RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

Koronawirus na Kremlu. „Nikt nie zna prawdziwego obrazu sytuacji”

Władze zmieniły podejście do epidemii około 20 marca, wraz z gwałtownym wzrostem liczby zakażonych(fot. Wikimedia Commons/Semyon Borisov)

Polityczna intryga, zafałszowane statystyki, propagandowe samooszukiwanie się. Tak wyglądała sytuacja w Rosji od końca stycznia odnośnie epidemii koronawirusa. Teraz Rosji może przyjść za to słono zapłacić.

Koronawirus – relacja 10.04. Procesja Drogi Krzyżowej w Jerozolimie bez wiernych

Świat zmaga się z epidemią koronawirusa. Groźny wirus wywołujący zapalenie płuc rozprzestrzenił się z Chin i pojawił się w większości państw...

zobacz więcej

– Sytuacja jest całkowicie pod kontrolą. Rosja wygląda dużo lepiej w porównaniu z innymi krajami – zapewniał Władimir Putin jeszcze 18 marca. Tydzień później okazało się, że co najmniej pięciu pracowników kremlowskiej administracji ma COVID–19. Wszyscy byli na imprezie, gdzie występował Lew Leszczenko, legenda sowieckiej piosenki. Artysta zakażony koronawirusem trafił do szpitala. Co ciekawe, na przyjęciu tym był też Dmitrij Pieskow. Rzecznik Kremla zapewnia, że gdy dotarł na imprezę, Leszczenki już nie było. Ale… podczas wizyty prezydenta w szpitalu zakaźnym na Kommunarce, gdy po opuszczeniu najbardziej ryzykownego obszaru wszyscy zdjęli maski – tylko Pieskow tego nie zrobił.

Kommunarka i orędzie

24 marca Putin odwołał planowaną wizytę w Sankt Petersburgu i zamiast tego pojechał do szpitala Kommunarka na obrzeżach Moskwy. To obecnie główne medyczne centrum leczenia osób z COVID–10 w regionie moskiewskim. Podczas wizyty Putin rozmawiał z szefem szpitala – oczywiście relacja z rozmowy trafiła do mediów. Lekarz mówił o dwóch sposobach walki z koronawirusem: „włoskim” i „azjatyckim”. Rekomendował prezydentowi ten drugi – czyli stosowany w Chinach i Korei Południowej. Według niego, sięgając po te radykalne rozwiązania kwarantannowe, rozprzestrzenianie się koronawirusa w Rosji może się udać zatrzymać już w kwietniu lub maju. Po powrocie na Kreml Putin zwołał posiedzenie kluczowych ministrów i swych doradców, żądając wprowadzenia dodatkowych restrykcji. Następnego zaś dnia wygłosił telewizyjne orędzie.

Yesterday, news 5 members of Kremlin staff diagnosed Covid+. Now presidential spokesman Dmitry Peskov reveals he went to party attended by Soviet crooner Lev Leshchenko. Leshchenko is now in intensive care, diagnosed Covid+. Degrees of separation to Putin decreasing by the day. https://t.co/mOUr60nE1x

— Oliver Carroll (@olliecarroll) March 27, 2020

Podkreślał zewnętrzne źródła epidemii (wykorzystanie mitu „oblężonej twierdzy” Rosji) i zapewniał, że władze tak się zaangażowały, że na razie skala problemu nie jest w kraju duża. Putin zaapelował o dyscyplinę i przestrzeganie zaleceń władz. Zapowiedział wsparcie finansowe i ogłosił tygodniowe „wakacje” dla wszystkich, których praca nie ma krytycznego znaczenia. Nie kwarantannę, ale właśnie tydzień wolnego, pełnopłatnego (28 marca – 5 kwietnia). Putin obiecał m.in. automatyczne przedłużenie na pół roku świadczeń i ulg socjalnych, zwiększenie zasiłku dla bezrobotnych, półroczne moratorium podatkowe dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz przedsiębiorstw indywidualnych (ale nie dotyczy VAT).

Rosja deklaruje pomoc dla Włoch w walce z koronawirusem

Rosyjskie ministerstwo obrony zadeklarowało w sobotę gotowość wysłania do Włoch mobilnych zespołów medycznych i sprzętu do dezynfekcji, aby pomóc w...

zobacz więcej

Co wynika z orędzia? Po pierwsze, władza przyznaje, że sytuacja jest poważna. Nie da się już zapewniać, że jakimś cudem Rosję akurat ominie to wszystko, co już się dzieje w innych miejscach świata. Będzie ciężko i nie przez tydzień, dwa, ale dłużej. Putin z premedytacją opóźnił wystąpienie o godzinę, podnosząc napięcie wśród społeczeństwa. Jednocześnie jednak prezydent zaznaczał, że Rosja jest lepiej przygotowana niż inni. I wciąż nie chciał budzić paniki, więc nawet tygodniową faktyczną kwarantannę nazwał nie kwarantanną, a wakacjami. Zapowiadana pomoc i wizerunkowa ofensywa Putina (wizyta na „linii frontu”, czyli w szpitalu zakaźnym) zapewne poprawią notowania prezydenta – spadające od 2018 roku, gdy Putin poparł podniesienie wieku emerytalnego i podwyżkę podatków.

Występując 25 marca Putin ogłosił również przeniesienie „ogólnorosyjskiego głosowania nad poprawkami do konstytucji” z 22 kwietnia na późniejszy termin, nieustalony jeszcze. Wbrew niektórym opiniom, to wcale nie porażka Putina. Z punktu widzenia prawa konstytucja już została skutecznie zmieniona – po ratyfikacji przez wszystkie parlamenty regionalne, podpisaniu przez prezydenta i zaaprobowaniu przez Sąd Konstytucyjny. Głosowanie planowane na kwiecień nie ma żadnego prawnego znaczenia, wyłącznie propagandowe – mające pokazać, że Rosjanie popierają pomysł, żeby Putin de facto rządził niemal dożywotnio. Taki plebiscyt można zrobić w dowolnym momencie przed końcem obecnej kadencji (2024). A teraz wynik nie był wcale taki pewny dla Kremla, jak pokazywały ostatnie sondaże. Badanie zrealizowane przez Centrum Lewady wskazuje, że „wyzerowanie” kadencji prezydenckich Putina popiera 48 proc. Rosjan, a nie popiera 47 proc. Niska frekwencja związana z pandemią też zagroziłaby legitymizacji reformy konstytucyjnej.

Błędny wektor

Gdy w styczniu z Chin napływały coraz bardziej niepokojące informacje, to właśnie reforma konstytucyjna, zapewniająca de facto dożywotnio władzę Putinowi, była absolutnie numerem jeden debaty publicznej. Dzień po tym, jak WHO ogłosiła 30 stycznia stan zagrożenia zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym, wicepremier Tatiana Golikowa ogłosiła dwa pierwsze przypadki koronawirusa w Rosji, w dwóch regionach odległych od Moskwy. Tydzień później przyleciał na Syberię pierwszy z serii czarterów przewożąc 144 obywateli Rosji ewakuowanych z Wuhan. Zostali poddani 14–dniowej kwarantannie. W kolejnych dniach liczba zakażeń stale rosła, ale nadal była wyraźnie niższa, niż w innych krajach Azji i Europy. Biorąc pod uwagę stosunek liczby zakażonych do ogólnej liczby mieszkańców, Rosja plasowała się mniej więcej na tym samym poziomie, jak Ameryka Środkowa czy Afryka – a więc z niemal brakiem zachorowań. Jest to tym bardziej zastanawiające, że Włochy i Hiszpania, a więc dwa kraje sparaliżowane już pandemią, są bardzo popularne wśród rosyjskich turystów. Skąd tak niska liczb zakażeń i zgonów? Oficjalna, rzecz jasna.

Pierwszy przypadek koronawirusa na Kremlu

O pierwszym potwierdzonym przypadku koronawirusa na Kremlu poinformował w piątek Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy prezydenta Rosji Władimira...

zobacz więcej

Ostatnio w Rosji przeprowadza się bardzo dużo testów – pod tym względem należy ona do światowej czołówki. Należy też do tej czołówki pod względem odsetka negatywnych wyników tychże testów. Jedna z teorii, dlaczego tak się dzieje, ma związek z samym systemem testowym. Jeszcze na początku tego tygodnia używano narzędzia opracowanego przez Państwowe Naukowe Centrum Wirusologii i Biotechnologii „Wektor” w Nowosybirsku. Okazuje się, że niezależni naukowcy zapoznali się z konkretnymi protokołami wykonanych testów i odkryli, że Wektor ma bardzo słabą czułość. Jeśli próbka nie jest wystarczająco „mocna”, jeśli chodzi o obecność koronawirusa – to laboratoryjne narzędzie go nie wykrywa. Liczba zakażonych jest więc dużo wyższa, niż wykazywał test. Wiele negatywnych wyników w rzeczywistości jest pozytywnych. Władze przyznały niejako rację tym zarzutom, bo 23 marca ogłoszono, że protokół testowy zostanie zmieniony, zaś próbki nie będą już więcej wysyłane do laboratorium w Nowosybirsku w celu potwierdzenia. Od 23 marca przynajmniej w Moskwie diagnoza będzie stawiana już po pierwszym teście, przeprowadzanym w jednym z laboratoriów stołecznych. Nie będzie potwierdzania w Nowosybirsku.

Statystyki rosyjskie pokazują też wzrost przypadków zapalenia płuc o 3 proc. w porównaniu z okresem sprzed roku. Ale w Moskwie podskoczyły aż o 37 proc. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że lekarze kwalifikują koronawirusa jako zwykłe zapalenie płuc.

Zresztą podobnie działo się też w pierwszej fazie epidemii w chińskiej prowincji Hubei. Sojusz Lekarzy, niezależny związek zawodowy pracowników medycznych, otwarcie oskarżył władze o okłamywanie opinii publicznej w sprawie liczby przypadków COVID–19. Wiele wskazuje też na to, że władze – w przypadku zgonu pacjenta z koronawirusem – naciskają na to, by jako przyczynę podawać jakąkolwiek inną chorobę czy schorzenie, które u tej osoby było. Nawet jeśli to nie było decydujące dla zgonu. Stąd jeszcze 24 marca oficjalna statystyka rosyjska mówiła o braku przypadków śmiertelnych.

Kreml znów oczernia Polskę. Agresywna kampania z koronawirusem w tle

„Rosyjskie samoloty niosące pomoc Włochom nie mogą korzystać z polskiej przestrzeni powietrznej” – twierdzi rosyjski portal propagandowy Sputnik....

zobacz więcej

Prawie jak Szumowski

Władze zmieniły podejście do epidemii około 20 marca, wraz z gwałtownym wzrostem liczby zakażonych. Powstał sztab kontroli rozprzestrzeniania się infekcji, na czele którego stanął mer Moskwy, Siergiej Sobjanin. Przy rządzie powstała rada koordynacyjna pod kierownictwem premiera (Sobjanin 1. zastępcą). Warto zwrócić uwagę na mera Moskwy – po zakończeniu epidemii może okazać się jednym z najpotężniejszych polityków w kraju. To on obecnie wydaje się najlepiej dostrzegać zagrożenia w związku z epidemią i działa najbardziej zdecydowanie. To właśnie Sobjanin na naradzie z Putinem 24 marca oznajmił że „dynamika zarażenia jest wysoka” i że w regionach „nikt nie zna prawdziwego obrazu sytuacji”, zaś lokalne władze po prostu nie rozumieją, co robić. – Liczba chorych jest znacząco wyższa w rzeczywistości – mówił Sobjanin. Wizyta Putina – w towarzystwie Sobjanina zresztą – w Kommunarce była pierwszym sygnałem, że na szczytach władzy przyznają, iż sytuacja w Rosji może stać się równie groźna, co w innych krajach. Prezydent zdecydował się na „pokazuchę” w kombinezonie i masce, żeby zadać kłam rozpowszechnianym dzień wcześniej w Internecie plotkach, że ewakuował się już z Moskwy do rezydencji w Wałdaju „razem z rodziną”.

Największe zagrożenie epidemią jest w Moskwie. Mer Siergiej Sobjanin polecił zamknięcie szkół i uczelni, kin, restauracji, parków i centrów handlowych, jak też wszystkich sklepów oprócz spożywczych i aptek. Wszyscy uczniowie i studenci, jak też obywatele powyżej 65 lat, dostali polecenie pozostać w domu – ich bilety okresowe na komunikację miejską dezaktywowane do 14 kwietnia 2020. Liczba pasażerów w rejonie stołecznym spadła o niemal połowę, więc Sobjanin chwali się, że co najmniej połowa populacji Moskwy siedzi w domach. Podobne rozwiązania zalecono także liderom innych regionów w kraju. Granice zamknięto, wszystkie międzynarodowe loty odwołano, oprócz czarterów, którymi zwożeni są z zagranicy obywatele FR. W całym kraju zamknięto już szkoły i kina, ograniczono też transport międzymiastowy. W wielu regionach nadal otwarte są jednak hotele, co spowodowało np. napływ Rosjan do kurortów nad Morzem Czarnym.

źródło:
Zobacz więcej