RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Zaraza zarazą, a wojna nadal normalnością

Wojny trwają jednak w najlepsze (fot. PAP/EPA/AHMED MARDNLI)

Tydzień temu sekretarz generalny ONZ Antonio Gutteres zaapelował do wszystkich stron walczących na świecie o zawieszenie broni w związku z pandemią koronawirusa. Wydawałoby się, że jest na to szansa, bo nic bardziej nie jednoczy niż wspólny wróg. A koronawirus jest wrogiem całej ludzkości i niewidzialnym zagrożeniem dla wszystkich państw na naszej planecie. Wojny trwają jednak w najlepsze.

Czy koronawirus zabił kryzys migracyjny?

Pandemia koronawirusa spowodowała, że temat potencjalnego nowego kryzysu migracyjnego niemal całkowicie zniknął. Nie oznacza to jednak, że zniknął...

zobacz więcej

Normalność według Westa

W filmie Dannyego Boyle’a z 2003 r. „28 dni później” zaraza agresji opanowuje ludzkość. Trzech uciekinierów znajduje chwilowe schronienie wśród grupy żołnierzy dowodzonych przez cynicznego majora Westa. Przy kolacji wywiązuje się rozmowa na temat „powrotu do normalności”. Jeden z żołnierzy stwierdza, że „jeśli spojrzeć na historię tej planety, to my ludzie jesteśmy tu od kilku mgnień oka, więc jeśli zaraza nas wybije to będzie to powrót do normalności”.

Dowódca odpowiada jednak, że jego zdaniem jest cały czas normalnie, gdyż „przez ten miesiąc zarazy widziałem jak ludzie zabijają się nawzajem, to samo widziałem w miesiącu przed zarazą i wcześniej, odkąd tylko pamiętam ludzie zabijają się nawzajem”.

Mimo apelu ONZ nienormalność w rozumieniu majora Westa raczej nam nie grozi. Jedynie zdominowane przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) odpowiedziały pozytywnie na apel Gutteresa zapowiadając zaprzestanie jakichkolwiek walk o ile nie zostaną do tego zmuszone w ramach samoobrony. Od kilku dni jest tu zresztą dość spokojnie, gdyż Turcja i wspierani przez nią dżihadyści nie dokonują ostrzału artyleryjskiego. Należy być jednak powściągliwym z wyciąganiem zbyt daleko idących optymistycznych wniosków.

Jeszcze w połowie marca protureccy dżihadyści zablokowali dostęp do czystej wody dla prawie pół miliona mieszkańców terenów kontrolowanych przez SDF co uniemożliwiało tam stosowanie się do podstawowych zaleceń profilaktycznych w walce z koronawirusem. Wprawdzie po kilku dniach czysta woda znów się pojawiła ale pokazuje to, że sytuacja jest dynamiczna. Turcja zresztą regularnie popiera wszelkie apele o zawieszenie broni tyle, że uznaje, iż dotyczą one wszystkich prócz niej.

Idlib przed ofensywą i epidemią

Oficjalnie w Syrii jest tylko 5 przypadków zarażenia koronawirusem, a pierwszy z nich został stwierdzony dopiero 21 marca. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że dane te nie odzwierciedlają rzeczywistości, a władze Syrii Północno-Wschodniej nie ukrywają nawet, że główną przyczyną braku stwierdzonych przypadków na ich terenie jest po prostu to, że w ogóle nie mają dostępu do testów. WHO, pod wpływem Turcji, odmówiło bowiem współpracy.

Rosyjsko-tureckie układy w Syrii w cieniu koronawirusa

Pandemia koronawirusa zepchnęła na margines inne wydarzenia, w tym bliskowschodnie napięcia i poniekąd związany z nimi kryzys migracyjny. Jeszcze...

zobacz więcej

O ile jednak póki co w Syrii Północno-Wschodniej jest w miarę spokojnie, to nie można tego powiedzieć o znajdującej się w północno-zachodniej Syrii prowincji Idlib. Tu też nikt nie ma wątpliwości, że rozprzestrzenienie się koronawirusa jest kwestią czasu, a żniwo śmierci w związku z brakiem infrastruktury medycznej będzie bardzo duże.

Jednym z czynników podwyższających zagrożenie jest zresztą liczna obecność w Syrii żołnierzy z krajów znajdujących się w czołówce koronawirusowej statystyki, takich jak Turcja, Iran czy USA. Nie zmienia to jednak faktu, że uzgodniony między Turcją a Rosją rozejm nie jest przestrzegany i codziennie dochodzi do ostrzału artyleryjskiego zarówno przez armię syryjską jak i wspieranych przez Turcję dzihadystów.

To co się jednak obecnie dzieje w Idlibie to zaledwie mały deszczyk przed burzą, która prawdopodobnie nadejdzie za kilka dni. Tak przynajmniej zapowiadają władze Syrii i wspierający ich Rosjanie. Zgodnie z umową rosyjsko-turecką wszystkie tereny na południe od autostrady M4 łączącej Latakię z Aleppo mają się bowiem znaleźć „w strefie kontroli rosyjskiej”. Tymczasem wciąż są tam dżihadyści i według sympatyzującego z Assadem portalu almasdar lada dzień ruszy nowa ofensywa rządowa, której celem będzie siłowe przejęcie kontroli nad tym terenem. Jednocześnie pojawiły się doniesienia, że Turcja przerzuca do Idlibu amerykański system obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu MIMi-23 Hawk.

Starcia między armią syryjską a protureckimi dżihadystami to zresztą nie jedyne walki w północno-zachodniej Syrii. 19 marca na wspomnianej autostradzie M4 doszło do zasadzki na tureckich żołnierzy dokonanej przez grupę wspieranych wcześniej przez Turcję dżihadystów, którzy w ten sposób chcieli się zemścić na Turcji za jej układy z Rosją. Zginęło dwóch tureckich żołnierzy. Z kolei 27 marca w okupowanym przez Turcję regionie Afrin doszło do krwawej potyczki między dwoma protureckimi grupami zbrojnymi. Zwykle ich przyczyną jest rywalizacja o charakterze kryminalnym.

Chaos polityczny i koronawirus z Iranu w Iraku

Przeciwnikom irackiego premiera Mohammeda Allawiego udało się zablokować powołanie nowego rządu. Przyczyną była próba odpartyjnienia składu nowego...

zobacz więcej

Jeden zakażony w Libii na 151 ofiar walk

Jeszcze bardziej intensywne walki toczą się w ramach trwającego od 2014 r. konfliktu w Libii. 27 marca milicje związane z rządem trypolitańskim tego kraju (GNA) przypuściły atak na strategiczne miasto Abu Grain, kontrolowane przez Libijską Armię Narodową wierną konkurencyjnemu ośrodkowi władzy z siedzibą w Tobruku. Ostatecznie, dzięki przewadze lotniczej, LNA odparło ten atak, a w wyniku trwających dwa dni walk zginęło 77 osób po stronie GNA (w tym 19 dżihadystow syryjskich i jeden żołnierz turecki) oraz 26 żołnierzy LNA.

W trwających jednocześnie walkach na przedmieściach Trypolisu zginęło kolejnych 37 osób, w tym 6 ochotników tureckich (związanych z nacjonalistycznymi Szarymi Wilkami), oraz 11 żołnierzy LNA. W obu bitwach rannych zostało po obu stronach ponad 200 żołnierzy i bojowników. Starcia te nie były przy tym odizolowanym incydentem. Raptem kilka dni wcześniej 23 marca w potyczce na przedmieściach Trypolisu libijscy żołnierze LNA zabili 4 żołnierzy tureckich i dowódcę jednej z syryjskich grup dżihadystycznych.

W ostatnich dniach starcia miały miejsce również w zachodniej Libii, między granicą z Tunezją a Trypolisem. Tymczasem 23 marca Libia dołączyła do krajów, w których wykryto koronawirusa (choć na razie tylko jeden przypadek) i oba konkurencyjne rządy wprowadziły szereg środków zaradczych oczywiście nie podejmując żadnej współpracy miedzy sobą w tym zakresie.

Repetowicz: Krwawa farsa w Syrii

Syryjska wojna domowa coraz bardziej przypomina krwawą tragifarsę, w której deklaracje poszczególnych aktorów rozmijają się z ich faktycznymi...

zobacz więcej

Koronawirus przegrywa z cholerą i głodem

Na tym tle stosunkowo spokojnie wygląda sytuacja w Jemenie, w którym oficjalnie koronawirusa nie ma. Kierując się czarnym humorem można by jednak to skomentować, że Jemeńczycy mają tyle powodów by umierać (cholera, głód, bombardowania), że jeden mniej czy więcej nie czyni żadnej różnicy. Testy, maski czy nawet czysta woda, nie mówiąc już o płynach dezynfekcyjnych, to dla przytłaczjącej większości mieszkańców tego ogarniętego wojna od 2015 r. kraju czysta abstrakcja.

WHO współpracuje tylko z prosaudyjskim rządem rezydującym w Adenie (kontrolowanym zresztą bardziej przez proemirackich separatystów południowojemeńskich) ale nie z kontrolującymi większość kraju, w tym stolicę Sanę, Husimi. Poza tym mają miejsce rutynowe bombardowania dokonywane przez saudyjskie lotnictwo, a Husi 28 marca zdobyli obóz wojskowy Kofal w prowincji Marib. Słowem, nic nadzwyczajnego.

Walki o mniejszym natężeniu toczą się też w innych miejscach na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Na przykład w piątek 27 marca lotnictwo izraelskie dokonało nalotów w Strefie Gazy w odpowiedzi na wcześniejszy ostrzał rakietowy terytorium Izraela. Tego samego dnia doszło też do starć egipskiej armii z dżihadystami na Półwyspie Synaj, w których zginęło 16 terrorystów. W marcu zaczęła się też kolejna eskalacja napięć w Iraku między proirańskimi oddziałami a stacjonującymi tam wojskami USA.

12 marca w ostrzale jednej z baz zginęło 2 członków wojskowego personelu USA i jeden z Wielkiej Brytanii. W odpowiedzi USA dokonały kolejnych nalotów na bazy Haszed Szaabi. W Iraku wykryto dotąd 502 przypadki koronawirusa, w tym 42 zakończyły się zgonem. Nie plasuje to Iraku w czołówce rankingów koronawirusowych ale spowodowało, że w większości tego kraju obowiązuje czasowy zakaz wychodzenia z domów, a meczety zostały pozamykane. Na gotowość do starć zbrojnych jak widać to jednak nie wpływa. Jakby powiedział major West, jest więc normalnie.

źródło:
Zobacz więcej