorobotwórczych mikrobów.

Wieści z zaplecza wojny – stare, ale może jare leki i szczepionki

WHO rozpoczęła pierwszy w swej historii globalny test kilku różnych kombinacji leków przeciw COVID-19, wcześniej znanych i zarejestrowanych....

zobacz więcej

CZYTAJ WIĘCEJ W RAPORCIE

Dzisiaj już nie da się do wielu miejsc pójść z kamerą i mikrofonem. My, dziennikarze, możemy zarazić w ten sposób ludzi, których zdrowie jest bardzo ważne dla nas, jako wspólnoty przeżywającej długotrwały i głęboki kryzys epidemiologiczny i wynikające z niego kolejne głębokie problemy. Chodzi głównie o przywódców politycznych, liderów wspólnot lokalnych etc., czyli ludzi obleganych zwyczajowo przez dziennikarzy.

Przeprowadziłam wywiad przez Skype z człowiekiem, którego nazwisko jeszcze nie przewinęło się przez medialne czołówki. Nie jest politykiem, renomowanym profesorem wirusologii czy szefem Business Centre Club.

Nie poprosiłam TVP Info o kamerę i ekipę we Wrocławiu, jednak nie dlatego, że nie byłoby warto sfilmować tego człowieka i miejsca, które współtworzy, ale dlatego, że sam rozmówca o to poprosił, bo zagrażałoby to ciągłości pracy naukowej i eksperymentalnej niewielkiego, 11-osobowego start-upu zlokalizowanego w strefie wrocławskiego PORT-u, czyli Polskiego Ośrodka Rozwoju Technologii.

Po wysłuchaniu jego opowieści z całego serca przyznałam rację – oby nic, nie tylko pandemiczny wirus, przez najbliższe miesiące nie przerwało ich pracy i oby kłody spod nóg były raczej usuwane niż kładzione na drodze.

Koronawirus plan A, B i C, czyli słów kilka o (potencjalnych) terapiach

Jesteśmy tym wirusem już dosłownie bombardowani, ale uporządkować nie bardzo jest komu. Wzięłam na siebie zatem to wdzięczne zadanie, by pokrótce...

zobacz więcej

Genomtec to polska firma z branży nowych technologii, której CEO jest mój rozmówca, dr Miron Tokarski. Firma opatentowała niedawno wszystko, co niezbędne, aby powstał niezwykły instrument wielkości smartfona. Umożliwia on w swym prototypie przeprowadzanie szybkich testów molekularnych, czyli np. wykrywających obecność wirusów, bakterii i innych chorobotwórczych drobnoustrojów w oparciu o analizę obecności ich materiału genetycznego w próbce. Ta zaś może pochodzić z niemalże dowolnego materiału – klinicznego, np. krwi, moczu, plwociny, wymazu, ale także z żywności czy gleby. 

Genialny w swej prostocie – ale nie taki prosty w wykonaniu – pomysł firmy z Wrocławia na nowoczesną diagnostykę molekularną polega na odejściu od odmienionego już w polskich mediach chyba przez wszystkie przypadki, RT-PCR-u w czasie rzeczywistym. Czas rzeczywisty został, a nawet się skrócił.

RT, czyli odwrotna transkryptaza, to enzym pozwalający przepisywać RNA – materiał genetyczny np. korona wirusów – na DNA, czyli cząsteczkę wykrywalną też techniką PCR. Technika PCR pozostała we wrocławskim pomyśle, tylko że nie taka klasyczna. I dlatego będzie szybciej i taniej.

Klasycznie jest tak, że termocykler – czyli dość kosztowna maszyna – musi w ramach swego „cyrklowania” i namnażania krótkich cząsteczek DNA (to trochę jakby kserować w milionach kopii jedno zdanie – gen – z grubej książki – genomu) ciągle, kilka razy zmieniać jak najszybciej i bardzo precyzyjnie temperaturę reakcji.

Blizna w płucach #koronawirus

W rozwiązywaniu wszelkich problemów zawsze są dwie szkoły. Choroby zakaźne nie są w tym względzie szczególne. Wobec problemu bowiem można mieć...

zobacz więcej

To trwa; analiza krótsza niż dwugodzinna jest niemożliwa. Ponadto, choć w ramach epidemii to już dziś problem raczej nieistotny – pozwala na testowanie określonej liczby próbek naraz. Więc żeby ograniczyć koszty takiej analizy, trzeba na ogół zebrać kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt próbek wymagających tego samego testu diagnostycznego. A to trwa. Poza tym wykonywanie takiego testu wymaga niemałej wiedzy od diagnosty medycznego. A jego trzeba najpierw wyszkolić.

Każdy z tych problemów innowacja z Wrocławia, nazwana Genomtec ID, „bierze na klatę”. PCR nie zmienia temperatury – cały czas odbywa się w jednej. I tak zamiast dwóch godzin mamy 20 minut – przy zachowanej czułości i specyficzności.

Jak to się dzieje? Wykorzystano znaną od 20 lat i używaną z rzadka w diagnostyce technikę izotermicznego PCR. Wykorzystywano ją dotąd głównie tam, gdzie nie ma termocyklerów ani pieniędzy na nie; gdzie świat medycyny tropikalnej boryka się w warunkach polowych z przedziwnymi drobnoustrojami. I – co ciekawe – już w 2011 r. prof. Krzysztof Pyrć z UJ, największy polski specjalista od koronawirusów, opracował w tej technologii prosty test diagnostyczny, taki mocno „przedpotopowy”, pozwalający wykrywać jednego z czterech koronawirusów ludzkich, wywołujących co roku łącznie ok. 20 proc. wszystkich przeziębień. Czyli dla naszego „czarnego bohatera” ostatnich kilku miesięcy też się powinno dać opracować taki test diagnostyczny.

Problem zbierania próbek też nie istnieje, bo skoro reakcja odbywa się w stałej temperaturze, to ciągle można dokładać kolejne próbki. A po wyprodukowaniu urządzenia, którego prototyp widzą państwo na zdjęciu ilustrującym ten tekst, odczytującego reakcje odbywające się w specjalnie „drukowanych” kartach cienkoprzepływowych, można będzie na jednej karcie wykonać do 10 analiz.

Ibuprofen a COVID-19 – czyli medycyna na granicy znanego i nieznanego

To opowieść o pewnym ministrze, pewnym fake newsie na WhatsApp, działaniu leków przeciwzapalnych, przedziwnych tańcach na linie w wykonaniu WHO, o...

zobacz więcej

Pan dr Miron Tokarski wyjaśnił mi, że w kartach tych, niczym w zminiaturyzowanych i oplecionych elektroniką probówkach, reakcja chemiczna odbywać się będzie w mikroilościach, będzie natychmiast odczytywana i raportowana. Samo zaprojektowanie reakcji izotermicznego PCR pod kątem niezbędnych do danej analizy odczynników jest nietrywialne, ale praca z tą techniką od strony diagnosty, korzystającego z gotowego zestawu odczynników, czy takiej karty, to… może nie fraszka, ale gdzieś blisko tego.

W momencie pojawienia się epidemii młodzi naukowcy, choć nieliczni, rzucili inne projekty. I w tym ustanowionym przez siebie przedziwnym systemie indywidualnej pracy na zmiany w celu utrzymania pracy ciągłej, dają sobie jeszcze miesiąc na opracowanie i wprowadzenie na rynek – przynajmniej wstępnie wrocławskich szpitali – swojego testu. Jeszcze w formie probówkowej, nie kart diagnostycznych. 20 min. zamiast dwóch godzin na zestaw testów – o to toczy się gra. I da się to robić sprzętem, który w laboratoriach diagnostycznych pracujących na potrzeby medycyny molekularnej już jest.

Ta grupa niezwykle młodych i troszkę starszych zapaleńców diagnostyki molekularnej pokazuje, że idzie nowe, także w tej dziedzinie. Musi przyjść. Inaczej nie poradzimy sobie z wyzwaniami takimi jak COVID-19, a mogą przychodzić następne, skoro od 30 lat regularnie przychodzą. Wirusy, wielooporne superbakterie, niedające się łatwo rozpoznać i leczyć zakażenia patogennymi grzybami... Odpowiedzią musi być jakiś krajowy program wspierający takie innowacyjne podejścia diagnostyczne, gdziekolwiek by się one pojawiały. Drobnoustroje są wszędobylskie i nie siedzą centralnie w Warszawie.

W Polsce jest co najmniej kilka ośrodków, gdzie Uniwersytety Medyczne już dobrze uczą tej nowej molekularnej medycyny i diagnostyki. Czas to chyba przekuć w realne produkty służące medycynie. Dziś fundusze inwestycyjne chcą wspierać takie działania, wcześniej nie było łatwo znaleźć inwestorów. Epidemia Covid-19 przeorze nas na wielu płaszczyznach. W szkolnictwie i diagnostyce medycznej ma szansę wyniknąć z niej niemały postęp, o ile na to pozwolimy i to wesprzemy.

zainteresowanych całym wywiadem z dr. Mironem Tokarskim zapraszam na swój kanał NaukOVO na YouTube.

źródło:
Zobacz więcej