RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Operator nie chciał wyjść z dźwigu i straszył koronawirusem

Do pomocy wezwani zostali strażacy ze specjalistycznej grupy ratownictwa wysokościowego (fot. arch.PAP/Andrzej Lange, zdjęcie ilustracyjne)

64-letni operator dźwigu na placu budowy w Chrzanowie (Małopolskie) nie chciał opuścić kokpitu znajdującego się na wysokości 20 metrów. Strażaków, którzy siłą sprowadzali go na ziemię, okłamał, że ma koronawirusa. Okazało się, że był nietrzeźwy. Teraz odpowie przed prokuratorem.

Resort zdrowia informuje o kolejnej ofierze koronawirusa. Są też nowe zakażenia

„Mamy 83 nowe przypadki zakażenia koronawirusem, potwierdzone pozytywnym wynikiem testów laboratoryjnych (…) Jednocześnie z przykrością informujemy...

zobacz więcej

Straż pożarna wezwana w poniedziałek wieczorem na plac budowy przy ul. Partyzantów w Chrzanowie zobaczyła operatora dźwigu w kokpicie na wysokości ok. 20 metrów nad ziemią. – Z relacji osoby, która była na miejscu zdarzenia, wynikało, że powinien on już dawno zejść na dół, że dziwnie się zachowuje i prawdopodobnie jest pod wpływem alkoholu – powiedział rzecznik prasowy małopolskiej straży pożarnej Sebastian Woźniak.

Strażacy próbowali przekonać 64-letniego mieszkańca Oświęcimia, aby zszedł na ziemię, ale ten im oznajmił, że nie ma takiego zamiaru. Mężczyzna miał wulgarnie zwracać się do funkcjonariuszy i wychylać przez szybę w taki sposób, że mógł wypaść.

Właz do kokpitu był zablokowany, straż nie mogła też – ze względów technicznych – rozłożyć podnośnika i przygotować skokochronu. Do pomocy wezwani zostali strażacy ze specjalistycznej grupy ratownictwa wysokościowego z Krakowa.

Na przygotowanym podnośniku strażacy w koszu udali się na wysokość kokpitu – tam agresywny 64-latek oblał ich piwem. Specjalistyczna grupa w obawie, że mężczyzna zrobi sobie krzywdę, zaczęła zabezpieczać kokpit. W tym czasie 64-latek wybił dwie szyby kokpitu, opluwał ratowników, atakował pięściami i metalowym prętem.

Po skrępowaniu operator został zabrany na ziemię. W trakcie ewakuacji powiedział strażakom, że jest zakażony koronawirusem. Spowodowało to konieczność wdrożenia dodatkowych środków bezpieczeństwa. Na miejsce przyjechała policja i nadzór budowlany.

Na miejsce przyjechał lekarz – po zbadaniu 64-latka stwierdził, że nie ma on objawów zakażenia. Sanepid potwierdził, że mężczyzna nie jest objęty kwarantanną i nie przebywa w izolacji.

Pijany pracownik dźwigu trafił do pomieszczania dla zatrzymanych znajdującego się w komendzie. We wtorek funkcjonariusze przesłuchali 64-latka, a także świadków zdarzenia i pokrzywdzonych. – Jutro pan zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie prawdopodobnie usłyszy zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy – powiedziała rzeczniczka chrzanowskiej policji Iwona Szelichiewicz.

źródło:

Zobacz więcej