RAPORT

Kampania 2020

Nasza polityczka z „Iustitii”

W dobie koronawirusa, sędziowie mają spore luzy w obowiązkach zawodowych (fot. arch. PAP/Marcin Bielecki)

Niespokojny duch z tej pani sędzi Katarzyny Kałwak. Im dłużej jest sędzią, tym bardziej wchodzi w buty – jak mówią dziś lewicowe środowiska – polityczki. Im ma większy staż przynależności do Stowarzyszenia Sędziów „Iustitia”, tym bardziej dosadnie demonstruje publicznie swoje przekonania polityczne. Czy tylko niespokojny duch? Czy tylko pani sędzi Katarzyny Kałwak?

„Bezprecedensowy atak na sędziów i prokuratorów”. Wiceszef MS o raporcie „Iustitii”

Raport sędziowskiego stowarzyszenia „Iustitia” to bezprecedensowy atak na sędziów i prokuratorów, którzy w ostatnich latach zdecydowali się...

zobacz więcej

Teraz w dobie koronawirusa, sędziowie mają spore luzy w obowiązkach zawodowych. Korzystając z chwili wolnego czasu, pani sędzia Katarzyna Kałwak, żyjąca i pracująca w małym mieście na południu kraju, postanowiła ruszyć opozycji politycznej w sukurs.

Namówiła do tego zbożnego zadania inne znajome ze stowarzyszenia, by demonstracyjnie ruszyły „w miasto” z symboliczną „pieśnią na ustach”, łącząc elementy ludycznej rozrywki z ratowaniem kraju - jak twierdzi - przed absurdalnymi posunięciami władzy. Przebrane w stroje imitujące ochronne kombinezony służb walczących z koronawirusem oraz zarzuciwszy z fantazją szaliki z napisem „Konstytucja”, agitowały przechodniów na rzecz przełożenia na późniejszy termin wyborów prezydenckich.

Zdaniem pani sędzi Katarzyny Kałwak, o czym napisała potem na swoim Facebooku, nie da się bezpiecznie przeprowadzić wyborów 10 maja. Dlatego „jako sędziowie, matki, obywatelki” – podkreślała dalej - „stanowczo sprzeciwiamy się temu”. Nasze przebrania mają pokazać kuriozalność założenia o możliwości wyborów w maju.

Swój quasi wykład na facebooku zakończyła zawadiackim podpisem: - „Dziewczyny z SSP Iustitia”. Aczkolwiek na zdjęciach – jeśli fotografie nie kłamią – widzę raczej dojrzałą kobietę niż „dziewczynę”. Mówię o tym, bo jak sądzę, nie jest to bez znaczenia.

Radosław Sikorski do sędziego: Jak śmiesz, dupku

Jak śmiesz, dupku, ogłaszać, co jest dobre, a co złe, dla Polski? Kto Cię do tego upoważnił? – napisał na Twitterze Radosław Sikorski. Były szef...

zobacz więcej

Wydaje się, że akcja uliczna zorganizowana przez sędzię Katarzynę Kałwak jest w pełni świadomą demonstracją, która wbrew prawu obowiązującemu sędziów, stanowi wyraz ignorowania tego prawa. Doszukiwałbym się w tym, ale także w innych działaniach sędzi Katarzyny Kałwak elementów prowokacji.

Nie to jest dla mnie niespodzianką. Sama firma „Iustitia” ma już swoją markę. Niestety, nie najlepszą. Zawsze jest przykro, jeżeli kasjer banku kradnie pieniądze, ochroniarz sklepu jubilerskiego zostawia na noc otwarte tylne wejście gangsterowi, dentysta zamiast plomby pakuje do dziury gips malarski, a sędzia miast przestrzegać prawa, czynnie naigrywa się z niego.

Do uczucia przykrości względem zawodu sędziego z racji przykładów łamania prawa - w tym konstytucji - dochodzi ogromne rozgoryczenie. To wszystko jednak przebija uczucie ubolewania, że do pewnych specjalnych zawodów, takich właśnie jak sędzia, trafiają ludzie, którzy nie dorastają do tej roli.

Oglądając harce i maskaradę pani sędzi Katarzyny Kałwak i innych „Dziewczyn z SSP Iustitia”, przeżyłem podobny szok, jakiego doznałem wiosną poprzedniego roku podczas strajku nauczycieli. Nie wierzyłem własnym oczom, oglądając obrazki nakręcone przez samych aktorów – strajkujących. Chóralne wykonywanie na znane melodie autorskich kupletów na poziomie grafomańskiego koszmaru. Zaś wykonawcy zachwyceni sobą jakby byli konkurencją dla „Mazowsza”.

„Prokuratura zażąda najsurowszych konsekwencji”

Do fizycznej napaści podsądnego na sędzię miało dojść podczas rozprawy w Rybniku. Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia przedstawiło zajście w...

zobacz więcej

Równie bolesna autodegradacja, sprowadzająca się do jakichś pospolitych przebieranek, które zamieniały nauczycieli w cyrkowych pajaców. Czułem zażenowanie, oglądając nauczyciela, który wyszedł na scenę przebrany za krowę. Najpierw wydał z siebie przeciągły jęk „muuu”, następnie przedreptał na czworakach przez salę, a w końcu dołączył do reszty nauczycieli, wykonujących protest song. Ich twarze błyszczały takim zadowoleniem i dumą, jakby byli przeświadczeni, że wykonali literacko błyskotliwy song, a nie żałosne badziewie.

Okazało się, że ludzie od których mamy prawo wymagać minimalnego poziomu ogólnej kultury, reprezentują przerażająco niski poziom intelektualny. Prymitywne ekstrawagancje, tanie maskarady, to były szczyty ich możliwości mentalnych.

Niemal zwierciadlane odbicie - bliskie opisanemu powyżej - poziomu umysłowego widoczne jest w postępowaniu pani sędzi Katarzyny Kałwak. Rzecz naprawdę godna ubolewania. Część tego zachowania wzmacnia dodatkowo infantylizm, o czym mówi podpis pod wpisem na jej facebooku.

Zastanawiam się, czy nie jestem zbyt surowy? Może najważniejsze jest to, że pani sędzia jest z siebie bardzo zadowolona, czegokolwiek by nie zrobiła?

I niech dalej robi. Tylko czy musi być sędzią?

źródło:
Zobacz więcej