RAPORT

Demaskujemy fake newsy

Fortel cara ropy. Umknął Amerykanom, ograbił Rosjan

Rosja to kluczowy sojusznik lewicowego reżimu w Wenezueli (fot. Igor Onuchin\TASS via Getty Images)

Rosja to kluczowy sojusznik lewicowego reżimu w Wenezueli. Od lat głównym łącznikiem między tymi krajami był Igor Sieczin, a jego koncern Rosnieft de facto kredytował władzę Nicolasa Maduro. I oto nagle Rosnieft porzuca Wenezuelę! To koniec rosyjskiego wsparcia dla Caracas? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że finansowo bardzo zyskuje wspomniany Sieczin. To on dziś ma największy wpływ na naftową politykę Rosji.

Zagadki protokołu z Kremla. Ile wart jest podpis Putina?

W syryjskiej prowincji Idlib od nocy z czwartku na piątek obowiązuje zawieszenie broni. Zaledwie kilka godzin wcześniej uzgodnili je w Moskwie...

zobacz więcej

Największa rosyjska spółka naftowa Rosnieft sprzedała rządowi Rosji wszystkie swoje aktywa w Wenezueli. W zamian otrzymać ma 9,6 proc. własnych akcji (od państwowej spółki będącej udziałowcem Rosnieftu) o rynkowej wartości 4 mld dolarów. To oznacza prezent dla udziałowców Rosnieftu – ucieczkę przed amerykańskimi sankcjami, za którą zapłaci rosyjskie państwo. A to nie wszystko…

Ucieczka z Wenezueli

O tym, że kończy swoje interesy w Wenezueli, Rosnieft poinformowała wieczorem 28 marca. Wenezuelskie aktywa przejmuje Rosnieftiegaz, w 100 proc. państwowa spółka. Dotychczas miała ona ponad 50 proc. akcji Rosnieftu (ma też ponad 10 proc. w Gazpromie), BP ma 19,8 proc., a katarski QH Oil Investments 18,9 proc. Po ostatecznej finalizacji transakcji Rosnieft formalnie wyjdzie spod kontroli państwa. Jego udział spadnie do 44,3 proc. Zdziwienie budzi już sama wycena wenezuelskich aktywów Rosnieftu – zdecydowanie za wysoka. To jedna dziesiąta wartości całego koncernu.

Państwo rosyjskie, a więc podatnicy, mocno przepłacają. Za toksyczne aktywa – Sieczin przenosi swoje straty na państwo rosyjskie. Zresztą, kto przewodniczy radzie dyrektorów Rosnieftiegazu? Właśnie Igor Sieczin. Mamy do czynienia w manewrem w ramach tego samego biznesu, który ma docelowo być korzystny dla oligarchów związanych z Putinem, a przynieść straty państwu.

Oczywiście w przyszłości Rosnieft może sprzedać uzyskane za aktywa wenezuelskie własne akcje z powrotem Rosnieftiegazowi lub innemu nabywcy – zarabiając żywą gotówkę. Inny wariant to wygaszenie tego pakietu akcji, a wtedy częściowo udział Rosnieftiegazu, a więc państwa w Rosniefti wzrośnie. Tylko czy tak się na pewno stanie? Równie dobrze może się okazać, że największy koncern naftowy Rosji wymknął się spod kontroli państwa. Pod czyją kontrolę trafi? A tu już są wątpliwości – bo nie do końca wiadomo, kto stoi de facto za katarskim funduszem…

Największe spadki cen ropy od blisko 30 lat

Ceny ropy w USA zaliczają w poniedziałek potężny spadek – o 28 procent, po załamaniu rozmów krajów OPEC i Rosji na temat zarządzania światowymi...

zobacz więcej

Oficjalnie wszyscy uczestnicy tego niejasnego dealu mówią, że chodzi o uniknięcie sankcji amerykańskich. Kreml bał się takich decyzji USA uderzających bezpośrednio w Rosnieft za współpracę z Wenezuelą. Wcześniej sankcje dotknęły dwie spółki-córki koncernu za handel wenezuelską ropą.

Co na takiej własnościowej wymianie aktywów w Wenezueli zyskują Rosjanie? Teraz to Rosnieftiegaz może być objęty sankcjami USA, ale już Rosnieft jest bezpieczna. Bo po oddaniu pakietu 9,6 proc. Rosnieftiegaz będzie miał już mniej niż 50 proc. jej udziałów. Tymczasem amerykańska ustawa mówi, że wprowadzane sankcje dotyczą danego podmiotu oraz innych podmiotów, w których posiada on co najmniej połowę udziałów. Rosnieft może też teraz liczyć na to, że przekazanie aktywów wenezuelskich pozwoli zdjąć sankcje z jej spółek zależnych. Takie oczekiwanie wyraził już rzecznik Rosnieftu.

Polowanie na „córki”

Najpierw Biuro ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) Ministerstwa Skarbu USA objęło sankcjami spółkę Rosneft Trading (18 lutego). Zarządzono zamrożenie amerykańskich aktywów firmy oraz jej szefa Didiera Casimiro (zasiada też w zarządzie Rosnieftu). Szwajcarska filia Rosnieftu i Casimiro „pośredniczyli w sprzedaży i transporcie wenezuelskiej ropy naftowej” - przekazał w oświadczeniu minister Steven Mnuchin.

Strona amerykańska dała innym przedsiębiorstwom 90 dni na zakończenie współpracy z umieszczoną na czarnej liście firmą. Ponownie wezwała przy tym do zerwania wszelkich interesów z rządem Maduro. Wiadomo, że Rosneft Trading eksportowała nawet 70 proc. wenezuelskiej ropy. Casimiro odgrywał kluczową rolę we wspieraniu sektora naftowego Wenezueli. Organizował spotkania z przedstawicielami PDVSA i reżimu Maduro z Rosjanami.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie wpłynęła na wzrost cen ropy w USA

Ceny ropy w USA rosną. Doniesienia z Bliskiego Wschodu znów mocniej zaniepokoiły globalnych inwestorów po tym, gdy doszło do ostrzelania...

zobacz więcej

Rosneft Trading S.A. to spółka zależna Rosnieftu, zarejestrowana w Genewie w styczniu 2011 r. w celu realizowania zagranicznych projektów Rosnieftu. W latach 2018-19 była trzecią pod względem znaczenia firmą handlującą rosyjską ropą. W 2016 r. w zamian za udzielenie 1,5 mld dolarów kredytu wenezuelskiemu koncernowi PDVSA właśnie Rosneft Trading wzięła w zastaw 49,9 proc. akcji Citgo, zarejestrowanej w USA spółki zależnej PDVSA.

Kiedy Amerykanie nałożyli sankcje na Rosneft Trading, Rosjanie swój handel ropą wenezuelską przesunęli do innej spółki zależnej Rosnieftu – zarejestrowanej zresztą pod tym samym adresem szwajcarski, są Rosneft Trading. Spółka TNK Trading International stała się własnością Rosnieftu w grudniu 2017 r. Ostatnio dysponowała pięcioma tankowcami – i już w styczniu 2020 r. kupiła od PDVSA ok. 14 mln baryłek ropy.

Gdy USA uderzyły w Rosneft Trading, TNK przejęła cały wenezuelski handel Rosnieftu. Amerykanie nie potrzebowali dużo czasu, by to ustalić. 12 marca administracja USA ogłosiła decyzję o nałożeniu sankcji na TNK Trading International za handel wenezuelską ropą. Amerykanie zablokowali własność TTI znajdującą się w USA. Obywatele Stanów Zjednoczonych dostali czas na zerwanie wszelkiej współpracy biznesowej z TTI do 20 maja – pod groźbą objęcia sankcjami. Zdecydowane ruchy administracji amerykańskiej wobec jednej, a potem drugiej spółki zależnej Rosnieftu, były jasnym sygnałem dla tego koncernu, że nie da się kontynuować dotychczasowej działalności w Wenezueli.

Rosjanie w Wenezueli

Rosnieft od wielu lat łączą szczególne więzi z Wenezuelą, był to jeden z największych inwestorów w sektorze energetycznym tego kraju. Agencja Reutera w 2019 r. oceniała inwestycje spółki w Wenezueli na 9 mld dolarów. Za czasów Maduro Rosnieft wspólnie z Chińczykami faktycznie połknęła sektor naftowy Wenezueli. Igor Sieczin był zaś kuratorem polityki rosyjskiej wobec Caracas – zresztą od 2008 r. zasiada na czele Międzyrządowej Rosyjsko-Wenezuelskiej Komisji Wysokiego Szczebla.

Białoruś już z norweską ropą

Pierwsza partia norweskiej ropy naftowej dotarła w niedzielę rano na Białoruś. W zakładach petrochemicznych Nafta w Nowopołocku jest obecnie...

zobacz więcej

Wówczas wicepremier, a dziś szef Rosnieftu, także w 2008 r. ściągnął do Wenezueli pięć największych rosyjskich koncernów naftowych. Które później jednak stopniowo się wycofywały. Oprócz Rosnieftu. Choć jeszcze w 2009 r. Sieczin ogłosił budowę rosyjsko-wenezuelskiego konsorcjum mającego eksploatować złoża ropy w basenie rzeki Orinoko. Pod koniec 2017 r. w głośnym raporcie analitycy Sbierbanku pisali, że Rosnieft jest podobna do „nieszczęsnego inwestora”, który wciąż inwestuje w aktyw balansujący na granicy bankructwa. Według owego raportu, Rosnieft włożyła w Wenezuelę 8,5 mld dolarów. W 2014 r. Rosnieft przelała na konta PDVSA 6,5 mld dolarów w charakterze przedpłaty za dostawy ropy. Zabezpieczyła te faktyczne kredyty udziałami w złożach wenezuelskich.

Aktywność koncernu w Wenezueli obejmowała przede wszystkim zaangażowanie w realizację pięciu dużych projektów wydobywczych, których łączne rezerwy ocenia się na 80 mln ton ropy, zaś wydobycie w skali roku na 3,5 mln ton. Te właśnie udziały (od 25 do 40 proc. zależnie od projektu) teraz Rosnieft oddała za własne akcje: Petromonagas, Petroperija, Boqueron, Petromiranda i Petrovictoria. Do tego oddziały serwisowe i handlowe.

W sumie Rosnieft ma pięć wspólnych projektów z PDVSA na lądzie, jak też dwa na szelfie. Dały one łącznie w 2017 r. 8,06 mln ton ropy, w tym udział Rosnieftu to 3,14 mln ton (60 tys. baryłek dziennie). Wenezuelską ropę tankowce Rosnieftu transportowały do rafinerii w Indiach i do trzech niemieckich – których udziałowcem jest rosyjska spółka. Czy to ważny biznesowo element działalności Rosnieftu? Otóż nie – wenezuelskie wydobycie to zaledwie 1,3 proc. łącznej produkcji spółki. Wenezuelski koncern PDVSA winien jest jeszcze Rosniefti 800 mln dolarów. Ale to nie jedyny powód, dla którego Rosja nie może pozwolić sobie na porzucenie Maduro.

„Car finansów”, generał z Łubianki i syn Patruszewa. Ten rząd ma dokonać cudu

Nowy rząd Rosji różni się od starego w 40 proc. Ale ani premier, ani najważniejsi ministrowie się nie zmieniają. To ma być rząd menedżerski,...

zobacz więcej

Znaki zapytania

Należy pamiętać, że Wenezuela ma największe na świecie potwierdzone rezerwy ropy naftowej. W 2007 r. Hugo Chavez zakończył nacjonalizację sektora naftowego, odbierając duże złoża zachodnim koncernom. Czystki kadrowe w wenezuelskim koncernie PDVSA doprowadziły jednak do gwałtownego spadku jakości zarządzania sektorem naftowym. Dobił go spadek cen ropy za rządów Nicolasa Maduro. Obecnie w Wenezueli poziom wydobycia ropy naftowej jest najniższy od 70 lat. Ale ta ropa tam jest i warto mieć nad nią kontrolę… Upadek Maduro oznaczałby straty finansowe dla Rosji i upadek różnych projektów.

Rosja nie może porzucić Wenezueli, bo zbyt ważny to sojusznik – choćby z racji na geograficzne położenie, nie tak znów daleko od USA. W grudniu 2018 r. do Wenezueli na ćwiczenia wojskowe przyleciały dwa rosyjskie bombowce strategiczne Tu-160. Wcześniej takie maszyny zdolne przenosić broń atomową lądowały pod Caracas także w 2008 i 2013 r. W 2008 r. do wenezuelskich portów zawijał też ciężki krążownik atomowy Piotr Wielki. Od 2001 r., kiedy oba kraje podpisały umowę o współpracy wojskowo-technicznej, armia wenezuelska, wcześniej tradycyjnie wykorzystująca uzbrojenie zachodnie, zaczęła kupować rosyjskie sprzęt. Choćby 32 myśliwce Su-30, dwa dywizjony rakietowej obrony przeciwlotniczej S-300 (w 2013 roku), systemy rakietowe Tor, Buk i Peczora. Do tego 92 zmodernizowane czołgi T-72, dostarczone w 2012 r.

Czy ogłoszona właśnie transakcja oznaczająca wyjście Rosnieftu z Wenezueli oznacza zmianę polityki Moskwy wobec Wenezueli? Po zerwaniu przez Rosję porozumienia z OPEC pojawiło się zagrożenie „atomowymi” sankcjami dla Rosnieftu. Pojawiły się plotki, że USA rozmawiają z Arabią Saudyjską o nowym zamrożeniu cen – a żeby nie pozwolić Rosjanom przejąć części rynku obecnie kontrolowanego przez Saudyjczyków, USA miałyby wprowadzić pełne embargo na dostawy rosyjskiej ropy. W rosyjskim ministerstwie energii pojawiły się też sygnały o gotowości Rosji do nowych rozmów z OPEC – już pewnie na lepszych dla Arabii Saudyjskiej warunkach.

Prywatny odrzutowiec Sieczina niedawno pojawił się w Wiedniu, gdzie znajduje się siedziba OPEC. Tak więc nie jest wykluczone, że odwrót Rosnieftu z Wenezueli to element jakiegoś dużo szerszego planu złagodzenia kryzysu na rynku naftowym. Czy częścią tego planu może być porzucenie Maduro przez Moskwę?

Ambasador Rosji w Caracas Siergiej Mielik-Magdasarow zaznaczył, że nowi właściciele będą kontynuować rosyjski biznes w Wenezueli. Niezależnie od tego, czy to prawda czy nie, pewne jest jedno: Igor Sieczin kolejny raz w ostatnich dniach udowodnił, że to on dziś rządzi naftową polityką Rosji. Najpierw doprowadził do zerwania porozumienia z OPEC, teraz ucieka z przynoszącej straty finansowe i polityczne Wenezueli, zarabia na tym więcej, niż się należy i na dodatek otwiera furtkę do przejęcia – oczywiście z wpływowymi przyjaciółmi (może nawet samym Putinem) – największej spółki naftowej w Rosji.

źródło:
Zobacz więcej