RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Smutny upadek Kidawy-Błońskiej. Jak PO własną kandydatkę utopiła

Najpierw uratowała Schetynie skórę po eurowyborach, później po fikcyjnych „prawyborach” wstawiona na stanowisko kandydatki na prezydenta, teraz przez własnych kolegów utopiona, walkowerem oddaje walkę o prezydenturę. Małgorzata Kidawa-Błońska, to polityk bez pomysłu na Polskę, w którego nie wierzy nawet jej partia, jednak sposób w jaki panowie Tusk, Budka i Schetyna potraktowali tę kobietę sprawia, że po ludzku można jej naprawdę współczuć.

Kidawa-Błońska zawiesiła kampanię i po dwóch godzinach przerwała milczenie

Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska zapowiedziała w niedzielę popołudniu, że zawiesza swoją kampanię...

zobacz więcej

Zaczęło się w kampanii parlamentarnej 2019 r. Małgorzata Kidawa-Błońska wbrew swojej woli (co dawała do zrozumienia również publicznie) została kandydatką na premiera. W ten sposób Grzegorz Schetyna postanowił uratować własną skórę, w ciężkim dla niego okresie powyborczych rozliczeń.

Udało się, temat zmiany lidera i rozsypania się Koalicji Europejskiej zniknął, a nie było to tak oczywiste. PO była po świeżo przegranych wyborach europejskich, a Prawo i Sprawiedliwość po 4 latach bycia pod ostrzałem „totalnej opozycji” (koncepcja Schetyny) zdobyło rekordowy wynik i to w wyborach uznawanych za trudne dla prawicy.

Kolejne wybory Schetyna przegrał i znowu potrzebował „ucieczki do przodu”. Wybrał zgrany motyw „świeża kandydatka”, tym razem z dodatkiem innego zgranego przez PO schematu „prawyborów”. O sztuczności całego zabiegu najlepiej świadczyła forma zgłoszenia się (listem) przez prezydenta Jaśkowiaka w ostatnim możliwym terminie. Prawyborcza kampania była kolejną fikcją. Debaty były dla mediów zamknięte, a przegraną ustawionego plebiscytu Jaśkowiak przyjął z ulgą.

Wewnątrz PO kandydatura Kidawy-Blońskiej była krytykowana od początku. Nowy szef, Borys Budka - bez większych zdolności przywódczych - nie chciał jednak generować wewnętrznego konfliktu. Zgodził się nawet na sfinansowanie kampanii i temat przygasł. Z kolei entuzjazm do kandydatki nigdy nawet w partii nie zdążył się rozpalić, a powodów jest kilka.

PO jest wciąż podzielona, nie widać jednej korzyści dla ugrupowania ze zmiany lidera, a sama kampania? Cóż… Przy wszystkich swoich atutach Kidawa-Błońska była zbyt wyniosła (podkreślanie swojego rodowodu na każdym kroku znudziło nawet ją samą), nienaturalna (spotkania z ludźmi prawie zawsze kończyły się jakąś wpadką), broniła języka nienawiści (w sumie nie mając wyboru, w sytuacji gdy jej partia łożyła pieniądze na internetowy hejt), a przede wszystkim zagubiona.

Internauci komentują decyzję Kidawy-Błońskiej o zawieszeniu kampanii

Kandydatka Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała w niedzielę, że całkowicie zawiesza swoją kampanię...

zobacz więcej

Skąd to zagubienie Kidawy-Błońskiej?

Przyczyn jest kilka. Brak autorytetu w samej Platformie Obywatelskiej (o innych partiach w Koalicji Obywatelskiej niż PO nie ma co mówić, na własne życzenie się nie liczą, to przystawki) oraz brak pomysłu na przekaz wyborczy. Już nie chodzi o sam program, ale jakąkolwiek ideę, pomysł na Polskę. Tego totalnie zabrakło.

Czym się kampania prezydencka PO różniła od parlamentarnej? Niczym, bo nawet kandydatka była ta sama. Okazało się, że nawet całkowicie nowa, nieprzewidywalna sytuacja polityczna w czasie epidemii stała się kolejną zmarnowaną okazją na kampanię.

Kidawa-Błońska natychmiast weszła w konfrontację totalną z rządem, gdy ten potrzebował wsparcia w walce z koronawirusem. Pojawiły się kolejne fake newsy, absurdalne zarzuty, sianie paniki, strachu i próba wzbudzenia nieufności do polskiego państwa ze strony wyborców. Gdy okazało się, że ta taktyka nie tylko nie działa, ale przynosi odwrotne skutki, a Polacy są wściekli na ten cyniczny przekaz – PO na dwa miesiące przed wyborami zaczęła wzywać do ich odwołania. I to kilka dni po tym, gdy sama Kidawa-Błońska mówiła, że „przesunięcie wyborów to nie jest dobry pomysł”, bo trzeba jak najszybciej ją wybrać do Pałacu Prezydenckiego.

Do tego doszły codzienne kampanijne aktywności. Wideokonferencje, konferencje prasowe, dziesiątki wpisów w internecie, wszystko w kampanijnym anturażu – przy jednoczesnym codziennym powtarzaniu, że Małgorzata Kidawa-Błońska kampanii wyborczej nie prowadzi. W ten sposób kolejny raz kandydatka PO okazała się niewiarygodna, a poparcie dla niej zaczęło staczać się w tempie ekspresowym. Do tego stopnia, że w ciągu miesiąca spadło o 10 pp.

Kidawa-Błońska wzywa do „powszechnego bojkotu” wyborów prezydenckich

Wybory prezydenckie 10 maja 2020 roku nie powinny się odbyć, ale jeśli się odbędą, apeluję do wszystkich, wyborców, aby w nich nie uczestniczyli –...

zobacz więcej

Co zrobili koledzy wicemarszałek, partyjni bonzowie PO i Donald Tusk w Brukseli? Odwrócili się od obciążającej całą formację polityk. Coraz częściej zaczęły pojawiać się w PO koncepcje zmiany kandydatki, w przypadku odwołania wyborów. Do mediów szły przecieki, że ma nim być Donald Tusk albo Bartosz Arłukowicz (szef jej sztabu wyborczego!), co jeszcze bardziej osłabiło Kidawę-Błońską.

Zaczęła się potykać jeszcze częściej, co najlepiej widać w jej ostatnich wystąpieniach publicznych, w których nie ma choćby jednego (sic!), w którym nie popełniłaby jakiegoś lapsusu, dosłownie gubiąc litery podczas mówienia. Zamiast ją wesprzeć Grzegorz Schetyna publicznie zasugerował, że kandydatkę należy zmienić (szpila w stronę lidera własnej partii), po czym Budka nie miał już wyboru i musiał w mediach mówić to samo. Kandydatka PO, doprowadzona do ostateczności, w dniu gdy pojawił się sondaż, w którym Władysław Kosiniak-Kamysz oddalony jest od niej o niecałe 2 pp. złożyła broń, ogłaszając wycofanie się z kampanii wyborczej i bojkot wyborów.

Co dalej? Wszystko zależy od przywódców PO. Albo na poważnie zastanowią się nad tym co robią źle i gdzie jest przyczyna ich odrzucenia przez Polaków, albo uznają, że wszystko jest dobrze, tylko Małgorzata Kidawa-Błońska jest zła i należy z niej zrobić kozła ofiarnego. Wszystko po to, żeby dalej iść tą samą polityczną drogą, bez choćby cienia pomysłu co można Polakom innego zaproponować, niż ciągły antypis.

źródło:
Zobacz więcej